

Artur Sobiech do dziś jest bohaterem najwyższego transferu wewnątrz Ekstraklasy. W 2010 roku prezes Polonii Warszawa - Józef Wojciechowski zapłacił za niego Ruchowi Chorzów równy milion euro. Od niedawna po kilkuletniej przerwie powrócił na polskie boiska - tym razem w barwach Le
Artur Sobiech do dziś jest bohaterem najwyższego transferu wewnątrz Ekstraklasy. W 2010 roku prezes Polonii Warszawa - Józef Wojciechowski zapłacił za niego Ruchowi Chorzów równy milion euro. Od niedawna po kilkuletniej przerwie powrócił na polskie boiska - tym razem w barwach Lechii Gdańsk.
Artur Sobiech do dziś jest bohaterem najwyższego transferu wewnątrz Ekstraklasy. W 2010 roku prezes Polonii Warszawa - Józef Wojciechowski zapłacił za niego Ruchowi Chorzów równy milion euro. Od niedawna po kilkuletniej przerwie powrócił na polskie boiska - tym razem w barwach Lechii Gdańsk.
Artur Sobiech do dziś jest bohaterem najwyższego transferu wewnątrz Ekstraklasy. W 2010 roku prezes Polonii Warszawa - Józef Wojciechowski zapłacił za niego Ruchowi Chorzów równy milion euro. Od niedawna po kilkuletniej przerwie powrócił na polskie boiska - tym razem w barwach Lechii Gdańsk.
W Hanowerze, gdzie występował przez sześć sezonów, zyskał miano jednego z ulubieńców kibiców. Na szczególny szacunek fanów zapracował w najtrudniejszym momencie - po spadku do 2. Bundesligi. Sobiech nie uciekł z tonącego okrętu, a klub przy jego udziale wrócił do elity zaledwie po sezonie nieobecności. Zdobywcę dwudziestu ośmiu bramek, kilkukrotnego kapitana zespołu, żegnało przed hanowerskim ratuszem sześćdziesiąt tysięcy sympatyków miejscowej drużyny.
W sierpniu Artur Sobiech powrócił na polskie boiska, a w naszym materiale wspomina najpiękniejsze chwile związane z niemieckim klubem.