

- Zmienił obraz meczu - tak często mówi się o działaniach trenerów, którzy trafnymi roszadami potrafią wpłynąć na przebieg sytuacji boiskowej. Czasami ogranicza się to do modyfikacji taktyki, czasami trzeba zmian personalnych w składzie. Rola zmiennika nie jest jednak szczególnie uwielbiana wśród piłkarzy. Wielu z nich przechodzi jednak do historii właśnie dzięki spotkaniom, które zaczynali po ławce. Jak strzelcy goli dających triumf Manchesterowi United w słynnym finale Ligi Mistrzów w 1999 roku - Teddy Sherringham, czy Ole Gunnar Solskjaer albo Oliver Bierhoff w boju o złoto na Mistrzostwach Europy 1996.
W Ekstraklasie w ostatnich latach też znajdowali się piłkarze, którzy z rezerwowego potrafili się w ciągu kilkunastu minut przedzierzgnąć w pierwszoplanowe postacie spotkań. Jak Marcin Robak - strzelec dziewięciu goli dla Lecha Poznań w roli zmiennika w edycji 2016/2017, czy Bartosz Śpiączka z sześcioma zdobytymi bramkami w kampanii 2015/2016.
KRÓL DŻOKERÓW
Ostatnio zaś w królestwie zmienników władzę praktycznie niepodzielnie objął Łukasz Zwoliński z Lechii Gdańsk. W zeszłym sezonie zaliczył aż dwa dublety w tej roli. Stał się pierwszym piłkarzem z takim osiągnięciem w jednej edycji od Damiana Gorawskiego 2000/2001. W całym 2020 roku zanotował zaś aż siedem (z dziesięciu uzyskanych ogółem) trafień po wejściach z ławki. Średnio potrzebował do tego mniej niż 23 minut.
Napastnik Lechii Gdańsk był najskuteczniejszym dublerem ubiegłego sezonu (5 goli), jest nim i teraz z dwoma trafieniami na koncie. Drużynowo jednak na czele klasyfikacji znajdują się Śląsk Wrocław oraz Lech Poznań. Dla każdego z tych zespołów zmiennicy strzelili już po cztery gole. W przypadku Kolejorza te wydarzenia rozciągnięte są jednak w szerszym horyzoncie czasowym. Bramki zdobywane przez piłkarzy spoza podstawowej "jedenastki" padały bowiem: 30 sierpnia, dwukrotnie 4 października i 25 października.
Śląsk Wrocław natomiast dopiero ostatnio zaczął na poważnie straszyć swoich rywali arsenałem z ławki rezerwowych. Aż w czterech z pięciu ostatnich starć gole tej ekipy strzelili bowiem właśnie zmiennicy. Tylko dwa z sześciu trafień w tym czasie to dzieło piłkarzy desygnowanych przez Vitezslava Lavickę od początku rywalizacji! Dżokerzy trafiali między innymi w dwóch ostatnich starciach Śląska (Bartłomiej Pawłowski i Marcel Zylla). Podobną serią w tym momencie legitymuje się jednak także jego najbliższy rywal - Raków Częstochowa (Daniel Szelągowski, Vladislavs Gutkovskis). To nawet nieco zaskakująca cecha, bo jednocześnie obie ekipy przodują w trafieniach uzyskiwanych w pierwszych kwadransach (po 4). Poza nimi dwa mecze z rzędu z golem zmienników ma obecnie też PGE FKS Stal Mielec (Petteri Forsell i Łukasz Zjawiński).
W taki sposób Marcel Zylla zdobył swojego pierwszego gola w barwach @SlaskWroclawPl! A że jego drużyna rozprawiła się z @TSP_SA... Pełnia szczęścia!#PODŚLĄ 0:2 pic.twitter.com/5w8sOXaxO8
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) November 28, 2020
SZESNAŚCIE MINUT DO GOLA
Tak duży wysyp podobnych serii w ostatnim czasie to pokłosie dużej skuteczności zmienników. Strzelili oni bowiem aż 9 z 51 ostatnich goli (17,6% całości) w najwyższej polskiej lidze. Za cały sezon współczynnik wynosi 13,4%. Piłkarze wprowadzeni z ławki odpowiadają bowiem za 32 z 238 trafień. W zeszłym sezonie z kolei mniej niż co dziesiąty (9,3%) gol był autorstwa zmiennika. Trzeba jednak oddać, że teraz szkoleniowcy mają większe pole manewru w tej materii, bo od początku zmagań dysponują aż pięcioma roszadami.
Śląsk Wrocław i Lech Poznań okupują szczyt klasyfikacji ekip z najwyższą liczbą takich zdobyczy bramkowych. Bezpośrednio za ich plecami plasują się natomiast Wisła Płock, PGE FKS Stal Mielec, Górnik Zabrze i Cracovia (po 3). Na razie żadnego gola zmiennika nie odnotowano natomiast jedynie w przypadku dwóch bezpośrednich rywali z 12. kolejki - Warty Poznań, a także Jagiellonii Białystok. Trener Warciarzy w ogóle niechętnie wprowadza roszady w składzie. W trakcie dwóch ostatnich meczów łącznie wprowadził... jednego zawodnika z ławki rezerwowych! Przez cały sezon Piotr Tworek dokonał zaś ledwie 32 korekt w "jedenastce" (średnio - 2,9/mecz).
NAJWIĘKSZY PROCENTOWY UDZIAŁ GOLI STRZELONYCH PRZEZ ZMIENNIKÓW
| KLUB | UDZIAŁ ZMIENNIKÓW W GOLACH |
| Wisła Płock | 25% |
| Śląsk Wrocław | 23,5% |
| Stal Mielec | 23,1% |
| Lech Poznań | 22,2% |
| Cracovia | 20% |
| Górnik Zabrze | 17,6% |
Również obecność drugiego klubu w duecie ekip bez trafienia zmiennika nie jest nawet olbrzymim zaskoczeniem. Duma Podlasia bowiem jako jedyna nie ma na koncie zdobyczy bramkowej po 75. minucie, a to najczęstszy okres polowań zmienników. W tym okresie strzelili oni bowiem osiemnaście goli, czyli ponad połowę całości dorobku dżokerów. Dziewięć razy zdarzyło się to między 61., a 75. minutą, czterokrotnie w pierwszym kwadransie drugich połów, a jedno trafienie (Piotr Krawczyk z Górnika Zabrze) udało się zanotować jeszcze w pierwszej połowie.
Średni czas od wejścia na murawę do strzelenia gola wynosi w tej edycji zmagań na razie nieco ponad 16 minut w przypadku zmienników. Najszybciej udało się to Florianowi Loshajowi z Cracovii, który już w następnej minucie po wejściu przeciwko Jagiellonii Białystok wpisał się na listę strzelców. Trzy minuty zajęło to z kolei Filipowi Marchwińskiemu z Lecha Poznań, a po cztery Marcelowi Zylle (Śląsk Wrocław) oraz Desleyowi Ubbinkowi (Podbeskidzie Bielsko-Biała).