

Za nieco ponad cztery miesiące, 23 maja, w Polsce rozpoczną się mistrzostwa świata w piłce nożnej w kategorii U-20. Wśród kandydatów do reprezentowania biało-czerwonych barw na tym turnieju znajduje się też pokaźne grono zawodników z LOTTO Ekstraklasy. Jak wiodło im się w dwudzie
W tej rywalizacji mogą wziąć udział piłkarze urodzeni w 1999 roku lub młodsi. W bieżącym sezonie do gry w LOTTO Ekstraklasie zostało uprawnionych osiemdziesięciu pięciu takich graczy, z tego osiemdziesięciu dwóch (96,5%) to Polacy, którzy mogą być brani pod uwagę przez selekcjonera reprezentacji U-21. Z tej ostatniej grupy wystąpiło chociaż przez minutę dwudziestu siedmiu (31,8%). Sześciu z nich zagrało w co najmniej połowie kolejek. Do tego dochodzi też trzech obcokrajowców (Egy Maulana Vikry, Sandro Kulenović, Vinicius Ferreira). Łącznie strzelili oni dziesięć goli, z tego trzy są autorstwa Chorwata Kulenovicia. Żadnemu z rodzimych graczy nie udało się trafić do siatek rywali więcej niż raz. W każdej z czterech ostatnich kolejek w 2018 roku piłkarze poniżej 20. roku życia minimum raz wpisywali się na listę strzelców.
Z największej liczby polskich zawodników U-20 skorzystały Lechia Gdańsk oraz Wisła Kraków (po trzech). Gdyby jednak doliczyć także obcokrajowców to na pierwsze miejsce samodzielnie wysuną się Lwy Północy, gdzie poza tercetem biało-czerwonych wystąpił także Indonezyjczyk Egy Maulana Vikri. Z minimum jednego zawodnika urodzonego najpóźniej w 1999 roku skorzystało zaś w sumie trzynaście drużyn. Wyjątek w towarzystwie ligowców stanowią pod tym względem: Korona Kielce, Jagiellonia Białystok, Miedź Legnica. W dziesięciu zespołach zagrał zaś więcej niż jeden zawodnik w tym przedziale wiekowym.
ADRIAN BENEDYCZAK
(Pogoń Szczecin)
Pierwszy niepełnoletni zawodnik, który w tym sezonie wystąpił w wyjściowym składzie zespołu. Zanim miał prawo ubiegać się o dowód osobisty zagrał w sumie osiem razy. Później dołożył do tego jeszcze dwa spotkania. Jest on najmłodszym z siedmiu graczy w tej grupie wiekowej z dwucyfrową liczbą występów w najwyższej lidze w całej karierze. Po raz dziesiąty na tym szczeblu pokazał się mając 17 lat 309 dni. W bieżących rozgrywkach łącznie uzbierał już 348 minut. A w miarę regularną grę w pierwszej drużynie łączył też z występami w rezerwach. Mecz 12. kolejki rozgrywany w Białymstoku skończył w piątek kilkadziesiąt minut po dwudziestej drugiej, a już niespełna siedemnaście godzin później zameldował się on w wyjściowym składzie rezerw Portowców w III lidze w odległym o 450 kilometrów od stolicy Podlasia Jarocinie.
Jest jedynym zawodnikiem w tym sezonie LOTTO Ekstraklasy, który zagrał zarówno w polu, jak i na... bramce. W meczu z Piastem Gliwice w 18. kolejce czerwoną kartkę otrzymał bowiem nominalny golkiper Pogoni Szczecin, Łukasz Załuska, a szkoleniowiec Portowców już wykorzystał limit zmian. Wobec tego między słupki powędrował Benedyczak. Był najmłodszym zawodnikiem tamtej serii spotkań i jednocześnie drugim najmłodszym golkiperem, po Marcelu Zapytowskim, w obecnych zmaganiach. Był to pierwszy występ na bramce zawodnika z pola od 3 maja 2012 roku, gdy Łukasz Teodorczyk zastapił Sebastiana Przyrowskiego. Udało mu się zachować czyste konto.
