

Gdańszczanie objęli prowadzenie już po kwadransie gry. Wszystko za sprawą Michała Nalepy, który oddał efektowny strzał wolejem zza szesnastki. Był to dla niego drugi mecz z rzędu ze strzelonym golem. Niedługo później, bo już w 25. minucie, Lechia wyprowadziła kolejny cios. Po indywidualnej akcji sytuację sam na sam wykorzystał bowiem Lukas Haraslin.
Nie znaczy to, że piłkarze Śląska nie mieli nic do powiedzenia. Co więcej, mogą oni mówić o sporym pechu. Jeszcze przed stratą drugiego gola Dorde Cotra uderzył z rzutu wolnego w poprzeczkę. Ten scenariusz się powtarzał – łącznie gospodarze aż cztery razy trafiali w obramowanie bramki, lecz ani razu do siatki. Ostatecznie utrzymał się więc wynik z pierwszej połowy i trzy punkty powędrowały do Gdańska.