

Puszcza Niepołomice większość swoich goli w najwyższej polskiej lidze strzeliła po stałych fragmentach gry. Jej rywal z soboty, GKS Katowice, z kolei ma najmniej bramek straconych w ten sposób. Kto wyjdzie zwycięsko z tej konfrontacji dwóch żywiołów?
Trenerzy tych dwóch ekip, Rafał Górak oraz Tomasz Tułacz, mają najdłuższy staż w swoich obecnych zespołach ze wszystkich szkoleniowców pracujących w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Ten czas pozwolił im wyrobić w swoich drużynach powtarzalny, charakterystyczny styl gry, uwypuklając mocne strony. GKS Katowice naprawdę trudno jest zaskoczyć po stałych fragmentach gry. Puszcza Niepołomice już z kolei nie raz zdążyła w ten sposób rozmontować zasieki obronne rywala.
- Jesteśmy beniaminkiem, który chce zostać w lidze. Jeżeli uda nam się zrealizować ten cel, myślę, że w kolejnej rundzie będziemy grać inaczej. - powiedział Tomasz Tułacz w wywiadzie dla Weszło wiosną 2024 roku. W rozmowie z TVP Sport już po zakończeniu rozgrywek dodał: - Jestem ambitnym trenerem, chciałbym rozwijać ten zespół i uatrakcyjnić ten styl. Wszystko zależy jednak od potencjału, którym będziemy dysponować. Solenne zapowiedzi stały się jednak tylko zasłoną dymną. Albo DNA klubu - w sumie zgodnie z prawami genetyki - okazało się nienaruszalne. Nadal w ofensywie bowiem Żubry bazują głównie na stałych fragmentach gry. Teraz, nawet bardziej niż w swej debiutanckiej odsłonie zmagań. W premierowym sezonie niepołomiczanie strzelili wszak 56,4% swoich goli w ten sposób (22 z 39). Był to i tak najwyższy wynik wśród wszystkich uczestników rywalizacji. Prymat pod tym względem został utrzymany także w bieżącej edycji zmagań. Tyle że wzrósł już do 65,4% (17 z 26), gdy tymczasem u żadnego z pozostałych konkurentów nie przekracza 50%. Łatwo policzyć, że w sumie 60% wszystkich goli ta drużyna w obu sezonach PKO Bank Polski Ekstraklasy strzeliła po stałych fragmentach gry. Następny na liście w tym okresie, Piast Gliwice, ma współczynnik 52,3%. Cała reszta plasuje się poniżej 50%. W samym 2025 roku siedem z ośmiu trafień niepołomiczanie zanotowali po stałych fragmentach gry.
Gdyby jeszcze zawęzić specjalizację "stałe fragmenty gry" do mniejszych komponentów, to hasło "Puszcza Niepołomice" łatwo nasuwa skojarzenie z autami. W sezonie 2023/2024 ta drużyna pięć razy rozpoczęła akcję, po której strzeliła gola, od wyrzutu zza linii bocznej. W obecnej kampanii ma już zaś sześć bramek zdobytych w ten sposób. To najlepszy wynik we wszystkich edycjach rozgrywek od 2017/2018 włącznie! Niepołomiczanie przebili własne osiągnięcie sprzed roku oraz Arki Gdynia 2017/2018 w kadencji Leszka Ojrzyńskiego, który także słynął z zyskiwania przewagi w ataku w takich okolicznościach. A przecież przed nimi jeszcze siedem spotkań, umożliwiających poprawę rezultatu. W samym starciu z Lechią Gdańsk w 5. kolejce dokonali tego trzy razy. Z jedenastu goli strzelonych w taki sposób przez cały pobyt Puszczy w PKO Bank Polski Ekstraklasie, aż dziesięć miało miejsce po autach wyrzuconych zza linii bocznej bezpośrednio w pole karne. Raz przydarzyła się asysta bezpośrednia, w czterech przypadkach rywal nie miał kontaktu z piłką od wznowienia gry do finalizacji akcji, a w sześciu pozostałych Puszcza trafiała w drugim tempie - po dobitce lub odbiciu piłki przez rywala. W zeszłej edycji kluczowymi postaciami dla tego elementu gry byli Marcel Pięczek i Wojciech Hajda. Każdy z nich po dwa razy wrzucił w pole karne piłkę, po której potem padł gol. Teraz ich rolę przejął Dawid Abramowicz - wykonawca pięciu z sześciu autów zamienionych na bramki (w tym jedna bezpośrednia asysta). Wyjątek stanowi aut wykonywany przez Mateusza Stępnia. To właśnie jedyny wyjątek w dorobku bramkowym Puszczy uzyskanym po autach, gdy piłka nie była wrzucona w pole karne rywali, tylko rozegrana jeszcze przed "szesnastką". Bardzo ważną postacią jest też Roman Jakuba. Od początku pobytu niepołomiczan w elicie miał kluczowy udział przy sześciu golach z autu (4x bramka, 2x asysta). Konrad Stępień natomiast ma dwa gole i jedną asystę w takich sytuacjach.
