

W meczu 18. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy zmierzą się Raków Częstochowa i Motor Lublin. Tak się składa, że to mecz między drużyną z największą liczbą goli strzelonych po 75. minucie, a zespółem, który zdobył najwięcej bramek w pierwszym kwadransie.
Hurraofensywny, zmasowany atak w pierwszej połowie, obliczony na szybkie wypracowanie przewagi - takiej taktyce zdaje się hołdować Motor Lublin. Żelazna konsekwencja i gra do końca, pozwalająca odwrócić losy rywalizacji tuż przed końcowym gwizdkiem. To z kolei credo Rakowa Częstochowa w trwających rozgrywkach. Co przynosi większy zysk w końcowym rozrachunku?
Dziś już trudno w to uwierzyć, ale do końca września Motor Lublin miał w dziesięciu spotkaniach tylko... jednego gola strzelonego w I połowach. Sześć z ośmiu bramek do tego momentu zdobył nawet już po 70. minucie gry. Dziś sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Klub ten przoduje pod względem trafień uzyskanych w pierwszych kwadransach spotkań. W starciu z Widzewem Łódź Piotr Ceglarz już w 22. sekundzie pokonał bramkarza przeciwników. Przed upływem pierwszego kwadransa na 2:0 podwyższył zaś Sebastian Rudol. Tydzień później do 8. minuty Motorowcy mieli zaś dwa trafienia na koncie (Paweł Stolarski - 2', Mathieu Scalet - 8'). Dzięki temu lubelski zespół został pierwszą ekipą w Ekstraklasie z dwoma meczami z rzędu, w których strzelał więcej niż jednego gola do upływu 15. minuty od Legii Warszawa na przełomie marca i kwietnia 2021 roku (w 6' i 13' z KGHM Zagłębiem Lubin oraz w 4', 10' i 14' z Pogonią Szczecin). Do tego w następnych dwóch starciach także gracze Mateusza Stolarskiego uzyskali po jednym trafieniu na początku rywalizacji. Łącznie więc mieli sześć goli strzelonych w czterech kolejnych starciach w pierwszych kwadransach.
Doliczając jeszcze bramkę zdobytą przez Rudola w 9. minucie rywalizacji z Legią Warszawa, wychodzi że Motor ma już siedem goli strzelonych w pierwszych kwadransach. To mniej więcej 13% wszystkich strzałów posłanych do sieci przez graczy wszystkich ekip w tym przedziale czasowym w trwającym sezonie. Dla samego lubelskiego klubu stanowią one zaś 28% dorobku. Żaden zespół nie ma takiego współczynnika. Beniaminek trzydzieści siedem ataków w tym czasie zakończył strzałami (16,4% jego wszystkich strzałów oddanych w bieżących rozgrywkach), z tego jedenastoma celnymi (14,3% jego wszystkich strzałów celnych). Konwersja strzałów na gole wyniosła 18,9% (w całym sezonie - 11,1%). Piorunująca jest jednak zwłaszcza konwersja strzałów celnych na gole w pierwszych kwadransach. Współczynnik ten obecnie zatrzymał się na poziomie 63,6%. Zatem niemal 2/3 celnych prób Motoru w tym przedziale znajdowało się w siatce rywali!
"Lubelski zespół został pierwszą ekipą w Ekstraklasie z dwoma meczami z rzędu, w których strzelał więcej niż jednego gola do upływu 15. minuty od Legii Warszawa na przełomie marca i kwietnia 2021 roku"
Raków Częstochowa dużo wolniej wchodzi w mecze, a nawet pojedyncze połowy. Z biegiem minut zagrożenie ze strony Medalików jednak rośnie. Ma bowiem tylko trzy gole strzelone do 15. minuty i pięć - do 30. minuty. W ostatnim kwadransie przed przerwą jednak zdołał już pokonać bramkarzy przeciwników sześć razy, co stanowi 54,5% jego dorobku uzyskanego w I połowach. Jeszcze wyraźniej zaznacza się to w drugiej części gry. Od 46. do 75. minuty na koncie Rakowa Częstochowa znajduje się jeden strzał posłany do sieci przeciwników (Jonatan Braut Brunes w 53' z KGHM Zagłębiem Lubin). Za to po 76. minucie ma już aż jedenaście trafień. Stawia go to na pierwszym miejscu w tej klasyfikacji, ex aequo z Cracovią. Tyle, że w jego ogólnym wyniku te bramki ważą dużo więcej. Stanowią wszak aż 47,8% całości. To najwyższy rezultat w stawce.
