

O zabrzanach było wiadomo, że są niezwykle groźni przy stałych fragmentach gry. Przyszło nam się o tym przekonać już w 7. minucie. Po rzucie rożnym do piłki dopadł Michał Koj i uderzeniem głową umieścił ją w siatce, dając Górnikowi prowadzenie. Chwilę później jego koledzy mogli podwyższyć wynik, po tym jak Igor Angulo wypatrzył w szesnastce Damiana Kądziora, ale ten kopnął nad poprzeczką. W 44. minucie hiszpański snajper zabrzan stanął oko w oko z Jakubem Słowikiem i to bramkarz gospodarzy wyszedł z tego pojedynku zwycięsko.
Kwadrans po zmianie stron świetną akcję Górnika wykańczał Szymon Żurkowski, ale nie trafił w bramkę. Goście mieli więc sporo sytuacji, ale nie byli w stanie postawić przypieczętować dominacji. Jak się okazało, niewykorzystane sytuacje zemściły się na nich w 66. minucie. Wtedy Sito Riera dośrodkował na głowę Arkadiusza Piecha, a ten wyrównał stan rywalizacji. Na trzy minut przed końcem Igor Angulo wykonywał rzut karny po zagraniu ręką Marcina Robaka. Świetnie spisał się jednak Jakub Słowik, który obronił jedenastkę i nie pozwolił na zmianę rezultatu.