

Twórcy wielkości Górnika Zabrze - Zoltan Opata, Janos Steiner, Ewald Cebula, Geza Kalocsay, Michał Matyas, Władysław Żmuda, Antoni Piechniczek – albo przenieśli się już w zaświaty albo pokończyli trenerskie kariery. Dziś na ławkach zasiadają ich futbolowi wychowankowie lub nawet
„W składzie Górnika zagrają(...) Marcin Brosz i Michał Probierz” – ten komunikat na stadionach w Ekstraklasie spikerzy wygłosili 44 razy. Aktualni szkoleniowcy Pasów oraz zabrzan występowali wspólnie przy Roosevelta w latach 1998-2000. Punktów stycznych w biografiach obu trenerów jest jednak więcej i sięgają znacznie dalej...
ZACZĘŁO SIĘ NA ŚLĄSKU
Dzieli ich nieco ponad pół roku w datach urodzenia i dwadzieścia kilometrów odległości w miejscach narodzin. Obydwaj pochodzą ze Śląska. Probierz przyszedł na świat w Bytomiu, korzenie Brosza sięgają wysuniętego nieco dalej na południowym zachodzie, Knurowa. Z tym regionem obaj związali swoje pierwsze kroki. Choć ścieżki początkowo wiodły w różnych kierunkach, oddalając ich od siebie.
Marcin Brosz długo był wyrobnikiem, terminującym w niższych klasach rozgrywkowych. Swą karierę piłkarską zaczął od Concordii Knurów, gdzie spotkał rówieśnika – słynnego bramkarza Jerzego Dudka. Wspólnie występowali w seniorskiej drużynie na poziomie starej III ligi w latach 1993-1995. Po wyjeździe „Dudiego” do Sokoła Tychy w Concordii znalazł się zaś jego młodszy brat – Dariusz. Cała trójka potem zagrała w Ekstraklasie, choć na jednym boisku nigdy się nie spotkali. Do dziś jednak Brosz blisko trzyma się z rodzeństwem Dudków. Dzięki protekcji bohatera finału Ligi Mistrzów z 2005 roku odbył staż w Realu Madryt pod okiem Rafaela Beniteza. Dariusz z kolei długo był asystentem Brosza w Piaście Gliwice.
Między Concordią, a Górnikiem Zabrze w życiorysie trenera pojawiły się także Szombierki Bytom oraz istniejąca sezon hybryda Polonia/Szombierki Bytom. To zresztą różni Brosza od rodowitego bytomianina – Probierza. On nie zagrał ani razu w żadnym z dwóch największych klubów ze swojego rodzinnego miasta.
Syn jednego z najbardziej zasłużonych sędziów piłkarskich podokręgu bytomskiego, Henryka Probierza i chrześniak reprezentanta Polski, Franciszka Tima, swą karierę zaczynał od drużyny z rodzinnej dzielnicy – ŁKS Łagiewniki, potem przyszedł czas GKS Rozbark oraz Gwarku Zabrze. Do Górnika wybrał jednak dużo bardziej okrężną, ale też spektakularną drogę niż Brosz: przez Ruch Chorzów oraz kluby z Niemiec – Bayer Uerdingen, KFC Uerdingen 05 i SG Wattenscheid.
Probierz ⚔️Brosz
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 18 sierpnia 2017
W ich ostatnim pojedynku górą był Probierz, dziś dawni koledzy z @GornikZabrzeSSA zmierzą się ponownie! 20:30 #CRAGÓR pic.twitter.com/kXvCija3Tl
GOL NA DEBIUT... KOLEGI
Ich szlaki spotkały się niemal dokładnie w połowie drogi między Knurowem, a Bytomiem – w Zabrzu przy ulicy Roosevelta. Probierz po grze w Bundeslidze pojawił się w progach klubu 14-krotnych mistrzów Polski w 1997 roku. Brosz dołączył do niego sezon później, porzucając opaskę kapitańską w Polonii/Szombierkach Bytom. Za nim były występy zaledwie na II i III poziomie rozgrywkowym. Probierz był zaś wtedy, wraz z Mieczysławem Agafonem, jedynym piłkarzem w składzie zabrzan z przekroczoną liczbą stu występów w Ekstraklsie. Do tego jego gwiazdę opromieniała gra w Bundeslidze oraz juniorskich reprezentacjach kraju.

