

Jako pierwsi do siatki rywala trafili zawodnicy Korony, a konkretniej Wato Arweladze, jednak Gruzin znajdował się na pozycji spalonej i po wideoweryfikacji gol nie został uznany. W zespole gospodarzy chrapkę na bramkę w trzecim meczu z rzędu miał Sergiu Hanca. Udało mu się to w 35. minucie po podaniu Janusza Gola.
Po zmianie stron tempo spotkania spadło. Gracze z Kielc próbowali wyrównać i stwarzali okazje, lecz żadna z nich nie przyniosła gola, który doprowadziłby do remisu. Z kolei Cracovia kontrolowała grę i nie dopuściła przeciwnika do stworzenie niebezpieczeństwa.