

Dwa polskie kluby w całej historii uczestniczyły w ćwierćfinale Pucharu UEFA (i jego następcy - Ligi Europy UEFA) . Duet ten tworzą Ruch Chorzów i Stal Mielec. Dziś zespoły te - pół wieku od tamtych chlubnych wyczynów - akurat zmierzą się w 24. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy
W sezonie 1971/1972 w kalendarzu europejskich rozgrywek pierwszy raz pojawił się Puchar UEFA jako arena rywalizacji dla czołowych zespołów lig krajowych, które nie zdołały wywalczyć mistrzostwa. Po likwidacji Pucharu Zdobywców Pucharów w 1999 roku zaczęli w nim występować także zdobywcy krajowych pucharów oraz "spadkowicze" z Ligi Mistrzów UEFA. W sezonie 2009/2010 został on zaś przekształcony w Ligę Europy UEFA i dziś stanowi drugie co do ważności trofeum w europejskich zmaganiach klubowych. O ile w Pucharze Mistrzów/Lidze Mistrzów polskie zespoły grały w półfinałach, a w Pucharze Zdobywców Pucharów nawet w finale, to w Pucharze UEFA maksimum stanowiły ćwierćfinały. Najpierw dokonał tego Ruch Chorzów w edycji 1973/1974. Dwa lata później w jego ślady poszła zaś Stal Mielec.
Po długoletniej dominacji Górnika Zabrze, składającej się z szesnastu sezonów z rzędu na podium (w tym 10 mistrzostw, 2 wicemistrzostw i 4 brązowych medali), w sezonie 1972/1973 zabrakło go w TOP-3. Pierwszy raz najcenniejszy tytuł w krajowych rozgrywkach zdobyła Stal Mielec. Bezpośrednio za jej plecami finiszował zaś lokalny rywal zabrzan - Ruch Chorzów prowadzony przez Michala Vicana. Druga lokata stanowiła dla Niebieskich przepustkę do Pucharu UEFA. Nie byli w tych rozgrywkach nowicjuszami. Sezon wcześniej bowiem ograli w nich Fenerbahce SK (4:0 w dwumeczu), ale odpadli z przedstawicielem NRD - Dynamo Drezno (0:4). W kolejnym roku piłkarski los również przyszykował dla nich "niemiecką ścieżkę". Pierwszym rywalem został bowien Wuppertaler SV - czwarta ekipa sezonu w Bundeslidze 1972/1973.
Dwumecz zakończył się naprawdę hokejowym wynikiem. U siebie Ruch Chorzów wygrał 4:1, by na wyjeździe ulec 4:5, choć prowadził w tym meczu 1:0, 2:1, 3:1, 3:2 i 4:3. Łącznie więc pokonał rywala z RFN w stosunku 8:6. Mimo wysokich rezultatów żadnemu z piłkarzy Niebieskich nie udało się jednak ustrzelić dubletu. W obu starciach trafiali za to Bronisław Bula i Joachim Marx. Po jednej bramce zaliczyli zaś Stefan Herisz, Zygmunt Maszczyk, Jan Benigier i Józef Kopicera. W rewanżu dodatkowo Piotr Czaja obronił rzut karny. Drugim przeciwnikiem Ruchu był także przedstawiciel Niemiec, wicemistrz NRD - FC Carl-Zeiss Jena. Tyle że Wuppertaler SV był debiutantem na europejskiej arenie, a FC Carl-Zeiss Jena zdążyła nie tak dawno zaliczyć nawet półfinał i ćwierćfinał Pucharu Europy! I ten dwumecz jednak odbył się według wcześniejszego schematu - zwycięstwo trzema bramkami u siebie (trzeci mecz z rzędu z golem w pucharach Buli, do tego trafienia Benigera i Kopicery), zatem po pierwszych trzech potyczkach w tej edycji Pucharu UEFA, Ruch miał na koncie aż jedenaście goli strzelonych! oraz nikła, jednobramkowa porażka na wyjeździe (0:1).
Dobra forma w ofensywie przydała się w 1/8 finału. Mniej więcej na podobnej półce co zespół z Jeny, lokował się kolejny przeciwnik - Honved Budapeszt. W składzie węgierskiej drużyny znajdowali się chociażby medaliści igrzysk w 1968 (złoto) i 1972 (srebro) roku, oraz zdobywcy 4. miejsca na EURO 1972 - Lajos Kocsis, Mihaly Kozma i Lajos Szucs. Ten dwumecz przebiegł jednak już w odmienny sposób od dwóch poprzednich rund. Na wyjeździe gracze Vicana ulegli 0:2 Madziarom. U siebie w czwartek 12 grudnia 1973 roku jednak już nie mieli litości. Dublet Kopicery (w tym gol bezpośrednio z rzutu rożnego) oraz bramki Józefa Bona, Marxa i Buli zapewniły triumf aż 5:0! Cztery ostatnie gole strzelili między 52., a 72. minutą. Węgrzy byli tak zdruzgotani, że na ostatni kwadrans zmienili bramkarza...
