

Już w zeszłym sezonie Tomas Pekhart miał poważny udział w mistrzostwie Polski, wywalczonym przez Legię Warszawa. Strzelił on pięć goli w trzynastu spotkaniach, co dawało mu 5. miejsce w wewnętrznej klasyfikacji najlepszych snajperów Wojskowych. Tym razem należał on już bezwzględnie do pierwszoplanowych postaci najlepszej drużyny w kraju. Na listę strzelców wpisał się aż 22 razy, dzięki czemu wypracował przewagę aż siedmiu trafień nad następnym w klasyfikacji - Jakubem Świerczokiem z Piasta Gliwice.
To już czwarty sezon z rzędu, gdy najlepszy snajper ligi uzyskuje przynajmniej 22 trafienia. Taka seria zdarzyła się pierwszy raz od lat 1928-1931. Bezpośrednio Pekharta poprzedzili na liście zdobywców tej korony Carlitos, Igor Angulo i Christian Gytkjaer. Każdy z nich wprawdzie wpisał się na listę strzelców w swym "królewskim" sezonie po 24 raz. Sumarycznie zanotowali więc o dwa trafienia więcej niż Czech. W przeliczeniu na liczbę kolejek w rozgrywkach, jednak to napastnik rodem z Susic, dystansuje tych konkurentów. Jego współczynnik wynosi bowiem 0,73 bramki przy 0,65 każdego z tercetu poprzedników. Lepszy od niego pod tym względem był dopiero Nemanja Nikolić w kampanii 2015/2016 (0,76 gola). Także średni czas potrzebny na uzyskanie gola spośród ostatnich zdobywców korony króla strzelców wyróżnia Pekharta. Czeski napastnik potrzebował w tym sezonie przeciętnie 93,1 minuty na trafienie przy 113,9 minuty u Gytkjaera, 129,7 minuty u Angulo, czy 133,2 u Carlitosa. To nawet lepszy wynik niż w przypadku Nikolicia (gol co 107,6 minuty)! Poprzednio z najlepszych ligowych snajperów lepszy rezultat zanotował Paweł Brożek w edycji 2007/2008 (gol co 93 minuty).
Tomas Pekhart zanotował również najwięcej meczów ze strzelonym golem w stawce (15, czyli 50% kolejek i 60% rozegranych). Z tego w pięciu spotkaniach na liście zdobywców bramek gościł więcej niż raz. Popisową partię rozegrał przeciwko KGHM Zagłębiu Lubin. Hat-tricka skompletował wtedy już w 19. minucie gry (najszybciej od Mieczysława Gracza w 1949 roku), a w II połowie dołożył do tego jeszcze jedno trafienie. Był to pierwszy "czwórpak" w najwyższej polskiej lidze od wyczynu Adama Gyurcso w sezonie 2016/2017! Czech okazał się również najlepszym egzekutorem "jedenastek" (7), ale nawet gdyby odjąć je od końcowego dorobku, to i tak zostałby królem strzelców.
W tym stuleciu tylko trzem zawodnikom udało się strzelić więcej goli w jednym meczu #Ekstraklasa, niż @pegas11 w #ZAGLEG ????⚽⚽⚽⚽ pic.twitter.com/Blm2GwGBqw
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) March 22, 2021
Do osiągnięcia swego wyniku potrzebował 73 strzałów, w tym 37 celnych. W tej drugiej kategorii osiągnął najlepszy rezultat w stawce, ex aequo z Jesusem Jimenezem. Średnio piłkę posyłał na bramkę rywali raz na 28,1 minuty, a co 55,4 minuty "zatrudniał" golkiperów przeciwników. W sumie aż 59,5% jego celnych prób było nie do zatrzymania dla bramkarzy. Trzykrotnie piłka kopnięta przez Czecha trafiała w obramowanie bramki, dziewiętnaście razy został zaś złapany na spalonym.
Korona króla strzelców pierwszy raz od sezonu 2015/2016 powędruje zatem do zawodnika mistrzowskiego zespołu. Wtedy także zdobył ją przedstawiciel Legii Warszawa - Nemanja Nikolić. Poza nimi dwoma takim wyczynem popisało się jeszcze siedemnastu graczom na czele między innymi z Henrykiem Reymanem, Ernestem Wilimowskim, Teodorem Peterkiem, Gerardem Cieślikiem, Ernestem Pohlem, Włodzimierzem Lubańskim, Grzegorzem Latą, Kazimierzem Kmiecikiem, Tomaszem Frankowskim, Maciejem Żurawskim, czy Robertem Lewandowskim. Dwunasty raz w historii natomiast klasyfikację snajperską w ogóle wygrał gracz Wojskowych. To plasuje Legię na drugim miejscu w zestawieniu wszech czasów pod tym względem, ex aequo z Lechem Poznań (za Wisłą Kraków).