

Mistrzostwa Europy 2012. W składzie kadry Czech znaleźli się między innymi Petr Cech, Tomas Rosicky, czy Milan Baros. Kosztem gospodarzy, Polaków, i półfinalistów poprzedniego turnieju, Rosjan, udało im się wtedy nawet wyjść z grupy. Selekcjoner Jiri Bilek sięgnął w trakcie tych zmagań także po dwóch Tomasów: Necida i Pekharta. Podobieństw między tym duetem było zresztą więcej niż imię: ten sam rocznik (1989), podobne warunki fizyczne (obaj mierzą powyżej 190 centymetrów) i pozycja (środkowy napastnik). Obaj występowali w swoim rodzinnym kraju także w Slavii Praga oraz FK Jablonec, choć jakoś tak się zdarzyło, że się rozmijali w tych klubach. Podobnie jak w Legii. Tu Necid grał krótko w sezonie 2016/2017 i zostawił po sobie niezbyt okazały rejestr, ograniczony do czterech występów w Ekstraklasie oraz jednego gola. Nic dziwnego zatem, że kiedy niespełna trzy lata później na Łazienkowską trafiał tak podobny do niego Pekhart, nie brakowało obaw...
TRZYDZIEŚCI DWIE GODZINY
Dziś, blisko rok od debiutu Czecha, w składzie Wojskowych, chyba przekonali się do niego nawet najbardziej ostrożni kibice. Koronny argument to jego postawa w bojach w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Już w swym debiucie na tym szczeblu przeciwko Jagiellonii Białystok zawodnik obdarzony w ojczystym kraju przydomkiem "Pegas" posłał piłkę do siatki. Z biegiem czasu zaś okazało się, że trafienia autorstwa Pekharta stały się regułą. Dziś na jego koncie znajduje się już dwadzieścia goli w najwyższej lidze.
Gdyby zapytać o najlepsze ekstraklasowe "wejście smoka" napastników w ostatnich latach, pewnie w czołówce znalazłby się wyścig po koronę króla strzelców z edycji 2017/2018. Do ostatnich chwil bowiem o ten tytuł rywalizowali dwaj debiutanci w elicie - Igor Angulo i Carlitos. Ostatecznie drugi z nich zgromadził 24 gole, wyprzedzając o jedną bramkę swego rodaka. Do bariery dwudziestu trafień jednego strzału posłanego w sieci rywala zabrakło wtedy zaś kolejnemu "pierwszoroczniakowi" - Christianowi Gytkjaerowi. Każdemu z nich jednak zdobycie dwudziestu bramek zajęło więcej czasu niż Tomasowi Pekhartowi.
Czech osiągnął ten pułap w minioną niedzielę po starciu z ekipą, z którą trafił też pierwszy raz do siatki, czyli Jagiellonią Białystok. Był to dopiero jego 27. mecz na tym szczeblu. Tymczasem i Angulo i Carlitosowi zajęło to o jeden mecz dłużej, Gytkjaer czekał zaś do 39. występu. Jeszcze lepiej wygląda wynik Czecha po przeliczeniu na rozegrane minuty. Pekhart dokonał tego w 1932 minuty. Dwaj Hiszpanie musieli czekać przeszło 500 minut dłużej, Duńczyk zaś nawet 700 minut.
W ogóle od 2010 roku szybciej niż Pekhart barierę dwudziestu zdobyczy bramkowych osiągnął jedynie jego poprzednik z ataku Wojskowych - Nemanja Nikolić. Reprezentant Węgier trafił 20 razy w swych pierwszych dziewiętnastu spotkaniach na tym szczeblu. W przeliczeniu na czas zajęło mu to 1544 minuty. Za Czechem znajdują się zaś napastnicy nawet tego pokroju co Artjoms Rudnevs (34 mecze), Jarosław Niezgoda (35 meczów), Marco Paixao (37 meczów) i Airam Cabrera (37 meczów).

CZWARTY STRZELEC DEKADY
Tomas Pekhart strzela gola w PKO Bank Polski Ekstraklasie średnio raz na niespełna 97 minut gry, co stanowi dość imponujący wynik. Jeszcze lepiej wygląda to jednak w samym sezonie 2020/2021, w którym legitymuje się trafieniem przeciętnie co 90,4 minuty. Bramkarzy przeciwników pokonał bowiem już piętnaście razy. To nie tylko najlepszy rezultat aktualnych rozgrywek (w tym zestawieniu prowadzi z przewagą aż pięciu trafień nad Jesusem Imazem), ale też jeden z najlepszych w XXI wieku.
"Pegas" stał się dopiero czwartym zawodnikiem w piętnastu ostatnich sezonach (od 2006/2007) z co najmniej piętnastoma golami strzelonymi w siedemnastu pierwszych kolejkach rozgrywek. Przed nim udało się to Artjomsowi Rudnevsowi (18 goli w sezonie 2011/2012), Nemanji Nikoliciowi (17 goli w sezonie 2015/2016) i Igorowi Angulo (18 goli w sezonie 2017/2018). Królowie strzelców w trzech ostatnich edycjach zmagań zawsze poprzedstawali na 24 trafieniach. Każdy z nich miał jednak szansę zaprezentować swój arsenał aż w 37 kolejkach. Teraz przed Czechem maksymalnie tylko trzynaście występów. Jeśli jednak utrzyma swą skuteczność to może osiągnąć wynik w okolicach 28 trafień!
Czech w tym sezonie przewodzi w większości klasyfikacji ofensywnych. Strzelił najwięcej goli zarówno w meczach u siebie (8), jak i na wyjeździe (7), legitymuje się największym udziałem w dorobku bramkowym swego klubu (57,7%), trafiał najczęściej z całej stawki ligowców zarówno w starciach u siebie (8), jak i na wyjeździe (7), zanotował najwięcej goli z rzutów karnych (4, tyle samo: Jesus Jimenez i Petr Schwarz), a także oddał najwięcej strzałów (24, średnio gol co 1,6 strzału). W sumie na koncie posiada też najwięcej starć z golem (12) oraz dubletów (3). Trafiał między innymi w 6 z 7 ostatnich starć Wojskowych.
Spokój i precyzja - Tomáš Pekhart umacnia się na czele klasyfikacji strzelców #Ekstraklasa! ????⚽️#JAGLEG 1:1 pic.twitter.com/NHxhBcImP9
— PKO BP Ekstraklasa ???? (@_Ekstraklasa_) February 14, 2021