

Zaledwie trzy dni po zakończeniu sezonu 2018/2019 w LOTTO Ekstraklasie, w Polsce rozegrany zostanie turniej o mistrzostwo świata w kategorii U-20. Biało-czerwoni, jako gospodarze, udział w tej imprezie mają zagwarantowany. W sumie do rozgrywek w najwyższej polskiej lidze zostało
Mistrzostwa odbędą się w dniach 23 maja – 15 czerwca. Najlepsze drużyny świata w tej grupie wiekowej zmierzą się na sześciu polskich stadionach, w tym dwóch obiektach używanych na co dzień w Ekstraklasie – w Gdyni oraz w Lubinie. Selekcjonerzy będą mogli skorzystać na tych zawodach z zawodników urodzonych w 1999 roku lub młodszych.
W 2. kolejce sezonu 2018/2019 w LOTTO Ekstraklasie wystąpiło dziewięciu piłkarzy, którzy będą starać się o powołanie od Jacka Magiery. W tej liczbie jest po trzech obrońców (Adrian Gryszkiewicz, Kacper Michalski, Sebastian Walukiewicz), pomocników (Radosław Kanach, Patryk Plewka, Sebastian Szymański) oraz napastników (Adrian Benedyczak, Tymoteusz Klupś, Sebastian Strózik).
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ADRIAN BENEDYCZAK
(Pogoń Szczecin)
Najmłodszy spośród wszystkich zawodników, którzy zagrali w 2. kolejce LOTTO Ekstraklasy. Trener Kosta Runjaić dał mu w tym sezonie pierwszą szansę na pokazanie umiejętności. Benedyczak zagrał w przegranym 0:2 starciu z Piastem Gliwice trzydzieści trzy minuty i był to jego najdłuższy występ na najwyższym szczeblu w karierze. Przez ten czas siedem razy podał piłkę w kierunku partnerów, z czego pięć prób zakończyło się powodzeniem (skuteczność – 71%). Dwukrotnie starał się dograć futbolówkę na pole karne przeciwników, ale tylko raz udało się to wykonać dokładnie. Nie powiódł mu się również jedyny zwód na jaki się zdobył. W sumie wygrał trzy z dziesięciu pojedynków, w tym dwa w powietrzu.
Przez nieco pół godziny gry przebiegł 4,06 km. Wykonał w tym czasie sześć sprintów. W najlepszym momencie uzyskał prędkość 29,7 km/h.
ADRIAN GRYSZKIEWICZ
(Górnik Zabrze)
Jeden z dwóch potencjalnych kandydatów do kadry U-20, który rozegrał w tej kolejce całe spotkanie. Tylko on z całej dziewiątki zawodników z tej grupy wiekowej dopisał do swego konta punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Stało się tak dzięki rajdowi przeprowadzonemu lewą stroną boiska, minięciu interweniującego Cezarego Stefańczyka i dośrodkowaniu spod linii końcowej. To podanie Igor Angulo zamienił na bramkę, co dało Gryszkiewiczowi asystę. Ogółem siedemnaście z dwudziestu trzech jego podań dotarło do adresatów.
Klasa Igora Angulo w przyjęciu i wykończeniu, ale też ładnie skrzydłem poszedł Adrian Gryszkiewicz, dobre i nieprzypadkowe zagranie w pole karne. Bardzo takiego przyspieszenia na bokach brakowało Górnikowi.
— Michał Zachodny (@mzachodny) 29 lipca 2018
Być może to właśnie ten zawodnik już za kilkanaście miesięcy będzie receptą na notoryczne kłopoty z obsadą pozycji lewego defensora także w seniorskiej reprezentacji Polski. Poza walorami ofensywnymi dobrze wypada bowiem też w tyłach. Wygrał on w sumie w meczu z Wisłą Płock (remis 1:1) 12 z 21 pojedynków w obronie, co daje mu trzecie miejsce pod tym względem w 2. kolejce (za Laszą Dwalim i Marcinem Pietrowskim). Ex aequo z Pietrowskim oraz ze swym rywalem z Wisły Płock, Cezarym Stefańczykiem, zajął natomiast pierwsze miejsce w klasyfikacji odbiorów piłki. W przekroju całego sezonu to właśnie on lideruje w tej kategorii. Nikt też w obecnych rozgrywkach nie zanotował więcej zwycięskich pojedynków w obronie (25) niż młody defensor Górnika.
Adrian Gryszkiewicz zanotował w rywalizacji z Wisłą Płock sześć przejęć piłki, dziewięciokrotnie ją odzyskał. Łącznie przebiegł 10,59 kilometrów. Popisał się też sprintem w czasie którego rozwinął prędkość 32,01 km/h, co było trzecim najwyższym rezultatem w szeregach Górnika i czwartym w całym meczu. Według wskaźnika InStat Index był on drugim najlepszym zawodnikiem swej drużyny w tym spotkaniu.
