

Już tylko jedno spotkanie dzieli Cornela Rapę od wyrównania indywidualnego rekordu Cracovii w liczbie rozegranych spotkań w najwyższej polskiej lidze piłkarskiej. Rumun może awansować na 1. miejsce w tym zestawieniu już w najbliższą sobotę przy okazji rywalizacji Pasów z Wartą Po
Cracovia znalazła się w gronie uczestników zmagań w Ekstraklasie już w drugim sezonie - 1928. Do końca zmagań w 1939 roku piłkarze tego zespołu mogli maksymalnie rozegrać 229 meczów. Ten pułap jednak był daleko poza zasięgiem kogokolwiek spośród ekipy Pasów. Najbliżej znaleźli się: Aleksander Mysiak (potem Niezabitowski, 138 meczów) Zygmunt Chruściński (127), Stanisław Malczyk (126) i Stefan Lasota. To właśnie wynik tego ostatniego piłkarza, rodem z podkarpackiego Chmielnika - 154 mecze - był na długie lata rekordem Cracovii. W pierwszym okresie po II wojnie światowej, gdy Cracovia nieprzerwanie gościła w elicie (1948-1954) zaś do trzycyfrowego pułapu dobrnęli jedynie: Julian Radoń (105), Władysław Gędłek (118), Eugeniusz Mazur (131), Tadeusz Glimas (138).
Jeszcze w latach 1958-1962 Cracovia zanotowała 4 z 5 sezonów kolejnych sezonów na najwyższym szczeblu, ale nawet w tym okresie próżno było można oczekiwać na kandydatów na następcę Lasoty. Później zaś Pasy miały bardzo rwane cykle pobytu na najwyższym szczeblu. Nikomu więc nie udawało się przebić tego rezultatu. Trzeba było czekać aż do XXI wieku. W czołówce figurowali w różnych okresach w tym czasie: Dariusz Pawlusiński (142), Arkadiusz Baran (137), Sławomir Szeliga (137), Paweł Nowak (132), Tomasz Moskała (131), a przede wszystkim Piotr Polczak. Jemu zabrakło zaledwie jednego spotkania do rekordu. Ostatecznie jednak padł on łupem Marcina Cabaja. We wrześniu 2010 roku przebił on wynik Lasoty. Ostatecznie zaś zdołał swój rekord wyśrubować do pułapu 162 spotkań w barwach Cracovii.
Blisko tego rezultatu zakręcił się Marcin Budziński (147), Damian Dąbrowski (150), Mateusz Wdowiak (133). Całej "trójce" zabrakło mniej niż jednego pełnego sezonu do wyprzedzenia Cabaja. Ostatecznie jednak wynik bramkarza przetrwał prawie półtorej dekady. Dopiero teraz przed szansą na wyrównanie tego rezultatu stanie Cornel Rapa. Jest on obecny w szeregach Pasów nieprzerwanie od lata 2018 roku. W każdym z pięciu sezonów od tego czasu meldował się na boisku w ligowych bojach zaś przynajmniej 26 razy. Dzięki temu uzbierał już 161 występów. Jeśli w sobotę trener Jacek Zieliński desygnuje go do rywalizacji przeciwko Warcie Poznań, wtedy awansuje na 1. miejsce w indywidualnej klasyfikacji krakowskiej ekipy pod tym względem. Marcin Cabaj będzie mógł to obejrzeć z bliska, bo pełni aktualnie funkcję trenera bramkarzy ekipy spad Wawelu.
Cornel Rapa zostanie pierwszym Rumunem w historii, który będzie dzierżył rekord jednego z klubów w liczbie występów. Na tej liście nie ma zresztą w ogóle zbyt wielu obcokrajowców. Z klubów Ekstraklasy z ostatnich lat są to na przykład: w Lechii Gdańsk - Portugalczyk Flavio Paixao, w Piaście Gliwice - Hiszpan Gerard Badia, w Miedzi Legnica - Fin Petteri Forsell. W gronie tym nie ma zaś urodzonego na Ukrainie Tarasa Romanczuka z Jagiellonii Białystok. W karierze seniorskiej reprezentował on bowiem barwy reprezentacji Polski.
W ogóle zmiana rekordzisty w klubie Ekstraklasy pod tym względem nie jest ostatnio zbyt częstym zjawiskiem. Edycja 2022/2023 przyniosła roszadę w Wiśle Płock, gdzie Dominik Furman wyprzedził Dariusza Romuzgę. W Koronie Kielce Jacek Kiełb rozprawił się z rezultatem Pawła Sobolewskiego, a w Radomiaku Radom samodzielny prymat objął Dawid Abramowicz. Już niedługo to samo może się zaś przytrafić w Rakowie Częstochowa, gdyż Fran Tudor traci jedno spotkanie do Jana Spychalskiego, ale Medaliki przełożyły swoje spotkanie z 6. kolejki. Piotr Malarczyk znajduje się zaś 32 starcia za Kiełbem w Koronie Kielce. Swe plany musi więc przełożyć na edycję 2024/2025. Poza nawias należy zaś wyjąć absolutnego beniaminka - Puszczę Niepołomice. Żubry wszak na razie rozegrały tylko pięć meczów. Przez pewien czas będzie tu więc dochodzić do częstych przetasowań. Spośród zgłoszonych zawodników do rozgrywek 2023/2024 znalazło się natomiast ośmiu graczy z przynajmniej 150 meczami dla obecneego klubu. W tym dwóch - Taras Romanczuk i Artur Jędrzejczyk - przekroczyło nawet pułap "200".