Pierwszy wspólny występ w Ekstraklasie był zatem zarazem debiutem Brosza w Ekstraklasie. Naprzeciwko niedoświadczonego Górnika Zabrze w 1. kolejce sezonu 1998/99 stanął aktualny mistrz Polski – ŁKS Łódź. Młoda ekipa zmierzyła się z zespołem wyjadaczy, który wzbudzał strach już samym... wyglądem. Po zdobyciu złota mistrzostw Polski w poprzednim sezonie Ełkaesiacy zrealizowali bowiem swoją przysięgę i do premierowego starcia w nowej edycji rozgrywek przystąpili... ogoleni na łyso.
- Brosza w debiucie rozpierała energią – komentował ten pierwszy występ przyszłego szkoleniowca dziennikarz Wojciech Filipiak. Niestety nie zabrakło błędów. Po jego faulu gola bezpośrednio z rzutu wolnego strzelił Rafał Niżnik. W drugiej połowie podwyższył Tomasz Wieszczycki, ale wkrótce potem kontaktową bramkę zdobył Arkadiusz Kampka. Remis dał Górnikowi zaś skuteczny strzał z rzutu karnego... Michała Probierza. Była to dla niego zarazem osobista satysfakcja, bo w poprzednim meczu z ŁKS zszedł z boiska z czerwoną kartką przy wtórze gwizdów publiczności... Broszowi udało się zaś poprawić notowania w oczach kibiców w 2. kolejce, gdy zaliczył asystę w wygranym starciu z Widzewem Łódź.
PRZYWÓDCY I KARTKOWICZE
Łącznie razem zagrali w 44 spotkaniach w Ekstraklasie. W sumie zaś Brosz wystąpił 46 razy w koszulce Górnika na tym poziomie rozgrywkowym. Były to jego jedyne mecze w elicie. Dorobek Probierza zamknął się na 260 starciach, w tym 181 w barwach zabrzan. Swoje ostatnie spotkanie w najwyższej lidze rozegrał jednak nie w Górniku, ale... przeciwko temu zespołowi już w roli piłkarza Pogoni.
Na boisku Marcin Brosz występował na obronie, Michał Probierz najczęściej jako defensywny pomocnik. Obaj wyróżniali się tym, że nie odstawiali nogi nawet w najtwardszych starciach. Obecny trener Jagiellonii miał opinię zakapiora. - Po jednym ze starć upadliśmy. Probierz wstawał i nadepnął mi na stopę metalowymi korkami. Bolało jak diabli, ale wytrzymałem. Nie walnąłem go, choć ochotę miałem wielką. – wspominał Damian Seweryn w rozmowie z Łukaszem Olkowiczem i Piotrem Wołosikiem z „Przeglądu Sportowego”.
Na co dzień spokojniejszy od niego Brosz, na boisku także zmieniał się w prawdziwego walczaka. Jeszcze przed przejściem do Górnika, w barwach Polonii/Szombierki z Odrą Opole, zdarzyło mu się choćby odepchnąć postawniejszego Krzysztofa Chełpę w rewanżu za brutalny faul. W efekcie został zawieszony i musiał zapłacić karę... stu złotych. Wielokrotnie zdarzały mu się też pauzy za zbyt dużą liczbę kartek. W Ekstraklasie uzbierał w sumie 8 żółtych i 1 czerwony kartonik. Zbierał więc karę indywidualną średnio co 5 spotkań. Jego arsenał nie ograniczał się jednak tylko do twardej gry w obronie - W trudnych momentach potrafił przytrzymać piłkę w środku boiska, uspokoić grę. – wspominał go Zbigniew Myga, trener Polonii/Szombierki
Obaj odznaczali się też przywódczym charakterem. W czasach wspólnej gry w Górniku opaskę kapitańską nosił Probierz. Brosz przyszedł zaś na Roosevelta jako były kapitan Szombierek Bytom. W wieku 23 lat przejął ją od doświadczonego Zenona Lisska i nie oddał nawet po fuzji dwóch bytomskich klubów. Toteż chyba nikogo nie zdziwiło, że z tymi cechami obaj zostali rychło trenerami.