RADOSŁAW KANACH
(Cracovia)
Pierwszy występ Radosława Kanacha w tym sezonie potrwał dwadzieścia trzy minuty (wliczając w to doliczony czas gry). Zawodnik ten zmienił w II połowie kilka miesięcy starszego od siebie Kamila Pestkę. W tym czasie zaprezentował stuprocentową skuteczność w pojedynkach, wygrywając po jednym w obronie i w ataku. Trzy razy udało mu się przejąć piłkę i raz ją odzyskał. Dobrze zaprezentował się też pod względem podań. Dwanaście z piętnastu takich zagrań udało mu się skierować dokładnie do partnerów, co daje mu 80% skuteczności. Tyle samo razy odebrał też podania kolegów. Jeden raz przydarzyła mu się strata piłki.
W meczu z Lechem Poznań zawodnik Pasów przebiegł 2,67 km, wykonując w tym czasie dwa sprinty. Jego maksymalna prędkość wyniosła 28,14 km/h.
ZOBACZ: Lista uprawnionych 2018/2019
TYMOTEUSZ KLUPŚ
(Lech Poznań)
Wprowadzony w doliczonym czasie gry, przebywał na boisku tylko przez trzy minuty. Nie zdążył więc mocniej zaakcentować swej obecności. Udało mu się skutecznie wykonać jeden odbiór, zanotował też jeden sprint (z maksymalną prędkością – 29,35 km/h). W sumie przebiegł zaś nieco ponad pół kilometra. Po raz pierwszy wystąpił on w meczu Ekstraklasy od czasu, gdy trenerem Lecha Poznań został Ivan Djurdjević.
KACPER MICHALSKI
(Górnik Zabrze)
Drugi występ w Ekstraklasie – po raz pierwszy jednak nie dotrwał do końcowego gwizdka. Łącznie na boisku przebywał w starciu z Wisłą Płock pięćdziesiąt minut. Później zastąpił go Hiszpan Jesus Jimenez. Przez ten czas Michalski zdołał rozstrzygnąć na swą korzyść trzy z pięciu pojedynków stoczonych z przeciwnikami. Szczególnie dobrze wypadł w walce o górne piłki. Dwukrotnie wychodził do pojedynków powietrznych i oba kończył ze szczęśliwym skutkiem dla siebie. Do tego dziewięć razy odzyskał piłkę. W klasyfikacji tego elementu za cały sezon znajduje się on na szóstym miejscu.
W tej kolejce znalazł się na szesnastej pozycji pod względem przejęć piłki (osiem razy, w tym raz na połowie rywala). Zanotował też jeden odbiór. Szesnaście z dwudziestu trzech podań tego gracza dotarło do adresatów. Jeden raz stracił piłkę i jeden raz był faulowany. W ciągu pięćdziesięciu minut gry przebiegł dystans 6,16 km. Wykonał w tym okresie trzy sprinty, a jego maksymalna prędkość wyniosła 30,17 km/h.
PATRYK PLEWKA
(Wisła Kraków)
Jedyny w tej grupie debiutant w Ekstraklasie. Z najwyższym poziomem rozgrywkowym przywitał się wygraną odniesioną w barwach Wisły Kraków w starciu z Miedzią Legnica. On sam pojawił się na boisku, gdy padły już wszystkie trzy bramki tego spotkania, jako zmiennik Jesusa Imaza. W sumie Maciej Stolarczyk dał mu zagrać przez dwadzieścia jeden minut. Przez ten czas trzy z czterech podań tego gracza dotarły do celu. Wygrał on też jeden (w powietrzu) z dwóch pojedynków jakie stoczył. Dwukrotnie udało mu się przejąć piłkę (w tym raz – na połowie przeciwnika) i tyle samo razy ją odzyskał. Jeden raz przeciwnicy musieli go zatrzymać faulem.
W czasie meczu przebiegł 2,69 km i wykonał trzy sprinty. Udało mu się też nieznacznie (o 0,4) przekroczyć 30 km/h w najlepszym momencie.
SEBASTIAN STRÓZIK
(Cracovia)
Cracovia wraz z Górnikiem Zabrze i Pogonią Szczecin była jednym z trzech klubów, które skorzystały z usług więcej niż jednego gracza urodzonego w 1999 roku lub młodszego w drugiej kolejce. Poza Radosławem Kanachem trener Michał Probierz dał szansę gry bowiem także Sebastianowi Strózikowi. Był to jego pierwszy mecz w tym sezonie, a siódmy w ogóle w Ekstraklasie i… pierwszy zakończony porażką. Strózik usiłował zapobiec temu rozstrzygnięciu przez dwadzieścia osiem minut jako zmiennik Marcina Budzińskiego.
