

Mistrz, wicemistrz, drugi spadkowicz. Rozgrywki poukładały się w ten sposób, że to właśnie w 31. kolejce mogą rozstrzygnąć się te kluczowe kwestie w sezonie 2022/2023 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Takie scenariusze są nawet całkiem prawdopodobne, bo zależą od wyników pojedynczych
Trzydzieści kolejek to 88% sezonu w obecnym formacie. Edycja 2022/2023 poukładała się w ten sposób, że już teraz rozwikłano kilka istotnych zagadnień. Na przykład znany jest choćby pierwszy medalista, a nawet pierwszy członek najlepszej "dwójki". Mowa tu o Rakowie Częstochowa. Zespół ten na pewno nie spadnie bowiem poniżej drugiego miejsca. Miedź Legnica z kolei nie da rady wydźwigać się ze strefy spadkowej. Maksymalnie może zająć 16. pozycję, która również oznacza relegację z najwyższej polskiej ligi. To całkiem sporo odpowiedzi w porównaniu do niektórych odsłon z przeszłości. Wystarczy tu wspomnieć kampanię 2016/2017 i 2011/2012, gdy los podziału pierwszych czterech lokat rozstrzygał się w finałowych starciach. Albo 2010/2011, kiedy to oba miejsca spadkowe były jeszcze nieobsadzone na 90 minut przed końcem rywalizacji. Tymczasem teraz. na trzy kolejki przed końcem katalog wątpliwości, może się znacząco pomniejszyć.
MISTRZOSTWO POLSKI
W sezonach 2019/2020, 2020/2021 i 2021/2022 mistrz Polski był znany jeszcze przed ostatnią kolejką zmagań. Wiele wskazuje na to, że stanie się tak również w czwartej edycji z rzędu. Raków Częstochowa w 28. serii spotkań zagwarantował sobie podium. W 29. serii - uzyskał gwarancję miejsca w TOP-2. W 30. miał zaś możliwość przypieczętować nawet tytuł. Stałoby się tak, gdyby wówczas zdobył więcej punktów niż Legia Warszawa. W grę więc wchodziły dwa warianty: zwycięstwo Medalików oraz brak wygranej Wojskowych; a także - remis częstochowian i porażka stołecznej drużyny. Pierwszą połowę tego scenariusza udało się zespołowi Marka Papszuna spełnić. Dość swobodnie drużyna spod Jasnej Góry pokonała aż 4:0 Lechię Gdańsk. Już wychodząc na boisko częstochowscy piłkarze wiedzieli jednak, że fetę trzeba odroczyć. Legia wszak również zwyciężyła na swoim terenie 2:0 z Wisłą Płock. Następna szansa przed Rakowem już w tę niedzielę.
Tu scenariusz jest dużo prostszy od tego z minionego tygodnia. Częstochowianie w tym momencie mają 71 punktów w swym dorobku i jedenaście punktów przewagi nad Legią Warszawa. Przy czterech kolejkach do zdobycia zostaje zaś tylko dwanaście punktów. W ich bezpośrednich starciach Raków wygrał u siebie 4:0, a Wojskowi przy Łazienkowskiej 3:1. W razie równości to ekipa Marka Papszuna będzie więc przed rywalem ze stolicy. Z tego rachunku wynika, że jeden punkt zatem wystarczy im, by zapewnić sobie mistrzostwo Polski. Remis z Koroną Kielce przesądzi więc o losach tytułu. Nawet w przypadku wpadki częstochowianie mogą jednak już tego dnia zapisać na swoim koncie oficjalnie mistrzostwo Polski. Legii bowiem już tylko komplet punktów w czterech ostatnich starciach da tytuł. Jeśli zatem nawet Raków przegra, a Wojskowi nie zdołają pokonać na wyjeździe Pogoni Szczecin, to nikt nie będzie w stanie strącić Medalików ze szczytu.
Gdyby Raków Częstochowa przypieczętował sukces w zeszłym tygodniu, byłby pierwszą drużyną z mistrzostwem na cztery kolejki przed końcem od Wisły Kraków 2007/2008. Na trzy spotkania przed finałem zmagań jednak także dość dawno nikomu nie udało się uzyskać matematycznej gwarancji. W edycji 2021/2022 stało się to w przedostatniej turze meczów, w 2020/2021 i 2019/2020 - na dwie serie przed końcem. W latach 2015-2019 ta kwestia zawsze rozstrzygała się w ciągu finałowych 90 minut rozgrywek. Kampanie 2013/2014 i 2012/2013 przyniosły znów sukces mistrzom dwie kolejki przed końcem. W 2011/2012 do samego końca szansę na zwycięstwo miały cztery drużyny. Dopiero w 2010/2011 Wisła Kraków zdołała uzyskać matematyczną pewność na trzy mecze przed końcem (w 27. z 30 kolejek). Tak szybki potencjalny sukces Rakowa nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę ich statystyki. Mają najwięcej punktów (71), zwycięstw (22) i najlepszy bilans bramkowy (+41) od Wisły Kraków 2007/2008 (77/24/+50) po trzydziestu rozegranych spotkaniach. Na tym samym etapie strzelili najwięcej goli (60) od Legii Warszawa 2019/2020 (63); stracili najmniej goli (19) od Legii Warszawa 2011/2012 (17), a także uzbierali najwięcej meczów bez porażki (27) od Legii Warszawa 2012/2013 (też: 27). Dla Rakowa byłoby to pierwsze mistrzostwo Polski. Staliby się wówczas 19. drużyną na liście zdobywców tego trofeum, a także awansowali z 22. na 16. miejsce w tabeli medalowej.
"Pierwszy raz od sezonu 2010/2011 lider może sobie zapewnić mistrzostwo Polski w piłce nożnej na trzy kolejki przed końcem rozgrywek."
WICEMISTRZOSTWO POLSKI
Legia Warszawa gra swoje spotkanie bezpośrednio po Rakowie Częstochowa. Wychodząc na boisko, może być już więc pozbawiona szans na zdobycie tytułu. Równocześnie jednak w trakcie tej kolejki ma sporą szansę, by sobie zapewnić wicemistrzostwo Polski. Tu również - jak w przypadku wyścigu Medalików po tytuł - nie ma zbyt wielu wariantów. Wojskowi grają bowiem w tej kolejce z rywalem znajdującym się bezpośrednio za ich plecami - Pogonią Szczecin. Między nimi jest w tym momencie dziewięć punktów różnicy. Jeśli zatem pokonają Portowców, to ten zapas wzrośnie do dwunastu punktów. Ekipa Jensa Gustafssona nie będzie więc miała możliwości, by nadrobić tę stratę.
Matematyczne szanse na wicemistrzostwo ma też jeszcze czwarty Lech Poznań. Dystans między nimi, a Legią jest jednak identyczny, co między Wojskowymi, a Rakowem Częstochowa. Wygrana Wojskowych w Szczecinie sprawi więc, że przynajmniej utrzyma ten zapas. Podobnie brak pełnej puli Kolejorza u siebie z Cracovią, sprawi że reprezentant Wielkopolski, na pewno wypadnie z grona zespołów rywalizujących o srebro. Natomiast z racji równego bilansu bezpośredniego (0:0 i 1:1), niedzielny remis stołecznej drużyny przy zwycięstwie poznaniaków nie przesądzi o zamknięciu drogi ekipy Johna van den Broma do drugiego miejsca. Brak wyłonionego zwycięzcy w stolicy województwa zachodniopomorskiego będzie też oznaczał otwartą szansę przed Pogonią do srebrnego medalu. Różnica między Legią, a szczecińskim klubem wyniesie wszak nadal dziewięć punktów. Tymczasem w pierwszym meczu między nimi padł wynik 1:1. W razie równości punktowej na koniec zmagań, również tu zdecydowałby wtedy bilans bramkowy.
Obecnie Legia Warszawa nie ma więc nawet zapewnionego podium. To może stać się już w sobotę, jeśli Lech Poznań nie zdoła wygrać z Cracovią. W przeciwnym wypadku Wojskowi także potrzebują pełnej puli z Pogonią Szczecin do uzyskania matematycznej gwarancji. Jeśli sytuacja w 31. kolejce ułoży się w pełni po ich myśli, to już dziesiąty raz w jedenastu ostatnich sezonach będą pewni miejsca w TOP-2 w końcowej klasyfikacji. Dotychczas udało się to tylko Wiśle Kraków (12 z 13 sezonów: 1998/99 - 2010/11). Dla Legii byłoby to 14. wicemistrzostwo Polski, dzięki czemu wysunęłaby się samodzielnie na pierwsze miejsce w liczbie srebrnych medali (13 ma też Wisła Kraków). W sumie zaś dotąd 40 razy kończyła mistrzostwa Polski na podium, co jest najlepszym wynikiem w stawce.