Gracze Marka Papszuna w ośmiu meczach ligowych z tej edycji zmagań pokonywali bramkarzy przeciwników w samych końcówkach, w tym w sześciu z dziewięciu ostatnich. Do częstochowian należy 11% wszystkich bramek zdobytych w tym przedziale czasowym. Tak duża suma goli ma ścisłe powiązanie z ich aktywnością pod bramką. Ten okres przyniósł im wszak aż pięćdziesiąt pięć strzałów (25,6% wszystkich oddanych przez tę drużynę) i dwadzieścia pięć strzałów celnych (35,2%). Konwersja wyniosła odpowiednio 20 i 44%. Trzeba jednak mieć na uwadze to, że do ostatniego kwadransa wliczany jest też doliczony czas II połowy. Tu także rządzą częstochowianie z czterema trafieniami na koncie przy 21 oddanych strzałach (konwersja - 19%) i ośmiu strzałach celnych (konwersja - 50%).
NAJWIĘCEJ GOLI STRZELONYCH PO 75. MINUCIE
Benjamin Kalllman (Cracovia) - 4
Jonatan Braut Brunes (Raków Częstochowa) - 3
Adrian Dalmau (Korona Kielce) - 3
Efthymis Koulouris (Pogoń Szczecin) - 3
Tak wygląda rozkład uzyskiwanych trafień przez oba zespoły w ich kluczowych momentach. Teraz pora postawić pytanie - co jest bardziej opłacalne z perspektywy wyników? Raków Częstochowa pięć razy wychodził na prowadzenie po 75. minucie, pięć kolejnych bramek podwyższało jego prowadzenie, jedna zaś dawała remis. Ostatecznie cztery z tych trafień pozwoliły mu przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść (z Lechią Gdańsk, Pogonią Szczecin, Stalą Mielec i Widzewem Łódź), z tego trzy strzelił już w doliczonym czasie II połowy, a jedno... w 90. minucie. Trzy z nich należą do Jonatana Brauta Brunesa. Motor Lublin z kolei nie wygrał żadnego z dwóch spotkań, w których do upływu pierwszego kwadransa strzelał po 2 gole (3:4 z Widzewem Łódź i 2:6 z Cracovią). W trzech pozostałych bilans ekipy Mateusza Stolarskiego - to dwa zwycięstwa i jedna porażka.
Pozornie więc wydaje się, że bardziej opłacalne jest strzelanie goli w ostatnim kwadransie. To potwierdza też współczynnik korelacji między bramkami zdobywanymi w obu tych przedziałach czasowych, a liczbą uzyskanych punktów u wszystkich drużyn PKO Bank Polski Ekstraklasy w bieżących rozgrywkach. W przypadku pierwszego kwadransa wynosi on 0,478; przy ostatnim kwadransie wzrasta zaś do 0,545. Obie ekipy są zarazem najlepsze w swoich kluczowych okresach także pod względem bilansu bramkowego. Motor osiągnął wszak +5 w pierwszym kwadransie, Raków zaś +8 po 75. minucie. Tu różnica współczynników korelacji jest jeszcze bardziej znaczna. Wynosi bowiem aż 0,714 do 0,503 na korzyść końcówek spotkań. Łatwo to dostrzec w tabeli, bo żadna z ośmiu najniżej sklasyfikowanych drużyn nie ma dodatniego bilansu w tym okresie.