Oprócz autów w tym sezonie Puszcza jeszcze sześć razy wykonała skutecznie rzut karny. Artur Craciun w PKO Bank Polski Ekstraklasie w barwach Żubrów dziesięć razy podszedł do tego stałego fragmentu gry i zawsze trafiał do siatki przeciwników. Dokonał tego nawet cztery razy w sześciu poprzednich starciach. Ponadto zawodnicy Tomasza Tułacza pokonali jeszcze rywali w trzech przypadkach dzięki rzutom rożnym (w tym przed tygodniem z Rakowem Częstochowa). Dwa razy zaś skutecznie udało im się rozegrać rzut wolny. Niepołomiczanie są też najlepsi pod względem współczynnika goli oczekiwanych po stałych fragmentach gry, zarówno z rzutami karnymi (19,5), jak też po odliczeniu "jedenastek" (13,97). Akcje te stanowią aż 62,3% całego dorobku Puszczy pod względem xG.
NAJWIĘCEJ GOLI STRZELONYCH PO AUTACH OD SEZONU 2017/2018 (ŁĄCZNIE):
CRACOVIA - 13 (8 sezonów)
PIAST GLIWICE - 12 (8 sezonów)
ARKA GDYNIA - 11 (3 sezony)
RADOMIAK RADOM - 11 (4 sezony)
PUSZCZA NIEPOŁOMICE - 11 (2 sezony)
W poprzedniej kolejce Puszcza Niepołomice mierzyła się z Rakowem Częstochowa. Czyli najlepszym zespołem pod względem najmniejszej liczby straconych goli po stałych fragmentach gry. Medaliki do tego momentu miały tylko pięć trafień zainkasowanych po akcjach rozpoczętych od stojącej piłki. Nie zdołały jednak wybronić się przed naporem Żubrów. Zespół Marka Papszuna stracił gola po rzucie rożnym w samej końcówce zmagań. Dzięki temu to GKS Katowice ex aequo z częstochowianami utrzymuje pierwszą pozycję wśród drużyn z najmniejszą liczbą straconych goli w PKO Bank Polski Ekstraklasie 2024/2025 w ten sposób. Niepołomiczanom więc w drugiej kolejce z rzędu przyjdzie się zmierzyć z drużyną, która traci najmniej goli po stałych fragmentach gry.
Tak jak Puszcza procentowo najczęściej strzela gole po akcjach rozpoczętych od stojącej piłki, tak u Gieksy zajmują one stosunkowo najmniej miejsca w bilansie strat. Sześć trafień zainkasowanych od przeciwników w ten sposób, to zaledwie 16,7% wszystkich goli, które Dawid Kudła musiał wyjmować z siatki. Każdy z pozostałych rywali przynajmniej 1/4 swoich bramek stracił zaś po stałych fragmentach gry. Również po odliczeniu rzutów karnych ekipa Rafała Góraka przewodzi stawce. Z pozostałych stałych fragmentów gry stracili bowiem tylko cztery gole, tak jak Piast Gliwice (Raków Częstochowa ma już pięć straconych goli w tej kategorii).
Gieksa wraz z Medalikami tworzy duet jedynych ekip bez straty bramki po rzucie wolnym. Odliczając "jedenastki" to jedyne gole po stałych fragmentach gry straciła z autów (2) i rzutów rożnych (2). Jeśli chodzi o kornery, wespół z Pogonią Szczecin i Stalą Mielec otwiera listę drużyn z najmniejszą liczbą zainkasowanych bramek. Gieksie zdarzyło się to tylko z Górnikiem Zabrze w 9. kolejce oraz Jagiellonią Białystok na początku marca. Za pierwszym razem piłkarze z Katowic niedokładnie zablokowali piłkę i przetoczyła się do konkurenta. Za drugim zaś - obrońca z Katowic za krótko wybił z linii i trafił prosto w Tarasa Romanczuka. Z wykopywanych stałych fragmentów gry (nie licząc rzutów karnych) nikt zatem jeszcze nie zdołał pokonać Dawida Kudły w pierwszym tempie. Gorzej przychodzi im obrona autów. Zarówno KGHM Zagłębie Lubin w 7. kolejce, jak i Cracovia w 15. kolejce, zdołały dostarczyć piłkę do swoich graczy po wyrzucie zza linii bez kontaktu z piłką Gieksy.