W ćwierćfinale z kolei chorzowianom przyszło się zmierzyć z dobrze znanym nad Wisłą Feyenoordem. Cztery lata wcześniej w półfinale Pucharu Europy zastopował on Legię Warszawa, w tej samej edycji Pucharu UEFA, w której furorę robił Ruch, zdołał zaś ograć Gwardię Warszawa. Również Niebiescy nie sprostali Holendrom, choć postawili twarde warunki gry. W regulaminowym czasie oba starcia zakończyły się wynikami 1:1. W rewanżu od 20. do 53. minuty prowadził nawet zespół ze Śląska. W dogrywce w Rotterdamie gospodarze wbili jednak dwie bramki. — Uważam, że nie mamy się czego wstydzić. Odpadliśmy z dalszej gry, ale zmusiliśmy Feyenoord do maksymalnego wysiłku i dopiero dogrywka rozstrzygnęła o losach tego ćwierćfinału. Do 70 min. graliśmy praktycznie w 10, bowiem Bula doznał podczas wtorkowego treningu kontuzji i występował z blokadą. Nie dal jednak rady i został zastąpiony przez Wasilewskiego. - opowiadał po meczu Michal Vican. Ruch Chorzów ten sezon zwieńczył mistrzostwem Polski.

Kiedy Ruch Chorzów zaatakował w 1974 roku bramy półfinału Pucharu UEFA, przystępował do rozgrywek jako wicemistrz Polski, podczas gdy mistrzem wtedy była Stal Mielec. Dwa lata później role na krajowym podwórku się odwróciły o sto osiemdziesiąt stopni. Pierwsze miejsce przypadło w udziale Niebieskim. Zespół z Podkarpacia skończył zaś zmagania bezpośrednio za jej plecami. Tym razem to jemu więc przypadł zaszczyt reprezentowania Polski w Pucharze UEFA. Pierwszym rywalem ekipy Edmunda Zientary był mało znany wicemistrz i finalista Pucharu Danii Holbæk B&I, choć z reprezentantami kraju w składzie - Allanem Hansenem (ale nie późniejszym graczem Hamburgera SV), Torbenem Hansenem (epizod w Bayernie), czy bramkarzem Benno Larsenem. Nie poszło jednak wcale lekko łatwo i przyjemnie, jak wynikałoby z pozycji . Na wyjeździe mielczanie wygrali 1:0 po trafieniu Krzysztofa Rześnego. W rewanżu na prowadzenie mielczan wyprowadził piłkarz urodzony w nieodległym Nisku - Witold Karaś. Tuż po przerwie wyrównał Torben Hansen, ale ostatecznie szalę zwycięstwa przechylił Jerzy Krawczyk.
W drugiej rundzie (1/16 finału), tak jak Ruchowi dwa lata wcześniej, tak i mielczanom los przydzielił FC Carl-Zeiss Jena, szczycący się wyeliminowaniem Olympique Marsylia I rundzie. Stal jednak musiała włożyć w ten dwumecz więcej wysiłku niźli Niebiescy. Na wyjeździe mielczanie przegrali 0:1, tracąc bramkę w ostatnim kwadransie. Bezpośrednio przed rewanżem zaszyli się na zgrupowaniu w Baranowie Sandomierskim. Widocznie pomogło, bo w drugim starciu sami strzelili gola w tym samym przedziale czasowym. Znów dokonał tego rodowity niżanin - Witold Karaś. Jako że dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, potrzebne były rzuty karne. Już w pierwszej kolejce Zygmunt Kukla wyczuł intencje rywala. Dwaj inni gracze z NRD trafili w obramowanie. Ze strony Stali pomylili się Jerzy Krawczyk oraz Ryszard Sekulski. Na gola "jedenastki" zamienili zaś Ryszard Per, Henryk Kasperczak i Grzegorz Lato. To oznaczało wygraną mielczan 3:2 w tym konkursie i awans do 1/8 finału!
Tu czekał na nich wicemistrz Czechosłowacji, Inter Bratysława, który zdołał wyeliminować już w tej edycji Real Saragossę (8:2) i AEK Ateny (3:3, w karnych). W pierwszym meczu rozgrywanym za południową granicą przy piętnastostopniowym mrozie, w jednej z ostatnich akcji meczu, efektownym strzałem z półobrotu popisał się Jozef Levicky. Piłkę odbił Kukla, ale dobitka Jozefa Sajanka przyniosła wygraną 1:0. Rewanż znów jednak wykazał, że postawieni pod ścianą gracze z Mielca, potrafią być skuteczni do ostatnich minut rywalizacji. Podobnie jak z FC Carl-Zeiss w samej końcówce straty z pierwszego spotkania wyrównał Ryszard Sekulski. Obyło się jednak bez dogrywki. Po akcji Karasia tym razem Sajanek wepchnął piłkę... do własnej bramki. Triumf 2:0 dał więc awans ekipie Edmunda Zientary.
Stal wyrównała zatem osiągnięcie Ruchu Chorzów i także zameldowała się w ćwierćfinale Pucharu UEFA. W najlepszej "ósemce" tych rozgrywek zmierzyli się zaś z Hamburgerem SV, powoli pukającym do bram ścisłej europejskiej czołówki. Jeszcze bez Kevina Keegana w składzie, ale z reprezentantem Niemiec (przyszłym mistrzem Europy) - Manfredem Kaltzem. W Hamburgu przedstawiciel Ekstraklasy zremisował 1:1 po trafieniu Ryszarda Oratowskiego. U siebie zaś uległ 0:1, choć miał prawie pięć kwadransów na wyrównanie strat. Piłkarze z Podkarpacia powtórzyli więc los Niebieskich. Odwrotnie jednak niż Ruch, Stal stawiała w tej edycji na defensywę. W żadnym z ośmiu spotkań mielczanie nie stracili więcej niż jednego gola (łącznie pięć i trzy czyste konta). Tak jak chorzowianie też w sezonie z ćwierćfinałem Pucharu UEFA zdobyli też ostatecznie mistrzostwo Polski.