

Obcokrajowiec jako trener? To nie pierwszyzna w Ekstraklasie. Były piłkarz jako trener? To też oczywisty schemat powtarzany już od dekad w tej lidze. Ale były zagraniczny piłkarz Ekstraklasy, który potem pracował w niej jako szkoleniowiec - to już spora rzadkość. W tę sobotę dojd
Obecnie w PKO Bank Polski Ekstraklasie pracuje dziewięciu trenerów, którzy kiedykolwiek zagrali w elicie w roli piłkarzy. To dokładnie połowa stawki. Dokładając kryterium narodowości, wyjdzie że sześciu z nich (Adam Majewski, Mariusz Lewandowski, Jacek Zieliński, Maciej Stolarczyk, Piotr Stokowiec, Marcin Kaczmarek) to Polacy. Wśród stranierich zostaną więc jedynie zatrudniony w czwartek przez Piasta Gliwice Aleksandar Vuković, a także dwaj bezpośredni rywale z sobotniej potyczki, czyli Pavol Stano (Wisła Płock) oraz Ivan Djurdjević (Śląsk Wrocław).
TEN SAM RYWAL
Obaj szkoleniowcy przyszli na świat w 1977 roku. Obaj też w Ekstraklasie w roli zawodników zadebiutowali w tym samym sezonie - 2007/2008. Ba! Nawet rywal był ten sam w czasie tych występów. Ivan Djurdjević bowiem został pierwszy raz wpuszczony na plac gry w barwach Lecha Poznań w 3. kolejce. Po przeciwnej stronie boiska znajdował się wtedy Górnik Zabrze. Nieco ponad miesiąc później z tym samym rywalem mierzyła się zaś Polonia Bytom. Właśnie wtedy nastąpił z kolei początek ekstraklasowej drogi Pavola Stano. Ze swojego debiutu bardziej pozytywne wrażenia na pewno wyniósł Serb. Jego ekipa wygrała bowiem 4:0 z zabrzanami, podczas gdy drużyna Słowaka poniosła z tym samym konkurentem porażkę 1:4.
Djurdjević pojawił się w najwyższej polskiej lidze po dekadzie spędzonej na Półwyspie Iberyjskim - w Hiszpanii i Portugalii, gdzie grał między innymi dla Vitorii Guimaraes, czy CF Os Belenenses. Dwukrotnie zdarzało mu się kwalifikować ze swymi ekipami do Pucharu UEFA. Pavol Stano przebijał go jednak dorobkiem na arenie międzynarodowej, bo wystąpił nawet w sześciu starciach w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2005/2006 z Artmedią Petrzałka. Aż do pojawienia się w Polsce, nie miał jednak okazji do występów w ekipie spoza swego rodzinnego kraju, choć liczył sobie przecież już wtedy 30 lat. Dziś może obecność Słowaków to prawie norma w składach klubów Ekstraklasy. Moda na przedstawicieli tej nacji zaczęła się jednak właśnie od edycji 2007/2008. Wcześniej w Ekstraklasie zagrało tylko dwunastu graczy z południowej strony Karpat.
Drużynowo większą karierę zrobił Serb. Z Lechem Poznań - z Robertem Lewandowskim jako partnerem - zdobył mistrzostwo Polski (2010), wicemistrzostwo Polski (2013), a także brązowy medal (2009). Do tego doszły dwukrotnie występy w 1/16 finału Pucharu UEFA, czy Ligi Europy oraz Puchar Polski. Stano ma na koncie Puchar Polski z Jagiellonią Białystok, choć jego występ w tamtej edycji (2009/2010) ograniczył się do pojedynczej gry. Indywidualnie jednak przebił dorobek Serba ponad dwukrotnie. Djurdjević zatrzymał się bowiem w edycji 2012/2013 łącznie na 105 spotkaniach w najwyższej polskiej lidze. Słowak zaś od 2016 do 2017 roku pełnił nawet rolę lidera wśród obcokrajowców pod względem największej liczby występów w Ekstraklasie, Nawet dziś plasuje się na 5. miejscu (odliczając dorobek Tarasa Romanczuka - Ukraińca z pochodzenia, ale też reprezentanta Polski). O ile Djurdjević był wierny Lechowi przez cały okres gry w Ekstraklasie, to Słowak zaliczył jako jeden z nielicznych obcokrajowców aż pięć klubów na tym szczeblu. Po Polonii Bytom grał wszak dla Jagiellonii Białystok, Korony Kielce, Podebskidzia Bielsko-Biała, a na ostatek dla Bruk-Betu Termalica Nieciecza. Został nawet strzelcem pierwszego gola Słoni w elicie!
Jako piłkarze w Ekstraklasie zmierzyli się ze sobą pięciokrotnie. Djurdjević nie przegrał żadnego z tych starć, notując 3 wygrane (wszystkie bez straty bramki) i dwa remisy. Tak się złożyło, że pożegnalne spotkanie Serba z Ekstraklasą wypadło akurat potyczkę z Koroną Kielce, gdzie występował Stano. Obecny szkoleniowiec Śląska Wrocław zdołał w nim nawet zdobyć swą ostatnią bramkę! Słowak z kolei zszedł z areny dopiero miesiąc po 39. urodzinach. Do dziś z graczy z pola wśród obcokrajowców przebijają go pod względem wieku w Ekstraklasie jedynie dwaj Brazylijczycy - Hermes i Edi Andradina.

Z REZERW DO JEDYNKI
Wielu teoretyków sportu uważa, że zawodnicy z formacji defensywnej, częściej odnajdują się w pracy trenerskiej po zakończeniu kariery boiskowej. Przypadki Djurdjevicia i Stano akurat potwierdzają tę tezę. Obaj bowiem występowali głównie w roli środkowych obrońców. Droga do etatu szkoleniowca w najwyższej polskiej lidze wiodła ich nawet także dość podobnymi ścieżkami. Serb zaraz po zakończeniu wyczynowych występów piłkarskich został w Lechu Poznań, gdzie najpierw prowadził drużynę U-19. Potem zaś powierzono mu funkcję trenera rezerw. Przez trzy sezony za każdym razem zajmował miejsca w TOP-4 w trzeciej lidze. Władze klubu zdecydowały więc przed rozgrywkami 2018/2019 powierzyć mu prowadzenie pierwszego zespołu.
Początek okazał się wyśmienity. Djurdjević zanotował bowiem komplet punktów w czterech pierwszych starciach. W kolejnych dziesięciu meczach ekipa Serba jednak zdobyła tylko osiem punktów, co spowodowało utratę zaufania do niego przez władze klubu z Bułgarskiej. Ostatecznie na początku listopada 2018 roku pożegnał się z pracą w elicie. Na szczęście nie spadł w niebyt, lecz całkiem szybko zszedł na niższy szczebel, na dłużej zakotwiczając w Chrobrym Głogów. Tę ekipę powiódł do 7., 11. i 6. lokaty, co zostało odczytane za spore sukcesy. Zagrał z nią nawet w finale baraży o udział w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Głogowianie dopiero po dogrywce ulegli w tamtej potyczce Koronie Kielce. Dzięki tym wynikom były zawodnik Lecha Poznań zapracował na drugą szansę pracy na najwyższym szczeblu. Od lipca 2022 roku prowadzi już Śląsk Wrocław.
Pavol Stano krótko był natomiast asystentem w swym ostatnim klubie w Ekstraklasie - Bruk-Becie Termalica Nieciecza. O ile jednak Serb osiadł w Polsce, to Słowak na szersze wody szkoleniowe wypłynął już w swej ojczyźnie. Jak Djurdjević objął rezerwy Lecha Poznań, tak i jego przeciwnik z sobotniego starcia, znalazł się w drugim zespole MSK Ziliny. Tyle, że pełnił tam rolę asystenta. Istotny zwrot w karierze nastąpił w 2020 roku. Z klubu do młodzieżowej kadry Słowacji odszedł akurat dotychczasowy trener pierwszej drużyny - Jaroslav Kentos. Władze ekipy postanowili go zastąpić sensacyjnie właśnie byłym zawodnikiem klubów Ekstraklasy! Stano przeskoczył więc w zilińskiej hierarchii dotychczasowych asystentów "jedynki" oraz pierwszego szkoleniowca rezerw. Nie brakowało wtedy głosów zdumienia na Słowacji. Po długiej karierze w Polsce był już trochę zapomnianą postacią u stóp Krywania. Zadaniu jednak podołał. W pierwszym sezonie zdobył wicemistrzostwo Słowacji, w drugim zaś z bardzo odmłodzoną ekipą (między innymi z Jakubem Kiwiorem, Wahanem Biczachczjanem, czy Dawidem Kurminowskim) zajął 4. miejsce i zagrał w finale Pucharu Słowacji. Drużyna ta była także chwalona za ofensywny styl gry. Dzięki temu otrzymał także tytuł Trenera Roku na Słowacji. Wisła Płock natomiast wykorzystała akurat moment, gdy Stano rozstał się z Ziliną i zatrudniła Słowaka w marcu 2022 roku. Od czasu jego pojawienia się w drużynie Nafciarze mają 4. najwyższy wynik punktowy w lidze (40).
