

Pogoń Szczecin po trzech trafieniach w pierwszych sześciu meczach tego sezonu przeobraziła się w ofensywną maszynę. W czterech ostatnich spotkaniach strzeliła aż szesnaście goli. Ani razu nie zeszła poniżej poziomu trzech trafień w starciu w tym okresie.
To w ogóle bardzo dobry czas, jeśli chodzi o dokonania pod bramką rywala graczy z PKO Bank Polski Ekstraklasy. W dwudziestu dziewięciu starciach poprzedzających bezpośrednio start 11. kolejki padło dziewięćdziesiąt osiem goli, co daje średnią 3,38 bramki na spotkanie. W trzech seriach z rzędu zawsze utrzymywała się ona na poziomie przynajmniej 3/mecz, co zdarzyło się pierwszy raz od edycji 2019/2020. Średnia za całą kampanię dzięki temu wzrosła z poziomu 2,29 do 2,66 gola na spotkanie. Olbrzymi udział w tej puli ma właśnie Pogoń Szczecin. To do piłkarzy Jensa Gustafssona należało szesnaście trafień w tym okresie, co stanowi około 16,3%.
Portowcy trzy bramki zdobyli w rywalizacji z Koroną Kielce (3:1). Potem pierwszy raz od 1959 roku w najwyższej lidze zanotowali pięć trafień na wyjeździe, ogrywając 5:1 Cracovię. Hokejowy rezultat przyniosło zaległe starcie z Legią Warszawa, kiedy to pomimo trzech goli goli strzelonych, ulegli 3:4. Wreszcie w minioną niedzielę zostali sprawcami największej porażki Lecha Poznań w XXI wieku, pokonując rywala aż 5:0. Dwa z trzech kolejnych spotkań z minimum pięcioma bramkami poprzednio w całej Ekstraklasie przydarzyły się Legii Warszawa, która zwyciężyła w rywalizacji z Wisłą Kraków aż 7:0, potem skromnie 1:0 z Arką Gdynia i 5:1 z Górnikiem Zabrze.
Seria czterech spotkań z przynajmniej trzema bramkami zdobytymi w najwyższej polskiej lidze to jednak wcale nie takie dawne czasy. Tak zaczęła zmagania 2022/2023 Wisła Płock (3:0 z Lechią Gdańsk, 4:0 z Wartą Poznań, 3:1 z Lechem Poznań i 4:1 z Miedzią Legnica). Zespół ten też edycję 2021/2022 zakończył zwycięstwem 3:0 nad PGE FKS Stalą Mielec. Gdyby więc Pogoń również zaaplikowała trzy bramki w starciu z Ruchem Chorzów, to wyrówna serię Nafciarzy. W jednym sezonie jednak pięć kolejnych spotkań z taką liczbą goli strzelonych ostatnio zanotowała Wisła Kraków 2004/2005 (5:1 - 4:0 - 3:0 - 4:0 - 5:0).
Tak olbrzymia suma trafień w czterech kolejnych starciach Ekstraklasy, jak w przypadku Pogoni Szczecin (16), zdarzyła się poprzednio natomiast Białej Gwieździe na przełomie marca i kwietnia 2019 roku (6:2 z Koroną Kielce, 3:2 z Cracovią, 4:0 z Legią Warszawa i 3:4 z Zagłębiem Sosnowiec). Powyżej tego progu znalazła się zaś znów krakowska Wisła na przełomie sierpnia i września 2004 roku z siedemnastoma bramkami zdobytymi w czterech meczach (4:0 z Wisłą Płock, 5:0 z Pogonią Szczecin, 1:1 z Amiką Wronki i 7:1 z Zagłębiem Lubin). Pogoń jest też pierwszym zespołem, który już po dziesięciu pierwszych meczach jednej edycji rozgrywek ma dwa spotkania z przynajmniej pięcioma golami strzelonymi od 2018/2019. Wtedy sztuki tej dokonała Wisła Kraków (5:2 z Lechem Poznań w 5. kolejce i 5:2 z Lechią Gdańsk w 8. kolejce).
