

Lepszego początku podopieczni trenera Janusza Niedźwiedzia nie mogli sobie wymarzyć – już w 8. minucie spotkania Bartłomiej Pawłowski zdecydował się na strzał z dystansu i piłka po koźle wpadła do bramki Mateusza Abramowicza. Później świetne okazje do podwyższenia prowadzenia mieli między innymi Ernest Terpiłowski i Mato Milos. Goście również próbowali swoich sił, a najbliżej wyrównania był Angelo Henriquez, którego uderzenie wybił sprzed linii bramkowej Serafin Szota.
W drugiej odsłonie piłkarze debiutującego Grzegorza Mokrego niejednokrotnie poważnie zagrozili bramce Henricha Ravasa, ale ten za każdym razem spisywał się znakomicie i kolejny raz w tym sezonie zachował czyste konto.
WIDZEW ŁÓDŹ 1:0 MIEDŹ LEGNICA
PAWŁOWSKI