

„Rotacja”, „zmiana”, „roszada”. Te określenia już na dobre wypadły ze słowników czwórki piłkarzy LOTTO Ekstraklasy. Kwartet ten na przekór kontuzjom, kartkom, roszadom trenerskim wystąpił wszak we wszystkich kolejkach rozegranych w 2017 roku. Dwóch z przedstawicieli tego elitarne
Trzydzieści osiem serii spotkań. Taką porcję piłkarskich zmagań w LOTTO Ekstraklasie zawierało ostatnie dwanaście miesięcy. W bieżącym sezonie, rozpoczętym w lipcu we wszystkich kolejkach zagrało dwudziestu siedmiu zawodników. Wśród nich jednak aż dwunastu w pierwszym półroczu występowała poza najwyższą klasą rozgrywkową. Kolejnych jedenastu w tym czasie miewało przerwy w regularnej grze.
KRÓL PEŁNEGO WYMIARU
Takie okresy absencji obce są Piotrowi Celebanowi (Śląsk Wrocław). Od kilku miesięcy jest on w LOTTO Ekstraklasie niekwestionowanym liderem wszelkich klasyfikacji w kategoriach, opierających się o rozegrane spotkania, minuty na boisku, czy serie występów.
Obecnie Celebanowi brakuje trzydziestu spotkań do stu meczów ligowych z rzędu, ale… rozegranych od pierwszej do ostatniej minuty! Ostatni raz zabrakło go na boisku w marcu 2016 roku.
W 2016 roku Flavio Paixao oraz Łukasz Surma przypieczętowali passy wystepów w stu kolejkach z rzędu. W kolejnych dwunastu miesiącach nikomu już z ich kolegów po fachu nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia. W 2018 roku defensor Śląska Wrocław może jednak zostać autorem jeszcze bardziej spektakularnego wyczynu. Obecnie Celebanowi brakuje bowiem trzydziestu spotkań do stu meczów ligowych z rzędu, ale… rozegranych od pierwszej do ostatniej minuty! Ostatni raz zabrakło go na boisku w marcu 2016 roku. Oprócz tego jednego opuszczonego meczu od lipca 2014 roku zawsze w Ekstraklasie grał w pełnym wymiarze. W marcu dzięki temu będzie mógł zasilić Klub 300. Przy takiej dyspozycji realnie zagrożony w perspektywie dwóch najbliższych lat pozostaje także rekord Mieczysława Kopyckiego w liczbie występów dla Śląska w Ekstraklasie. Dziś Celebanowi brakuje do swego wielkiego poprzednika na obronie wrocławian czterdziestu spotkań.
Lwia część tej imponującej serii występów od pierwszej do ostatniej minuty miała miejsce w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Piotr Celeban w tym czasie rozegrał 3420 minut w trzydziestu ośmiu spotkaniach w najwyższej polskiej lidze. Znalazł jednak naśladowcę w tym trudnym dziele.
MNIEJ Z KOMPLETEM
Najbardziej odpornymi zawodnikami na roszady są na ogół bramkarze. Trenerzy, praktycznie od zarania futbolu, wolą zaufać jednemu golkiperowi. Gracza na tej pozycji zmieniają więc stosunkowo rzadko, tak w czasie meczów, jak i całego sezonu. W minionym roku jednak szkoleniowcy rzadko hołdowali tym wzorcom. Nie było klubu, gdzie przez całe dwanaście miesięcy występowałby jeden bramkarz. Dwóm natomiast udało się zagrać we wszystkich kolejkach. Jeden jednak został raz zmieniony w trakcie meczu, jego kolega po fachu zaś reprezentował dwie różne drużyny.
Wynik minutowy Celebana powtórzył właśnie ten drugi - Łukasz Załuska. W pierwszym półroczu doświadczony golkiper bronił we wszystkich spotkaniach Wisły Kraków. Po przerwie letniej nie został zaś ani razu zmieniony w Pogoni Szczecin. Bliski podobnego wyczynu do najlepszego duetu pod tym względem był także Dusan Kuciak. W sumie przez cały rok ustąpił on pola między słupkami gdańskiego zespołu tylko na osiem minut zasłużonemu dla Lechii Mateuszowi Bąkowi, który symbolicznie żegnał się z klubem z którym przeszedł drogę od A-klasy do Ekstraklasy.