Ostatecznie jego wkład zamknął się między innymi na siedmiu skutecznych podaniach. Spróbował też raz podania kluczowego (podanie do partnera, który jest w sytuacji bramkowej), ale jego zamiar odczytali obrońcy rywala. W pole karne ogółem zagrywał pięć razy, z czego trzy próby dotarły do adresatów. Dziesięć razy otrzymał podanie od kolegów, dwukrotnie przejął piłkę, zanotował też jeden faul. Martwi jednak szczególnie słaba skuteczność w pojedynkach. Strózik przegrał wszystkie siedem do jakich stanął w tym starciu (w tym cztery w powietrzu). Nie udał mu się także jedyny zwód, a w dodatku aż pięć razy stracił piłkę. W tej ostatniej kategorii znalazł się na piątym miejscu w szeregach Cracovii. Zawodnik ten łącznie przebiegł 3,8 km i wykonał siedem sprintów. Maksymalna osiągnięta prędkość w jego przypadku wyniosła 29,59 km/h
SEBASTIAN SZYMAŃSKI
(Legia Warszawa)
Symboliczny występ najbardziej doświadczonego na poziomie Ekstraklasy zawodnika z rocznika 1999, członka szerokiej kadry na MŚ 2018. Wszedł on na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry za Kaspera Hamalainena. Łącznie zaś przebywał na boisko przez pięć minut. W tym czasie jeden raz został złapany na pozycji spalonej i zanotował jedną stratę piłki. Przebiegł 0,85 km i zanotował dwa sprinty. W jednym z nich osiągnął prędkość 30,78 km/h.
SEBASTIAN WALUKIEWICZ
(Pogoń Szczecin)
Drugi po Adrianie Gryszkiewiczu pretendent do kadry na MŚ U-20, który w tym sezonie ma komplet rozegranych minut. Ogółem zaś już w trzecim meczu Pogoni Szczecin w Ekstraklasie z rzędu wyszedł w podstawowym składzie i nie został zmieniony. Spotkanie z Piastem Gliwice jednak nie do końca wyszło mu w defensywie. Młody stoper Pogoni Szczecin był zamieszany w oba gole stracone przez Portowców w tym starciu.
Walukiewicz błysnął za to znakomitą skutecznością podań. Aż czterdzieści cztery z czterdziestu siedmiu takich zagrań młodego obrońcy Portowców dotarło do adresatów. Spośród zawodników z co najmniej czterdziestoma podaniami w tej kolejce większą dokładność od niego wykazał jedynie Wojciech Golla ze Śląska Wrocław (100%). Wśród stoperów w bieżącym sezonie lepsze statystyki w tym elemencie od niego mają jedynie wspomniany już Golla i Inaki Astiz, ale oni zagrali dziewięćdziesiąt minut mniej niż Walukiewicz!
Widzę, że @PogonSzczecin trochę ruszyła w stronę grania młodymi Polakami. Bursztyn (98) , Walukiewicz (00), Listkowski (98), Błanik (97), Benedyczak (00), Kowalczyk (98). Oby za tym poszły wyniki i utrzymanie w lidze.
— Emil Kot (@EmilKot) 31 lipca 2018
W tym meczu wygrał jedenaście z czternastu (79% skuteczności) pojedynków w obronie, co daje mu 5. miejsce w całej serii spotkań. W powietrzu na swoją korzyść rozstrzygnął zaś sześć z ośmiu starć z rywalami. Zanotował jeden skuteczny odbiór, sześć przejęć oraz osiem odzyskanych piłek. Popełnił jeden faul. W ofensywie zaprezentował zaś między innymi jedno skuteczne zagranie w pole karne. Łącznie przebiegł 10,95 km, zdobywając się w tym czasie na sześć sprintów.
Pod względem największej liczby wygranych pojedynków w obronie (24) w całym obecnym sezonie Walukiewicz ustępuje tylko… swemu potencjalnemu koledze reprezentacyjnemu – Adrianowi Gryszkiewiczowi. W liczbie zwycięskich pojedynków w powietrzu przegrywa natomiast jedynie z czterema graczami, ale żaden z nich (ani nikt inny) nie może się równać z graczem Portowców w skuteczności w tym elemencie gry (74%). Jest też królem w kategorii nabywania piłki (akcji piłkarza, po której można zainicjować szybką kontrę). Wykonał już dwadzieścia siedem takich zagrań, w tym osiem na połowie rywala!