SPOTKANIE W DEBIUCIE
Pierwszy swą przygodę z tym zawodem zaczął Probierz. Jeszcze w czasach pobytu w Niemczech szkolił młodzieżowe drużyny. W seniorach w tej roli wcześniej zadebiutował jednak Brosz. Po odejściu z Górnika grał jeszcze w niższych klasach rozgrywkowych – dla GKS Bełchatów, KS Myszków, Koszarawy Żywiec oraz Polonii Bytom. Właśnie w tym ostatnim klubie w trakcie rozgrywek III ligi w sezonie 2004/05 zamienił nieodwołalnie trykot na trenerski garnitur, zastępując Grzegorza Kapicę. W końcówce rozgrywek zanotował pierwszy sukces, przypieczętowując awans bytomian do II ligi.
Na zapleczu Ekstraklasy jego zespół grał jednak w kratkę. Po 10 kolejkach zespół z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie zajmował dopiero 16. miejsce. Działacze Polonii wręczyli mu więc wymówienie. Zastąpił go zaś... Michał Probierz, który kilka tygodni po koledze zakończył karierę piłkarską. Obaj szkoleniowcy zaczęli więc trenerski etap w tym samym roku i w tym samym klubie.
Probierz już w sezonie 2006/07 zadebiutował w Ekstraklasie jako trener, prowadząc Widzew Łódź. Brosz w tym czasie terminował w niższych ligach., u stóp beskidzkich wierchów – w Koszarawie Żywiec i Podbeskidziu Bielsko-Biała. W rozgrywkach 2008/09 był nawet o krok od awansu do elity z Góralami. Zabrakło ledwie dwóch punktów.
Znalazł się na tym poziomie kilka miesięcy potem w grudniu 2009 roku w roli trenera Odry Wodzisław Śląski. W swym pierwszym meczu zmierzył się z Jagiellonią Białystok, prowadzoną przez – a jakże – byłego boiskowego kolegę, Michała Probierza. Premierowe trenerskie starcie dwóch dawnych kolegów z Górnika Zabrze zakończyło się remisem 2:2. Dla Brosza były to więc pierwsze punkty jako szkoleniowca na tym poziomie. W niedługi czas potem Probierz świętował Puchar Polski, Brosz przeżył gorycz spadku, ale pozostawił po sobie dobre wrażenie włączając absolutnego outsidera do walki o utrzymanie aż do ostatniego gwizdka rozgrywek. Ostatecznie o relegacji przesądził jeden punkt.
Od tego czasu mierzyli się ze sobą jeszcze osiem razy. W sumie trzy starcia wygrał Probierz, trzy zwycięstwa odniósł Brosz i trzy razy padł remis. Jeden z meczów między nimi, gdy prowadzili odpowiednio: Wisłę Kraków oraz Piast Gliwice, zakończony wygraną gliwiczan przesądził zresztą o odejściu Probierza z Białej Gwiazdy.
Obaj przeszli też do historii dwóch klubów Ekstraklasy. To właśnie oni byli bowiem pierwszymi szkoleniowcami, którzy wprowadzili do europejskich pucharów: Probierz - Jagiellonię Białystok, Brosz - Piasta Gliwice.
DYŻUR ODWOŁANY
W piątek zmierzą się ze sobą w Krakowie. Na zawodowe spotkanie na rodzinnym Śląsku przyjdzie im jeszcze poczekać do grudnia. Choć praca zawodowa rzucała ich nieraz daleko od regionu słynnego z węgla obaj nadal mocno pozostają związani z tymi stronami.
Probierz, choć od dziewięciu lat mieszka poza tym regionem nadal często wraca do Łagiewnik. Był nawet nominowany w plebiscycie „Best of Bytom” razem między innymi z aktorem kabaretowym Mariuszem Kałamagą, trójskoczkiem Józefem Szmidtem, czy judoką Waldemarem Legieniem. W swym mieście startował też w wyborach parlamentarnych, ale zebrał bardzo mało głosów, bo... nie mógł przeprowadzić kampanii wyborczej. Na jego ulotkach znalazło się bowiem zdjęcie w niezbyt lubianego w Bytomiu Górnika Zabrze.
Polityczne pasje zresztą także łączą Probierza i Brosza. Ten drugi w 2014 roku został radnym powiatu gliwickiego, reprezentującym gminę Gierałtowice, gdzie mieszka. Dyżur dla wyborców pełni w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca w sołtysówce w Paniówkach. No, chyba że akurat wtedy Górnikowi wypadnie mecz...
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl