

Tylko trzy razy w dziesięciu ostatnich edycjach mistrzostwo Polski zdobywał zespół spoza duetu Legia Warszawa - Lech Poznań. Sobotnie starcie między nimi będzie jednocześnie także potyczką drużyn najrzadziej łapanych w tym sezonie na spalonym. Obu ekipom sędziowie odgwizdują ofsa
Często najżarliwszy ogień dyskusji futbolowych rozpętuje właśnie ta reguła gry. Znienawidzona przez napastników i nieraz zbawienna dla drużyny znajdującej się w defensywie. Źródło dramatu wielu piłkarzy, trenerów, działaczy i sympatyków futbolu, a także - wedle stereotypów - kanwa dowcipów o kobiecej wiedzy piłkarskiej.
PAMIĄTKA PO RUGBY
Urzędowo to przepis numer jedenaście w Przepisach Gry w Piłkę Nożną FIFA. Precyzuje on zarówno "pozycję spaloną" (sytuacja gdy piłkarz jest bliżej linii bramkowej drużyny przeciwnej niż piłka i przedostatni rywal) - jak też "spalonego" (moment podania do partnera znajdującego się na pozycji spalonej i biorącego aktywny udział w grze).
To pozostałość jeszcze po przodku współczesnego futbolu - rugby. U zarania tej dyscypliny w ogóle zakazane było podawanie piłki do przodu. Od 1866 roku obowiązywała konieczność oddzielenia adresata podania od linii bramkowej trzema przeciwnikami. Do obecnego kształtu złagodził ją kongres FIFA sprzed 94 lat. Dodatkowo w 1990 roku ustawienie w jednej linii z przedostatnim rywalem zaczęło być rozstrzygane na korzyść atakującego. Ta reguła stała się tak sławna, że ozdobiła nawet awers pamiątkoej pięćdziesięciopensówki wybitej przez brytyjską Mennicę Królewską z okazji Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku.
Często to właśnie te milimetry rozstrzygały losy najważniejszych spotkań w światowym futbolu. Do dziś pewnie tu niektórzy wspomną wyrównującego gola Francuzów z półfinału EURO 2000, czy z drugiej strony - podniesioną chorągiewkę po trafieniach Paula Scholesa z FC Porto w Lidze Mistrzów 2004, Cristiano Ronaldo z Hiszpanią na mundialu 2010, albo Gonzalo Higuaina z finału następnych mistrzostw świata. A na przykład zawodnik taki jak Filippo Inzaghi z gry na pograniczu spalonego uczynił prawdziwą sztukę.

źródło: mirror.co.uk
CO TRZY GODZINY
W Ekstraklasie dziś legendarnego "Super Pippo" najlepiej naśladują zawodnicy Lecha Poznań. W tym sezonie odgwizdano im łącznie zaledwie pięć spalonych! To ponad dwa razy mniej niż samemu tylko Igorowi Angulo z Górnika Zabrze, czy Michalowi Papadopulosowi z Korony Kielce. Średnio więc Kolejorz popełnia ten błąd przy konstruowaniu akcji ofensywnej zaledwie co 198 minut gry, co odpowiada okresowi większemu niż dwa pełne mecze! Mają również aktualnie najwięcej spotkań bez spalonego w całej stawce. Już w ośmiu meczach - czyli 72,7% rozegranych - w tej edycji zmagań udało im się bowiem uniknąć ofsajdu.
Wyjątek stanowią tu tylko starcia z ŁKS Łódź (2 spalone), Arką Gdynia (1) i Cracovią (2). Nie ma też gracza w ich szeregach z więcej niż jednym takim "wykroczeniem" w bieżących rozgrywkach. Po razie takie zagrania sędziowie dostrzegli zaś u Christiana Gytkjaera, Władymyra Kostewycza, Tymoteusza Puchacza, Kamila Jóźwiaka i Jose Amarala., czyli u 22,7% wszystkich graczy, jacy zagrali w tym sezonie w barwach poznańskiej ekipy. Jednocześnie arbitrzy nie machnęli im chorągiewką już w czterech meczach z rzędu. To pierwsza taka seria w bieżącej edycji zmagań wśród wszystkich szesnastu klubów.
W czterech ostatnich kolejkach @_Ekstraklasa_ zawodnicy @LechPoznan ani razu nie zostali złapani na spalonym
— Wojtek Bajak (@WoBaj) October 7, 2019
8. kolejka #LGDLPO
9. kolejka #LPOJAG
10. kolejka #GÓRLPO
11. kolejka #LPOWIS
W przypadku Lecha Poznań unikanie ofsajdu weszło już jednak w nawyk. W poprzednim sezonie bowiem także to oni królowali w tych statystykach. Na koniec sezonu ich wskaźnik wyniósł 42 spalone. Łącznie więc sędziowie odgwizdywali u nich ten błąd co 79,3 minuty. Mieli wówczas w swym dorobku aż dwanaście spotkań bez spalonego, co stanowiło najlepszy rezultat w stawce. We wszystkich dwudziestu trzech spotkaniach pod wodzą Dariusza Żurawia aż w jedenastu (43,5%) nie udało się zaś rywalom założyć skutecznej pułapki ofsajdowej na graczy Kolejorza! Okazali się także jedynym zespołem któremu udało się zanotować w poprzedniej edycji zmagań serię czterech meczów z rzędu bez ofsajdu (16.-19. kolejka). Pozostałe kluby zatrzymywały się maksymalnie na dwóch kolejnych meczach.
METAMORFOZA LEGII
Nawet w edycji 2017/2018, jeszcze za kadencji Nenada Bjelicy, zespół był w czołowej "czwórce" pod względem najmniejszej liczby popełnianych spalonych. Sędziowie wtedy dyktowali je co 52,3 minuty. W Lechu brak spalonych wrósł więc w taktykę na przestrzeni ostatnich sezonów. Legia Warszawa natomiast zwykle znajdowała się na przeciwległym krańcu tej klasyfikacji. W edycji 2017/2018 Wojskowi zostali sklasyfikowani na 6. miejscu w liczbie popełnianych ofsajdów, w poprzednich rozgrywkach zaś - na 4. W obu tych sezonach dali się przechytrzyć rywalom zastawiającym pułapki po 81 razy, co oznacza spalonego co 41,1 minuty. W ubiegłej kampanii zanotowała zaledwie cztery spotkania bez ofsajdu. Gorszy rezultat od niej miały tylko: Śląsk Wrocław (3), Zagłębie Sosnowiec (2) i Górnik Zabrze (1).
W trwających rozgrywkach zespół Aleksandara Vukovicia przeszedł jednak znaczącą metamorfozę w tym elemencie gry. Łącznie od początku sezonu sędziowie wskazali tylko sześć razy na spalonego w przypadku Wojskowych, czyli zaledwie raz więcej niż u Lecha, za to - o pięć mniej niż u trzeciej drużyny w owym zestawieniu - KGHM Zagłębie Lubin. Między 5., a 7. kolejką u stołecznego zespołu arbitrzy ani razu nie dopatrzyli się ofsajdu. W sześciu kolejnych spotkaniach ligowych w tym okresie w sumie zaś zostali przyłapani na nim zaledwie raz. Oprócz inauguracyjnego starcia z Pogonią Szczecin, nie zdarzyło się, by sędziowie musieli graczom atakującym Wojskowych więcej niż jeden raz w meczu zasygnalizować spalonego. Dwukrotnie popełnił je Jarosław Niezgoda, po razie zaś - Luquinhas, Sandro Kulenović, Jose Kante i Artur Jędrzejczyk.

W całym sezonie 2019/2020 także wyłącznie Lechowi Legioniści ustępują w największej liczbie spotkań bez spalonego. Łącznie z "zerem" udało im się skończyć już sześć starć. Natomiast to właśnie w ich meczach boczni arbitrzy są w ogóle najrzadziej zatrudniani. W szóstej i siódmej kolejce, gdy mierzyli się z dwoma beniaminkami sędziowie ani razu nie wskazali na spalonego zarówno u nich, jak i u przeciwników. To połowa wszystkich takich spotkań w bieżących rozgrywkach (też: KGHM Zagłębie Lubin - Arka Gdynia i Lechia Gdańsk - Korona Kielce). Łącznie rozjemcy w ich starciach dla obu stron potyczek odgwizdali ofsajd zaledwie 17 razy. Są jedyną ekipą w której spotkaniach w tym sezonie zdarza się to rzadziej niż raz na połowę (co 58,2 minuty).
SEZON BEZ PALENIA
Jeśli zawodnicy obu drużyn utrzymają taką skuteczność w unikaniu ofsajdów to przebiją zdecydowanie wyniki z dwóch poprzednich sezonów. W edycji 2018/2019 najlepszy pod tym względem w stawce, Lech Poznań, łapał średnio 1,14 spalonego na spotkanie, w jeszcze wcześniejszej kampanii przodowała Wisła Płock z wynikiem 1,2 spalonego na mecz. Dziś dwaj sobotni rywale znajdują się wyraźnie poniżej poziomu 1 spalonego w starciu. U Kolejorza wynosi on 0,45/mecz, Wojskowi mają dokładnie o 0,1 wyższy współczynnik.
Daleko było do takiego rezultatu jak obecnie także na tym samym etapie zeszłego sezonu. Wtedy lider zestawienia, Cracovia, miał już na koncie 12 ofsajdów, czyli ponad dwa razy więcej niż Lech obecnie. Dawało to średnią 1,1 spalonego w meczu - był on więc odgwizdywany co 82,5 minuty. Ostatnimi dwoma klubami ze średnią poniżej 1 spalonego na mecz w tamtej edycji były Cracovia (0,9) i Korona Kielce (0,8) po 8. kolejce zmagań. W całym ubiegłym sezonie zanotowano też łącznie 9 spotkań bez żadnego ofsajdu. W tym, po rozegraniu niespełna 30% meczów są już 4 takie starcia.
NAJWIĘCEJ MECZÓW BEZ SPALONEGO W SEZONIE 2018/2019
| KLUB | LICZBA MECZÓW BEZ SPALONEGO |
| Lech Poznań | 12 |
| Arka Gdynia | 11 |
| Wisła Kraków | 11 |
| Jagiellonia Białystok | 10 |
| Miedź Legnica | 10 |
Mecz Legii Warszawa z Lechem Poznań odbędzie się w sobotę 19 października na Stadionie Miejskim Legii Warszawa im. Marszałka J. Piłsudskiego przy ulicy Łazienkowskiej 3. Początek zmagań zaplanowany został na godzinę 17:30. Transmisję telewizyjną z tego starcia przeprowadzą Canal+ Sport, Canal+ 4K oraz TVP 2.
Wojciech Bajak