

Łącznie dziewięć zwycięstw w całym sezonie uzbierali uczestnicy piątkowych meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy. Tylko Górnik Zabrze spośród nich przekracza zaś średnią 1 punktu na mecz. Nic zatem dziwnego, że cały kwartet plasuje się w ostatniej tercji tabeli, na miejscach 13-18.
Beniaminek z sezonu 2022/2023 podejmie obecnego beniaminka. W Ekstraklasie to oczywiście ich pierwsza potyczka. Na niższym szczeblu stanęły zaś cztery razy do rywalizacji. Bilans to dwa zwycięstwa Korony Kielce (1:0 i 3:1), remis (0:0) oraz pojedynczy, ale okazały triumf Puszczy Niepołomice (5:2). Obecnie te dwie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli rozgrywek ligowych. Różnica jest jednak diametralna. Korona Kielce nie przegrała sześciu z siedmiu ostatnich spotkań, dzięki czemu znajduje się na ostatnim bezpiecznym miejscu. Puszcza Niepołomice natomiast zmaga się z serią sześciu meczów bez pełnej puli (trzy remisy, trzy porażki. W rezultacie - choć jest najwyżej sklasyfikowanym z beniaminków, to i tak plasuje się pod "kreską".
W meczu tym może paść wieloletni rekord Ekstraklasy. W tym tygodniu Żubry zgłosiły wszak do rywalizacji urodzonego 8 października 2008 roku Igora Pieprzycę. Jeśli zagra w piątkowym starciu, będzie liczył sobie zaledwie 15 lat 19 dni! Dotychczas najmniej wiekowym graczem na tym szczeblu był zaś Janusz Sroka. Kiedy w listopadzie 1969 roku zagrał po raz pierwszy w elicie miał 15 lat 57 dni. W razie gdyby trener Tomasz Tułacz nie zdecydował się jednak na skorzystanie z usług Pieprzycy, młodzieżowiec będzie miał jeszcze kilka szans na pobicie wyniku Sroki. Zrówna się z nim bowiem wiekiem dopier 4 grudnia
WARTO WIEDZIEĆ:
W tym sezonie Korona Kielce nie straciła u siebie więcej niż 1 gola
76,9% goli Puszczy Niepołomice strzelili Polacy (10 z 13)
Więcej informacji: tutaj
Na razie w ofensywie to te dwie drużyny są najgorzej usposobione w stawce. ŁKS Łódź strzelił zaledwie siedem goli. Górnik Zabrze przewyższa go zaś o dwa trafienia. W przypadku gości można mieć jednak wrażenie, że powoli forma w ofensywie zmierza ku lepszemu. Bowiem mimo, że nie strzelają dużo goli, to przynajmniej czynią to regularnie. Do siatki przeciwników posyłali strzały w ośmiu z dziewięciu poprzednich spotkań (7x 1 gol, 1x 2 gole). W pięciu ostatnich starciach na wyjeździe zawsze zaś pokonywał po jednym razie bramkarzy przeciwników. Trzy ostatnie gole uzyskał zaledwie z pięciu strzałów celnych.
To co łączy oba zespoły to natomiast fakt, że w ataku przy wykańczaniu akcji bazują na lewej nodze. Mają najwyższe procentowo wyniki bramek zdobytych w ten sposób w stosunku do łącznego uzyskanego dorobku. ŁKS Łódź strzelił tak 71,4% swoich goli (5 z 7). Górnik Zabrze nieznacznie ustępuje mu w tym współczynniku. W przypadku zespołu Jana Urbana wynosi on wszak 66,7%. Natomiast z siedmiu ostatnich trafień tylko raz zdarzyło się, by piłkarz nie użył lewej nogi, trafiając do siatki. Z tego trzy razy w tym czasie dokonał tego Japończyk Daisuke Yokota.
WARTO WIEDZIEĆ:
ŁKS Łódź w 3 ostatnich meczach strzały celne oddawał tylko z gry (razem: 7)
Obie drużyny jeśli wygrywają w tym sezonie to różnicą 1 gola
Więcej informacji: tutaj