"Tak olbrzymia suma trafień w czterech kolejnych starciach Ekstraklasy, jak w przypadku Pogoni Szczecin (16), zdarzyła się poprzednio natomiast Białej Gwieździe na przełomie marca i kwietnia 2019 roku (6:2 z Koroną Kielce, 3:2 z Cracovią, 4:0 z Legią Warszawa i 3:4 z Zagłębiem Sosnowiec). Powyżej tego progu znalazła się zaś znów krakowska Wisła na przełomie sierpnia i września 2004 roku"
Po tych czterech spotkaniach Pogoń Szczecin wyszła na prowadzenie w liczbie oddanych strzałów z wynikiem 159 prób. Choć wbrew rejestrowi zdobytych bramek, wcale nie wyszła z tego olbrzymia suma. Na swoim koncie mają bowiem 68 zagrań w tym elemencie, co daje średnio 17 prób na spotkanie. W oczy rzuca się natomiast nadmiarowa konwersja na gole. Aż 23,5% strzałów ugrzęzło bowiem w siatkach przeciwników, podczas gdy w żadnej z tych kolejek nie przekroczyła dla całej ligi nie przekroczyła poziomu 14%, za edycję 2023/2024 wynosi zaś 10,4%. Jeszcze lepiej wygląda to, gdy odliczy się strzały zablokowane. Te szesnaście goli bowiem przyniosły zaledwie 43 ostatnie próby, czyli 37,2%; oraz 28 prób celnych, a zatem 57,1%. Dwadzieścia dwa ostatnie strzały celne to nawet piętnaście goli. Żaden z tych siedmiu wybronionych strzałów nie miał xG powyżej 0,15.
Gdyby podzielić mecz na sześć kwadransów to w każdym z nich Pogoń Szczecin trafiała przynajmniej po dwa razy, przy czym w czterech końcowych - zawsze notowała po trzy trafienia. Piętnaście z szesnastu tych goli to zasługa strzałów z pola karnego, z tego czternaście wykonała na przestrzeni rozciągającej się pomiędzy linią bramkową, a jedenastym metrem. Nie łapią się do tego jedynie gole strzelone przez Alexandra Gorgona z Koroną Kielce (około 16. metra) i Wahana Biczachczjana z Legią Warszawa (zza pola karnego). Drużynowe xG Pogoni Szczecin w tym okresie wyniosło 7,59. Zatem zdobyli aż o 8,41 bramek więcej niż wynikałoby to z jakości stworzonych okazji.
Te szesnaście goli padło łupem ośmiu zawodników. Główną rolę w ofensywie odgrywa jednak kwintet - Alexander Gorgon, Kamil Grosicki, Efthymis Koulouris, Fredrik Ulvestad oraz Wahan Biczachczjan. Dzięki nim Pogoń Szczecin jest jedynym zespołem z pięcioma graczami, z których każdy zdobył minimum cztery punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. W tych czterech starciach zdobyli zaś przynajmniej po trzy. Królem polowania okazał się Gorgon z czterema trafieniami i asystą. Reprezentant Polski zaliczył serię trzech meczów ze zdobyczą bramkową. Jest on obecnie jedynym graczem, któremu udało się to w każdym z trzech ostatnich sezonów PKO Bank Polski Ekstraklasy. Dorobek gracza z Armenii to trzy gole i jedna asysta, a Norwega - jeden gol i trzy asysty. Grecki napastnik strzelił zaś dwa gole i raz asystował.
Punkty w klasyfikacji kanadyjskiej piłkarzy Pogoni Szczecin w 4 ostatnich meczach
PIŁKARZ | GOLE | ASYSTY |
|---|---|---|
Alexander Gorgon | 4 | 1 |
Kamil Grosicki | 3 | 1 |
Wahan Biczachczjan | 3 | 1 |
Fredrik Ulvestad | 1 | 3 |
Efthymis Koulouris | 2 | 1 |
Mariusz Fornalczyk | 1 | 0 |
Kacper Smoliński | 1 | 0 |
Danijel Loncar | 1 | 0 |
Rafał Kurzawa | 0 | 1 |
Olaf Korczakowski | 0 | 1 |
Adrian Przyborek | 0 | 1 |
Linus Wahlqvist | 0 | 1 |