

Arka pobudzona ostatnim zwycięstwem nad Zagłębiem Lubin z szansą na utrzymanie przystąpiła do wyjazdowej walki z Rakowem Częstochowa. Od początku napierali gospodarze, a wynik mógł otworzyć potężnym uderzeniem Daniel Bartl, lecz świetnie w bramce spisał się Marcin Staniszewski. W 29. minucie po stałym fragmencie dla beniaminka piłka odbiła się od Kamila Piątkowskiego i wpadła do siatki. Przed zejściem do szatni rezultat podwyższył Petr Schwarz przepięknym uderzeniem z dystansu.
Po zmianie stron szansy na bramkę kontaktową nie wykorzystał Oskar Zawada po idealnym dośrodkowaniu Mateusza Młyńskiego. W drugiej połowie pachniało golem dla gości, aż w końcu w 56 . minucie za sprawą samobójczego trafienia Patryka Kuna gdynianie złapali kontakt. Raków tego dnia był dobrze dysponowany, a Kamil Kościelny postawił kropkę nad „i”, mimo że dogonić beniaminka próbował jeszcze Marcus da Silva.