

Czas na ujrzenie w akcji zespołów, które w czwartek z różnym powodzeniem walczyły w kwalifikacjach do Ligi Europy. Ekipy, które wyszły z międzynarodowych bojów zwycięsko – Piast Gliwice i Lech Poznań – zagrają na własnych stadionach, natomiast Cracovia po pucharowej porażce w Szw
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin
Gliwiczanie nowy sezon PKO BP Ekstraklasy rozpoczęli co prawda od porażki, ale humory poprawili sobie w czwartek na Białorusi. Tam rozprawili się bowiem z Dynamem Mińsk wygrywając 2:0, dzięki czemu mogą marzyć o europejskim pojedynku choćby z AC Milan. Najpierw jednak muszą skupić się na lidze, a wyzwanie łatwe nie będzie.
Na Śląsk przyjeżdża bowiem podrażniona Pogoń Szczecin. „Portowcy” przed tygodniem objęli prowadzenie w starciu z Cracovią, ale tuż po tym wydarzeniu szybko stracili dwa gole i wrócili do domu bez punktów. Co ciekawe jednak, szczecinianie zanotowali już cztery wyjazdowe mecze z rzędu ze strzeloną bramką, a ich bramkarz – Dante Stipica – w trzech potyczkach z gliwiczanami, w których brał udział, nie dał się pokonać ani razu.
Piast dysponuje szczelną defensywą i o gole Pogoni nie będzie łatwo. Trzecia drużyna ubiegłego sezonu w 2020 roku straciła tylko 13 ligowych bramek, co – nie licząc beniaminków – stanowi najlepszy wynik w całej stawce. Przy tym ekipa z Gliwic notuje serię trzech pojedynków z Pogonią bez straty bramki. Uda się ponownie?
Warto wiedzieć:
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia
Wielki powrót – w ten sposób z całą pewnością podchodzą do nadchodzącego spotkania bielscy kibice. Będzie im bowiem dane zobaczyć na żywo mecz Ekstraklasy po raz pierwszy od 14 maja 2016 roku. Co więcej, jeżeli Podbeskidzie odniesienie zwycięstwo to będzie miało na swoim koncie okrągłe 200 punktów zdobytych w najwyższej klasie rozgrywkowej – obecnie liczy sobie 197.
Cracovia chce kontynuować dobrą passę rozpoczętą pokonaniem Pogoni Szczecin. A zwłaszcza, że w zespole z pewnością panuje chęć powetowania sobie czwartkowej porażki 0:2 na wyjeździe z Malmoe. „Pasy” nie zwykły remisować bezbramkowo, gdyż w 60 z 61 ostatnich ich pojedynków padały bramki. Ponadto jeżeli odniosą zwycięstwo, to w iście ekspresowym tempie uporają się z karą ujemnych punktów i będą miały już jedno „oczko” na plusie.
„Górale” w obliczu starcia z jedną z najlepszych ekip minionego sezonu z pewnością muszą poprawić grę z piłką przy nodze. W przegranym 2:4 starciu z Górnikiem Zabrze zanotowali bowiem aż 93 straty futbolówki ogółem i aż 32 na własnej połowie, co jest najwyższym wynikiem w lidze.
Warto wiedzieć:
Lech Poznań – Wisła Płock
W szeregach „Kolejorza” bez wątpienia panuje spore rozczarowanie inauguracyjną porażką 1:2 z Zagłębiem Lubin, ale poznaniacy poprawili sobie humory wygrywając 3:0 z łotewską Valmierą. Na ich drodze stanie teraz Wisła Płock, która na start wyszarpała punkt w pojedynku ze Stalą Mielec.
Patrząc na nadchodzące starcie przy Bułgarskiej w Poznaniu statystycznie, zapowiada nam się kilka bramek – średnio w pojedynkach poznaniaków z płocczanami pada bowiem 3,16 gola na mecz. Dodatkowo wspomnienia w swojej głowie może odkurzyć trener Lecha, Dariusz Żuraw, który jesienią 2018 roku odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie właśnie z „Nafciarzami”, pokonując ich 2:1.
Jeżeli Wisła wygra w stolicy Wielkopolski, to dopisze do swojego konta okrągłą, setną wygraną w najwyższej klasie rozgrywkowej w XXI wieku. Uczyniłaby to w 292. spotkaniu. A że płocczanie lubią strzelać Lechowi gole, to widać w statystykach – cieszyli się z trafień w potyczkach z „Kolejorzem” już 33 razy, a jedyną ekipą, którą nękali częściej, jest KGHM Zagłębie Lubin (34).
Warto wiedzieć: