

Umowa transferowa, kontrakt z zawodnikiem, kilka innych dokumentów. Wszystko to krąży w sieci Extranet, łączącej kluby, Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej i Ekstraklasę S.A. Dziś uprawnienie zawodnika to kwestia paru kliknięć. Wciąż jednak na drodze do rejestracji gracza mogą znale
W KOROWODZIE NARODOWOŚCI
W Ekstraklasie nie ma obostrzeń co do narodowości ściąganych zawodników. W 2019 roku w zimowym i letnim okienku poza Polakami do najwyższej polskiej ligi trafili przedstawiciele 32 państw. W tym między innymi pierwszy raz od szesnatu lat Nowozelandczyk (Themistoklis Tzimopoulos) i pierwszy raz od blisko trzech dekad Zambijczyk (Lubambo Musonda). Klub może zgłosić do rozgrywek zawodników z różnych krajów w dowolnej liczbie, w tym także spoza Unii Europejskiej. Muszą oni jednak przedstawić dokumenty potwierdzające legalność pobytu.

Nie ma też żadnych ograniczeń co do łącznej sumy uprawnionych zawodników. Wymogiem jest jednak, by na 25-osobowej liście A znajdowało się pięciu graczy wyszkolonych w macierzystej federacji (w tym przypadku w zespołach podlegających PZPN) oraz trzech zawodników wyszkolonych w zgłaszającym klubie.
Lista B nie ma natomiast ograniczeń liczbowych. Mogą tam figurować jednak tylko piłkarze urodzeni 1 stycznia 1998 i młodsi, którzy posiadają obywatelstwo polskie lub byli szkoleni w klubie. Pięć miejsc można jednak przeznaczyć dla zawodników z tego przedziału wiekowego, ale nie spełniających jednego z dwóch ostatnich warunków. Korzystają na tym między innymi Titas Milasius (Wisła Płock), czy Alasana Manneh (Górnik Zabrze).
Zawodnik przed ukończeniem 16. roku życia musi mieć natomiast dodatkowo pozwolenie od prawnych opiekunów na zmianę przynależności. Z drugiej strony mogą oni przechodzić do innych drużyn tej zimy nawet do 31 marca. Na razie do występów w polskiej lidze uprawnionych jest dwóch takich graczy - Oliwier Zych i Kacper Urbański.
SZTUKA CIERPLIWOŚCI
Jednym z "żelaznych" zapisów umowy transfetowej jest akceptacja klubów dla faktu, że potwierdzenia piłkarza do gry można dokonać tylko w okienkach transferowych. Czasami uprawnienie może się jednak przewlec ponad ten graniczny termin.
Pakiet dokumentów przesłany przez klub rejestrujący poza umową transferową między dwoma zespołami oraz kontraktem gracza musi bowiem zawierać też jego oświadczenie antykorupcyjne i potwierdzenie wniesienia opłaty do PZPN. Poprzedni klub ma zaś trzy dni na wydanie oświadczenia o wygaśnieciu kontraktu. W przypadku braku pojawienia się go w tym czasie, decyzję o wygaśnięciu podejmuje federacja na podstawie innych posiadanych dokumentów.
Uprawnienie musi nastąpić nie później niż 10 dni od daty otrzymania wystąpienia z poprzedniego klubu. Rozciągnięcie tych widełek czasowych do maksimum, zwłaszcza w przypadku transferów dokonanych pod sam koniec okienka, nieraz opóźnia termin uprawnienia.
Transfery z klubów zagranicznych obarczone są dodatkowo potrzebą ściągnięcia certyfikatu zwanego ITC. Drużyna PKO Bank Polski Ekstraklasy musi o niego wystąpić za pośrednictwem PZPN. W przypadku jego braku zawodnika można warunkowo potwierdzić (czyli usankcjonować zmianę przynależności klubowej), ale nie uprawnić. Zeszłej zimy właśnie przez różnego formalności dość długo na uprawnienie naczekali się Sosłan Dżanajew, Jake McGing, czy Emmanuel Kumah.

Ich kluby jednak wystąpiły o uprawnienie przed godziną 23:59 w dniu 28 lutego. To konieczny warunek do uruchomienia machiny pozwalającej na uzyskanie pozwolenia na grę w najwyższej polskiej lidze.
DO TRZECH RAZY SZTUKA
Poza przeszkodami formalnymi w rodzaju braku kompletu dokumentów na przeszkodzie może stanąć jednak kilka mniej spodziewanych problemów. Na plan pierwszy wysuwa się tu liczba klubów reprezentowanych przez gracza w ostatnim okresie.
W czasie jednego sezonu zawodnik może być bowiem uprawniony do gry w maksymalnie trzech drużynach, ale wystąpić już w zaledwie dwóch. Dlatego na przykład swój limit wyczerpał Paweł Cibicki, który zaczynał tę kampanię jako zawodnik Leeds United - gdzie jednak ani razu nie zagrał - w sierpniu przeniósł się do Fortuny Sittard, a od stycznia jest już piłkarzem Pogoni Szczecin.
❗️TRANSFER❗️
— Pogoń Szczecin (@PogonSzczecin) January 12, 2020
Paweł Cibicki dołączył do Pogoni Szczecin na zasadzie transferu definitywnego z angielskiego Leeds United❗️ Zawodnik podpisał 3,5-letni kontrakt z Dumą Pomorza.
➡️ Więcej: https://t.co/nd35x0DpQe pic.twitter.com/fQ5mQu5Hrw
"Zakładnikiem" tego przepisu stał się z kolei Przemysław Zdybowicz. Po kilku meczach dla GKS Bełchatów w 1 Lidze trafił w sierpniu do Wisły Kraków. Tu szkoleniowcy dali mu szansę w ośmiu spotkaniach, ale zimą zadecydowali o wypożyczeniu młodzieżowca. Jedynym możliwym kierunkiem w jego przypadku był więc ponownie Bełchatów. W żadnym innym zespole nie mógłby bowiem grać aż do czerwca.
RATUNEK W KAZACHSTANIE
Pewien rozgardiasz wprowadzają w te rozliczenia ligi grające systemem wiosna-jesień. Pobyt w nich w całym 2019 roku zaliczany bowiem jest już do sezonu 2019/2020. A zatem gdyby ktoś do czerwca grał w takich rozgrywkach i zmienił latem przynależność klubową, to teraz do czerwca 2020 roku nie miałby już prawa występu w drużynie z najwyższej polskiej ligi.
Pokutuje za to choćby król strzelców z edycji 2017/2018 - Carlitos. Zdążył on bowiem od czerwca zaliczyć Legię Warszawa i Al-Whada FC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Choć w tym drugim kraju zmagania rozpoczęły się, kiedy w większości krajów trwał jeszcze sezon 2018/2019, to liczyły się już do kampanii 2019/2020.
Dlatego też Patryk Małecki dwanaście miesięcy temu zimą szukał możliwości występów w kazachskim Okżetpesie Kokczetaw. Miał bowiem już w edycji 2018/2019 grę dla Wisły Kraków (do sierpnia) i słowackiego Spartaka Trnava. Musiał więc obrać kierunek na ekipę występującą w rozgrywkach w formacie wiosna-jesień.
Żaden z ogłoszonych zawodników przez polskie kluby nie ma jednak takiego bagażu skomplikowanych doświadczeń za sobą. Z lig formatu wiosna-jesień przyszli Carlos Moros Gracia (ŁKS Łódź), Torgil Gjertsen (Wisła Płock), Kristers Tobers (Lechia Gdańsk), czy Georgij Żukow (Wisła Kraków). Wszyscy oni występowali w swych poprzednich klubach jednak już od kilku lat, w związku z tym nie ma dla nich zagrożenia.
???? Wśród zawodników, którzy rozpoczęli przygotowania do rundy wiosennej znalazł się nowy zawodnik Białej Gwiazdy - Gieorgij Żukow. Po pierwszym treningu środkowy pomocnik opowiedział o swoich wrażeniach.
— Wisła Kraków SA (@WislaKrakowSA) January 8, 2020
▶️https://t.co/VFf3lkaA7n pic.twitter.com/tIBLL5w904