

W kwietniu setne urodziny obchodzi Ruch Chorzów, czyli współlider w liczbie zdobytych mistrzostw Polski, ćwierćfinalista Pucharu Europy i Pucharu UEFA, ale też klub którego piłkarze pobili mnóstwo rekordów strzeleckich, nawet w skali światowej. To głównie zasługa trzech snajperów
Teodor Peterek i Ernest Wilimowski za okres 1927-1939, a także Gerard Cieślik za lata 1948-1960 znaleźli się w Galerii Legend Ekstraklasy. Do tego tercetu należy w sumie przeszło 14% wszystkich trafień Ruchu Chorzów w Ekstraklasie! Każdy z nich w barwach Niebieskich zdobył trzycyfrową liczbę bramek.
DWA RAZY 150
Od zakończenia pierwszego sezonu Ekstraklasa miała tylko czterech rekordzistów w liczbie zdobytych bramek. Po snajperze Wisły Kraków, Henryku Reymanie, który doprowadził wynik do 109 trafień, berło pierwszeństwa przejął w 1936 roku Teodor Peterek. Jego zaś dwie dekady potem zdystansował chwilowy partner z ataku Ruchu Chorzów - zagrali wspólnie ze sobą w najwyższej polskiej lidze tylko raz - Gerard Cieślik. On sam natomiast na szczycie wytrwał natomiast do 1965 roku. Przez 29 lat prowadzenie w tym zestawieniu znajdowało się więc w rękach zawodników Ruchu Chorzów.
Obaj ci zawodnicy całość swojego dorobku (Peterek - 157 goli, Cieślik - 168 goli) wypracowali właśnie w barwach Niebieskich. Dzięki temu ze wszystkich drużyn tylko chorzowianie mieli w swych szeregach aż dwóch zawodników ze 150 trafieniami. W Ekstraklasie w sumie udało się to poza tym duetem w barwach jednego zespołu jeszcze: Lucjanowi Brychczemu (Legia Warszawa), Włodzimierzowi Lubańskiemu (Górnik Zabrze) oraz Kazimierzowi Kmiecikowi (Wisła Kraków). Tylko pierwszy z nich przewyższył rezultatem Cieślika. Rekordzista Ruchu do dziś znajduje się też na trzeciej pozycji w ogólnej klasyfikacji strzeleckiej najwyższej polskiej ligi.
Najlepszy strzelec Ekstraklasy od 1936 do 1958 roku - Teodor Peterek "Mietlorz" w akcji (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
NAJWYŻSZA ŚREDNIA BRAMEK
Teodor Peterek i Gerard Cieślik byli dwoma pierwszymi zawodnikami, którzy osiągnęli co najmniej 150 goli w Ekstraklasie. W tym gronie nie ma natomiast trzeciego ze słynnych strzelców Ruchu - Ernesta Wilimowskiego. Legendarny snajper zatrzymał się w sumie na 117 golach, co daje mu aktualnie 17. pozycję na liście najlepszych strzelców wszech czasów. Zabrakło mu jednak prawdopodobnie ledwie kilkunastu miesięcy do pokonania tej bariery. Przy zachowaniu swej regularności 150 trafień w Ekstraklasie, mógłby uzyskać bowiem już w 1940 roku.
"Ezi" zdobywał bowiem średnio 1,34 bramki w jednym spotkaniu. Jest on dzięki temu jedynym w historii najwyższej polskiej ligi piłkarzem z trzycyfrową liczbą goli, który zdobył więcej bramek niż rozegrał spotkań na tym szczeblu. On też najszybciej ze wszystkich zawodników osiągnął trzycyfrową liczbę goli. Udało mu się to w 81. spotkaniu w karierze na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Teodor Peterek ma natomiast najwyższą średnią bramek wśród zawodników z minimum 150 bramkami (0,82 gola/mecz)
NAJWYŻSZA ŚREDNIA BRAMEK W SEZONIE
Ernest Wilimowski zanotował także najwyższy rezultat ze wszystkich zawodników pod względem średniej goli na kolejkę w jednym sezonie. Dokonał tego w edycji 1933, gdy trafił trzydzieści trzy razy na dwadzieścia możliwych spotkań. Dało to przeciętnie aż 1,65 bramki na kolejkę. Ten wynik pewnie pobiłby sześć lat później. Po czternastu rozegranych meczach przez Ruch miał bowiem już dwadzieścia sześć bramek na koncie, co dawało aż 1,85 bramki na kolejkę! Do rozegrania zostały w tym momencie Niebieskim zaś jeszcze cztery starcia. A biorąc pod uwagę, że nie zagrał wtedy w jednym spotkaniu to średnio legitymował się dwoma trafieniami w całym sezonie. I tu jednak także przeszkodziła II Wojna Światowa.
NAJWIĘCEJ GOLI W JEDNYM MECZU
Tak wysoki rezultat w średniej bramkowej w edycji 1939 nie dziwi. To w tamtym sezonie bowiem Ernest Wilimowski popisał się między innymi dziesięcioma bramkami zdobytymi w spotkaniu z Unionem-Touring Łódź. Dzięki temu jest do dziś jedynym zawodnikiem w historii z dwucyfrową liczbą trafień w pojedynczym spotkaniu Ekstraklasy. Dość powiedzieć, że dorobek z tego spotkania był tylko o jedną bramkę niższy od... króla strzelców sezonu 1952 - Gerarda Cieślika. Do posiadacza ówczesnego rekordu świata w liczbie goli w oficjalnym spotkaniu, Johna Petriego ze szkockiego Abroath FC, brakowało mu już tylko trzech strzałów posłanych do bramki rywali.

10 goli w jednym meczu Ernesta Wilimowskiego to jeden z najlepszych wyników w ligach europejskich (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
NAJSZYBSZY HAT-TRICK
Ta sama edycja zmagań przyniosła Ernestowi Wilimowskiemu też inny rekord w historii ligi. Kilka tygodni przed swoim wyczynem w starciu z Unionem-Touring uzyskał bowiem hat-tricka w czasie rywalizacji z Cracovią. To nawet w jego karierze supersnajpera nie było niecodziennym wydarzeniem. Kolejne bramki zdobywał jednak wedle relacji prasowych w 55., 56. i 57. minucie. Jeśli to prawda, to między pierwszym, a trzecim trafieniem upłynęło maksymalnie 179 sekund! Do dziś w polskiej najwyższej lidze nikomu się nie udała taka sztuka. I tu - z racji braku sekundowego zapisu spotkania - nie wiadomo, jak osiągnięcie "Eziego" ma się do światowego rekordu, autorstwa Jamesa Haytera (140 sekund).
NAJDŁUŻSZA SERIA ZE STRZELONYM GOLEM
Ernest Wilimowski i Teodor Peterek cały czas toczyli ze sobą bój o pozycję numer jeden w ataku Ruchu Chorzów. "Mietlorz" w 1934 roku trafił 28 razy w lidze, a mimo to nie udało mu się sięgnąć po koronę króla strzelców, bo ubiegł go własnie młodszy kolega z Ruchu. Ze wszystkich zawodników w historii Ekstraklasy tylko Marian Łańko w edycji 1927 przegrał ten tytuł z większą liczbą goli na koncie. Ale to na jego koncie znalazła się najdłuższa seria meczów Ekstraklasy ze strzelonym golem. Od 3 października 1937 do 11 września 1938 roku trafił aż w szesnastu meczach z rzędu. Było to najlepsze osiągnięcie pod tym względem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Europie, aż do czasu Lionela Messiego, który w edycji 2012/2013 La Liga trafiał w siedemnastu kolejnych starciach FC Barcelony.
NAJWIĘCEJ GOLI STRZELONYCH GŁOWĄ
W marcu 1948 roku rozpoczął się pierwszy powojenny sezon Ekstraklasy. W tym czasie powoli do końa zmierzała kariera Teodora Peterka. Trener Frantisek Dembicky dał mu tylko jedną szansę występu w tych rozgrywkach - przeciwko Lechowi Poznań. "Mietlorz" już w czwartej minucie wyprowadził Niebieskich na prowadzenie. Swą ostatnią bramkę w karierze na najwyższym szczeblu zdobył po strzale głową. Był on najlpeszym specjalistą od takich zagrań historii ligi. Według wyliczeń twórców Encyklopedii Piłkarskiej Fuji Peterek ma bowiem najwięcej goli strzelonych głową w Ekstraklasie (ponad 50).
DWUCYFRÓWKI CIEŚLIKA
Przy takich poprzednikach Gerardowi Cieślikowi było bardzo ciężko o nowe rekordy. Ale to własnie on przebił ich w liczbie trafień dla Niebieskich w Ekstraklasie (168). Jako pierwszy ze wszystkich piłkarzy pokonał granicę 160 goli w najwyższej polskiej lidze i zanotował trzycyfrowy dorobek w powojennych czasach. Ustanowił również najlepszy wynik w liczbie sezonów z co najmniej dziesięcioma golami na koncie. Taki rezultat zapisał na swym koncie aż w dziesięciu edycjach Ekstraklasy. Do dziś w gronie zawodników z dwucyfrową sumą takich kampanii poza nim jest tylko Ernest Pohl (12).

Gerard Cieślik był jednym z najlepszych napastników w historii polskiej piłki nożnej, w pewnym momencie zajmował 1. pozycję pod względem strzelonych goli zarówno w Ekstraklasie, jak i w reprezentacji (fot. 400mm.pl)
Bibliografia:
1) Bajak Wojciech - "Galeria Legend Ekstraklasy" wyd. Novae Res
2) Frączek Wojciech, Gudebski Mariusz, Owsiański Jarosław - "Encyklopedia Ekstraklasy" wyd. Fundacja Dobrej Książki
3) Gowarzewski Andrzej (red.) "Encyklopedia Piłkarska Fuji" tomy 52 i 53 wyd. GIA