TRENERZY PAVOL STANO VS IVAN DJURDJEVIĆ W EKSTRAKLASIE:
RZADKIE PRZYPADKI
Ivan Djurdjević i Pavol Stano nie mieli zbyt wielu poprzedników w gronie obcokrajowców, którzy najpierw grali w Ekstraklasie, a potem prowadzili w niej kluby. Ścieżki przetarł Jurij Szatałow. Jako zawodnik wystąpił w elicie 46 razy dla Amiki Wronki, jako szkoleniowiec pracował zaś na tym szczeblu w Polonii Bytom, Cracovii, a także Górniku Łęczna. Chronologicznie z numerem dwa na tej liście pojawił się Aleksandar Vuković. Serb długo był nawet rekordzistą w liczbie występów w Ekstraklasie z grona zagranicznych piłkarzy (242 mecze). Jego właśnie zresztą zepchnął z tej pozycji Pavol Stano. W roli szkoleniowca najpierw zanotował kilka epizodów jako strażak w Legii (2016 i 2018 rok), aż wreszcie od kwietnia 2019 roku został pełnoprawnym trenerem klubu. Największy sukces przyniosła mu kampania 2019/2020, gdy Wojskowi zdobyli mistrzostwo Polski.
Djurdjević i Stano zostali zatem dopiero odpowiednio trzecim i czwartym zagranicznym szkoleniowcem z występami w Ekstraklasie. Na upartego jeszcze ewentualnie można byłoby do tego grona dołączyć Robertasa Poskusa. Litwin zastępował bowiem Valdasa Ivanauskasa w Zagłębiu Sosnowiec, kiedy ten szkoleniowiec otrzymał karę dyscyplinarną. Większość źródeł nie zalicza jednak takich spotkań do oficjalnych bilansów. O tym, że Serb i Słowak obrali niezbyt popularną drogę, niech świadczy też fakt, że również w niższych ligach próżno szukać obcokrajowców z doświadczeniem zawodniczym w Ekstraklasie. Aż do III ligi nie ma poza tą dwójką ani jednego takiego trenera! Pojawiają się dopiero niżej, jak choćby Oleksandr Szeweluchin w ROW Rybnik (IV liga), czy Edi Andradina w KP Piła (Liga Okręgowa). Wyżej jest za to kilku asystentów. Inaki Astiz pomaga Koście Runjaiciowi w Legii Warszawa, Hermes z kolei pracuje w sztabie pierwszoligowej Arki Gdynia.
Jeszcze do niedawna w I lidze był za to Albańczyk Enkeleid Dobi, czyli dawny zawodnik KGHM Zagłębia Lubin oraz Górnika Zabrze. Od września 2022 roku pracuje jednak w swoim rodzinnym kraju w FK Kukesi. Należy on do grona siedmiu zagranicznych trenerów w najwyższych ligach europejskich, którzy kiedykolwiek zagrali w Ekstraklasie. Poza nim towarzystwo to tworzą: Robert Arzumanjan (kiedyś Jagiellonia Białystok) w armeńskim FC Noah, Aleksandyr Tunczew (kiedyś KGHM Zagłębie Lubin) w bułgarskiej Ardzie Kyrdżali, Andrius Skerla (kiedyś Jagiellonia Białystok i Korona Kielce) w litewskim FC Hegelmann, Michal Gasparik (kiedyś Górnik Zabrze) w słowackim Spartaku Trnava, Siarhiej Jasinski (kiedyś Jagiellonia Białystok) w białoruskim Witebsku, a także Marcel Licka (kiedyś Górnik Zabrze i Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski) w rosyjskim Orenburgu. W niższych ligach znaleźć można zaś choćby Petera Leranta (obecnie 2. liga słowacka), Matiję Kristicia (obecnie 2. liga chorwacka), Toniego Golema (obecnie 2. liga chorwacka), czy Michala Hubnika (obecnie 3. liga czeska).
Historycznie największe sukcesy spośród zagranicznych piłkarzy Ekstraklasy, którzy potem zostali trenerami odnosili przedstawiciele wschodnich nacji. Ukrainiec Anantolij Demjanienko (niegdyś zawodnik Widzewa Łódź) został mistrzem swego kraju oraz dwukrotnie wygrał Puchar Ukrainy z Dynamem Kijów, a z Nasafem Qarshi sięgnął po Puchar AFC (odpowiednik Ligi Europy w Azji). Dawny piłkarz Wisły Płock, Roman Hryhorczuk zdobył mistrzostwa w trzech krajach (Białoruś, Kazachstan, Łotwa), a z Czornomorcem Odessa awansował do najwyższej ligi ukraińskiej. Mołdawianin Alexandru Curtianu (kiedyś Widzew Łódź) przez rok pełnił rolę selekcjonera swojej rodzimej kadry. Oleg Kononow (kiedyś Ruch Chorzów) z kolei w swoim życiorysie trenerskim ma takie kluby jak Karpaty Lwów, Krasnodar, Achmat Grozny, Arsenał Tuła, czy Spartak Moskwa. Ponadto długoletnim asystentem Temura Kecbaji w AEK Ateny, Olympiakosie SFP, czy reprezentacji Gruzji był Soso Czedia, który... wystąpił raz w Ekstraklasie w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Samodzielnie prowadził też gruzińską młodzieżówkę. Podobnie jak Donatas Vencevicius (kiedyś Polonia Warszawa) w przypadku Litwy.