Kwartet zawodników z występem w każdej kolejce tego sezonu uzupełnia jeszcze skrzydłowy Jagiellonii Białystok – Fedor Cernych. Jego dorobek czasowy jest jednak najskromniejszy. Do kompletu zabrakło mu aż 264 minut, czyli prawie trzech pełnych spotkań. To oznacza, że średnio w każdym meczu przebywał na boisku nieco ponad 81 minut. Jako jedyny z najlepszej „czwórki” minimum raz w 2017 roku pełnił też rolę zmiennika. W odróżnieniu od pozostałej trójki nie przekroczył też 30. roku życia.
Dla niego oraz dla Łukasza Załuski był to debiut w takim zestawieniu w Ekstraklasie. Dusan Kuciak powrócił do tego grona po pięciu latach nieobecności, Piotr Celeban zaś dokonał tego już dwukrotnie wcześniej: w 2011 i 2015 roku.
Niewiele zabrakło, aby jednemu piłkarzowi udało się zagościć na tej liście już drugi rok z rzędu. Martin Konczkowski (obecnie Piast Gliwice) we wszystkich spotkaniach w których zagrał w tych dwunastu miesiącach przebywał na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Opuścił jednak starcie w 23. kolejce sezonu 2016/17 i nominacja przeszła mu koło nosa. Była to jedyna seria spotkań bez występu tego gracza od października 2014 roku.
Liczba piłkarzy, którzy w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wystąpili we wszystkich kolejkach spadła w porównaniu z 2016 rokiem o dwóch. Wtedy tej sztuki oprócz Konczkowskiego dokonali też: Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna), Grzegorz Sandomierski (Cracovia), Łukasz Surma, Patryk Lipski (obaj Ruch Chorzów) i Rafał Boguski (Wisła Kraków). Poza Boninem (Nice 1 Liga) oraz Surmą (koniec kariery) wszyscy nadal występują w LOTTO Ekstraklasie. W tym roku mieli jednak nieco utrudnione zadanie bowiem do rozegrania było trzydzieści osiem kolejek, czyli o dwie więcej aniżeli w poprzednich dwunastu miesiącach.
G.Sandomierski, G.Bonin, Ł.Surma, M.Konczkowski, @patryklipski10, R.Boguski wystąpili we wszystkich 36 kolejkach @_Ekstraklasa_ w 2016 r.
— Wojtek Bajak (@WoBaj) 20 grudnia 2016
MALOWANE ZWYCIĘSTWA
Celeban, Załuska oraz Kuciak otwierają także klasyfikację zawodników pod względem największej liczby rozegranych minut w tym roku. Kolejne miejsca należą jednak już do zawodników spoza grona „Klubu 38”. Na czwartej pozycji zameldował się Konczkowski (3330 minut), lokatę niżej wylądował zaś bramkarz Legii Warszawa – Arkadiusz Malarz (3271). Wynik 3200 minut w lidze 2017 roku przekroczyli także trzej przedstawiciele KGHM Zagłębia Lubin – Lubomir Guldan, Jarosław Kubicki i Martin Polacek (wszyscy po 3240 minuty). Dopiero za nimi znajduje się Cernych.
Arkadiusz Malarz jednocześnie otwiera listę zawodników z największą liczbą zwycięstw w 2017 roku. Zawodnik ten uczestniczył w dwudziestu dwóch wygranych spotkaniach swojego klubu. Na drugim miejscu pod tym względem ex aequo są jego trzej koledzy klubowi – Kasper Hamalainen, Michał Kopczyński, Michał Pazdan (po 20). W dziewiętnastu zwycięskich meczach w tym roku uczestniczyli zaś: Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka (obaj – Lech Poznań) i Fedor Cernych (Jagiellonia Białystok).
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl