

Od najstarszych rywali w lidze są młodsi o przeszło dwadzieścia lat. Nie było ich na świecie choćby w czasie słynnego finału Ligi Mistrzów, w którym Manchester United pokonał Bayern Monachium. A jednak - nastał już czas, kiedy coraz ważniejszą rolę w piłce nożnej odgrywają zawodn
ZIMNA KREW MŁODZIEŻY
Filip Marchwiński w minionym sezonie został najmłodszym strzelcem gola dla Lecha Poznań w historii wystepów tego klubu w Ekstraklasie. Tę pozycję objął już w swoim debiucie w najwyższej lidze, dzięki pokonaniu golkpera Zagłębia Sosnowiec. Nie było to jednak jego ostatnie trafienie w tamtych rozgrywkach. Kilka miesięcy później w starciu "na szczycie" z Legią Warszawa w rundzie finałowej pomocnik Kolejorza odzyskał piłkę wślizgiem, a następnie nie pozwolił jej odebrać trzem nacierającym obrońcom przeciwnika i płaskim strzałem sprzed pola karnego posłał futbolówkę do siatki obok Radosława Cierzniaka. Był to jedyny gol tego hitowego spotkania. Wtedy też, pierwszy raz w historii, zawodnik urodzony już w XXI wieku, zdobył zwycięską bramkę w starciu Ekstraklasy.
Opanowanie i zimna krew młodziutkiego pomocnika w hitowej rywalizacji na szczycie wzbudziły uznanie w całej futbolowej Polsce. Marchwiński znalazł jednak godnego naśladowcę, choć w szeregach przeciwnika. Maciej Rosołek, mimo że od pomocnika Kolejorza metrykalnie starszy jest o nieco ponad cztery miesiące, to szansę występu dostał prawie rok później niż on. Punktem stycznym w biografiach obu graczy jest za to gol strzelony już w debiucie w najwyższej polskiej lidze. Premierowe starcie napastnika Wojskowych wypadło zaś na... październikowy mecz z poznańskim przeciwnikiem. Na początku ostatniego kwadransa, sprytnym strzałem z bliskiej odległości pokonał on Mickey'a van der Harta, ustalając wynik rywalizacji na 2:1 dla stołecznej ekipy. Tak więc o rezultacie drugiego kolejnego meczu między tymi drużynami przesądziło trafienie zawodnika urodzonego już w XXI wieku.

Wymarzony debiut Macieja Rosołka, czyli gol w starciu na szczycie z Lechem Poznań
Te wydarzenia Marchwiński śledził akurat z ławki rezerwowych. Trener Dariusz Żuraw nie dał mu bowiem szansy występu tego dnia. Młodzieńczy bohaterowie dwóch ostatnich klasyków nie zmierzyli się więc dotąd ze sobą bezpośrednio na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy. I niestety w najbliższą sobotę również się to nie uda. Na bramki będzie mógł zapolować co najwyżej piłkarz Kolejorza. Napastnik Legii Warszawa wszak aktualnie jeszcze leczy kontuzje.
To jednak już widoczny znak czasów, że klasyk rozgrywany od przeszło siedemdziesięciu lat obecnie rozstrzygają bramki zawodników urodzonych już w nowym tysiącleciu. Dość powiedzieć, że na przykład, gdy te zespoły biły się o mistrzostwo Polski w 2013 roku obaj chodzili jeszcze do podstawówki. Dziś z kolei Rosołek siedzi na przykład obok uczestnika tamtych zdarzeń - Artura Jędrzejczyka.
"POKOLENIE Z" W NATARCIU
Od debiutu pierwszego piłkarza urodzonego w bieżącym stuleciu w najwyższej polskiej lidze, Mateusza Żukowskiego z Lechii Gdańsk (16 grudnia 2017) minęło już 2,5 roku. Po nim rejestr graczy Ekstraklasy zasiliło w sumie jeszcze trzydziestu pięciu przedstawicieli roczników 2001, 2002, 2003 i 2004. Z usług piłkarzy, którzy przyszli na świat w bieżącym wieku skorzystało zaś w sumie czternaście klubów - Lechia, Cracovia, Pogoń Szczecin, Wisła Kraków, Korona Kielce, Lech Poznań, Śląsk Wrocław, Arka Gdynia, Wisła Płock, Jagiellonia Białystok, Zagłębie Sosnowiec, ŁKS Łódź, KGHM Zagłębie Lubin i Legia Warszawa. Z obecnej stawki brakuje więc na tej liście już tylko Rakowa Częstochowa, Piasta Gliwice i Górnika Zabrze.
Kluby w których zagrało najwięcej zawodników urodzonych w XXI wieku
| Klub | Liczba zawodników |
| Jagiellonia Białystok | 7 |
| Lechia Gdańsk | 4 |
| Wisła Kraków | 4 |
| Korona Kielce | 3 |
| Lech Poznań | 3 |
| Arka Gdynia | 3 |
| Wisła Płock | 3 |
Coraz częściej idą oni też w ślady Filipa Marchwińskiego, czy Macieja Rosołka. Już pierwszy z zawodników urodzonych w XXI wieku, Bartosz Białek (KGHM Zagłębie Lubin), zdołał dobrnąć nawet do granicy sześciu bramek zdobytych w najwyższej polskiej lidze! Następny w tej klasyfikacji wśród takich piłkarzy, Filip Marchwiński, ustępuje mu tylko jednym trafieniem, a Bartosz Bida i Aleksander Buksa zgromadzili po trzy gole.
Na liście strzelców z tych roczników widnieją poza nimi jeszcze: Maciej Rosołek (Legia Warszawa), Mateusz Młyński (Arka Gdynia), Michał Rakoczy (Cracovia), Adam Ratajczyk (ŁKS Łódź) i Maciej Śliwa (w momencie zdobycia bramki - Wisła Kraków). Zdarzył się zaś już także mecz ,w którym bramki zdobyli nawet dwaj zawodnicy z datą narodzin osadzoną w obecnym stuleciu. Stało się tak w rywalizacji ŁKS Łódź z KGHM Zagłębiem Lubin, gdy na listę strzelców po przeciwnych stronach barykady wpisali się Ratajczyk i Białek.
Dziś może jeszcze każde trafienie piłkarza XXI-wiecznego ma w sobie pewien ładunek sensacji. To jednak zmieni upływający czas. Jak pisał Cyprian Kamil Norwid: "Mówią, że postęp nas bogaci co wiek: - Bardzo mi to miło jest i przyjemnie -". Wkrótce to własnie piłkarzy urodzeni w tym stuleciu staną się bezsprzecznie główną siłą futbolu, a ich bramki nawet w starciach tej rangi co polski klasyk będą chlebem powszednim.