

Wszystkie trzy bramki w meczu 4. i 10. drużyny w tabeli wszech czasów zdobyli piłkarze KGHM Zagłębia Lubin. Najpierw strzelili samobója, później dwukrotnie trafiali do siatki, ale w nieprawidłowy sposób, a w końcówce odwrócili losy spotkania, dwoma efektownymi golami.
Ruch Chorzów do Ekstraklasy wrócił po sześciu latach, po raz czwarty w historii rozpoczynając sezon w roli beniaminka. W debiucie trenera Skrobacza na najwyższym poziomie rozgrywkowym, Niebiescy prowadzili do przerwy po samobójczym trafieniu obrońcy gospodarzy. Piłkarze KGHM Zagłębia Lubin robili wszystko, by odwrócić losy spotkania - dwukrotnie umieszczali piłkę w siatce, ale po weryfikacji VAR, wynik pozostawał niezmieniony. Do trzech razy sztuka! W 71. minucie wejście smoka zaliczył Makowski, wyrównując, a dziesięć minut później niesamowitą bramkę zdobył Bartłomiej Kłudka. Młodzieżowiec uderzył z woleja i kto wie, czy jego cudowne trafienie nie zostanie wyróżnione w końcowych klasyfikacjach.
KGHM Zagłębie Lubin 2:1 Ruch Chorzów
Makowski, Kłudka - Ławniczak (sam.)