"Legia Warszawa może zostać drugą drużyną w historii, która dziesięć z jedenastu kolejnych sezonów Ekstraklasy zakończyła w TOP-2. Dotąd udało się to tylko Wiśle Kraków (1998/1999 - 2010/2011: 12 z 13 sezonów)."
SPADEK I UTRZYMANIE
W tej kolejce niestety poza radosnymi okazjami, może się rozwiązać smutna, acz nieunikniona w końcowym rozrachunku, kwestia kolejnego spadkowicza. W pierwszy dzień maja Miedź Legnica nie zdołała pokonać Cracovii, co przy zwycięstwie KGHM Zagłębia Lubin nad Widzewem Łódź (2:0) stanowiło warunek przedłużenia szans Miedzianki na utrzymanie. Beniaminek maksymalnie może w tej edycji podskoczyć z 18. na 16. miejsce. Na pewno zatem nie uda mu się przedłużyć pobytu w elicie o kolejny rok rozgrywkowy. Teraz być może ostatnią szansę na odwrócenie złego losu otrzyma z kolei Lechia Gdańsk. Lwy Północy mają stratę aż dziewięciu punktów do bezpiecznej lokaty. Stanowi więc ona 75% możliwej puli w czterech ostatnich kolejkach. Jednak tak jak Legia Warszawa gra z bezpośrednim konkurentem o medalowe lokaty, tak i Lechia Gdańsk ma w terminarzu rywala uwikłanego w walkę o utrzymanie. KGHM Zagłębie Lubin zajmuje bowiem ostatnią bezpieczną pozycję nad kreską.
Jeśli Lechia Gdańsk wygra w tym meczu, to zmniejszy swą stratę do utrzymania do sześciu punktów na trzy kolejki przed końcem. I gdyby zdobyła sześć punktów więcej niż Miedziowi w trzech następnych starciach (czyli np. trzy wygrane Lechii i maksymalnie jedna wygrana Zagłębia albo dwie wygrane Lechii i trzy porażki Zagłębia), wtedy na pewno wyprzedzi lubinian, będzie mieć bowiem lepszy bilans bezpośredni (w pierwszym meczu zwycięstwo 3:0). Ten fakt sprawia też, że nawet w przypadku sobotniego remisu, zachowa jeszcze możliwość utrzymania. Jednak wysforowanie się nad Miedziowych, nie daje im gwarancji na utrzymanie. Między nimi znajduje się wszak teraz Śląsk Wrocław. W skrajnym przypadku zaś trzeba będzie na koniec zmagań stworzyć tabelkę porównawczą z udziałem aż ośmiu ekip. Tyle wszak może osiągnąć trzydzieści osiem punktów w finałowej tabeli (Górnik Zabrze, PGE FKS Stal Milec, Wisła Płock, Korona Kielce, KGHM Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk i Widzew Łódź lub Radomiak Radom - grają bowiem jeszcze bezpośrednio).
Dla Lechii porażka z Miedziowymi oznaczałaby piąty spadek w historii (poprzednie: 1949, 1953, 1963, 1988). W ten sposób przerwana zostałaby najdłuższa w historii tego klubu passy występów w Ekstraklasie. Trwała ona od 2008 roku, czyli piętnaście sezonów z rzędu. To także pierwszy przypadek w XXI wieku, w którym sportowa degradacja spotkałaby zespół, notowany w poprzedniej edycji w TOP-4 tabeli. Ostatnio spotkało to Lecha Poznań 1998/1999 (4. i 16. miejsce). Jednocześnie w tej kolejce Piast Gliwice, Cracovia, Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze, PGE FKS Stal Mielec, Widzew Łódź i Radomiak Radom mogą zapewnić sobie utrzymanie.
"W skrajnym przypadku aż osiem drużyn na pograniczu strefy spadkowej może mieć 38 punktów"