Na swej nominalnej pozycji, w ataku, Benedyczak zanotował sześć strzałów, w tym jeden celny. W 6. kolejce był bliski strzelenia gola. Napastnik "główką" skierował wtedy piłkę w kierunku bramki przeciwników. O kilka centymetrów dalej stał jednak jego kolega z drużyny, Kamil Drygas i zmienił tor lotu piłki, w związku z tym trafienie zostało przypisane jemu.
Ponadto:
- 10 fauli, 13 razy faulowany
- 76% celności podań
- Wygrał 33% pojedynków i 35% pojedynków w ataku.
- 30% udanych zwodów
- 31. miejsce według InStat Index wśród napastników w bieżącym sezonie

ADAM CHRZANOWSKI
(Lechia Gdańsk)
Do czasu trafienia Mateusza Młyńskiego to właśnie on zajmował pierwsze miejsce na liście najmłodszych zdobywców bramek w obecnym sezonie. W tym zestawieniu figurował dzięki zwycięskiej bramce w starciu Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin w 6. kolejce obecnej edycji zmagań. To już jego drugi sezon z rzędu ze strzelonym golem (w poprzednim udało mu się tego dokonać w potyczce z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza).
Mecz ze zdobyczą bramkową był dla niego póki co jedynym w tym sezonie w pełnym wymiarze gry. Zagrał wtedy na stoperze. W dwóch pozostałych wchodził na zmiany w koncówce, w miejsce skrzydłowego Lukasa Haraslina, wzmacniając lewą flankę defensywy,. Łącznie dało mu to 102 minuty na boisku. Średnio 80% jego podań docierało do adresatów. Legitymuje się też 63% w wygranych pojedynkach. W obronie oraz w powietrzu jego wskaźnik w tej kategorii wynosi po 59%. Ma też stuprocentową skuteczność odbiorów. Po 6. kolejce był liderem wśród lewych obrońców według InStat Index. Po następnej - ostatniej w której wystąpił - serii spotkań plasował się na 5. miejscu w tym zestawieniu.
Ze wszystkich graczy U-20, którzy wystąpili w trwającym sezonie w LOTTO Ekstraklasie, posiada najwcześniejszą datę debiutu na najwyższym szczeblu - 28 kwietnia 2016 rok. Łącznie uzbierał już tu 14 meczów.
MARCIN GRABOWSKI
(Wisła Kraków)
Trener Maciej Stolarczyk dał zadebiutować temu zawodnikowi w Ekstraklasie w 6. kolejce bieżących rozgrywek. Zmienił on wtedy na lewej obronie Rafała Pietrzaka. Cztery minuty, które spędził na boisku w tym starciu, to jednak, jak na razie, jego jedyny dorobek na najwyższym szczeblu. W swym premierowym występie zaliczył dwa podania i oba dotarły do adresatów. Tyle samo razy przyjął też zagrania kolegów. Przegrał także jedyny stoczony pojedynek.
ADRIAN GRYSZKIEWICZ
(Górnik Zabrze)
Z jedenastu swoich spotkań w tym sezonie w LOTTO Ekstraklasie, w dziesięciu znalazł się w wyjśiowym składzie, z czego dziewięć rozegrał w pełnym wymiarze gry (raz uniemożliwiła mu to czerwona kartka). Łącznie zebrał 887 minut, co stanowi trzeci wynik w tej grupie wiekowej w bieżącej edycji rozgrywek. Póki występował regularnie, był bezapelacyjnym liderem pod względem liczby udanych odbiorów. Do dziś, mimo opuszczenia aż dziewięciu spotkań, mieści się w tym zestawieniu na 12. miejscu (51). Zwyciężył pod względem sumy takich zagrań w 2. kolejce. Był między innymi także najlepszy w wygranych pojedynkach na ziemi i trzeci w wygranych pojedynkach w 5. kolejce.
Okresowo, zwłaszcza po pierwszych dziesięciu seriach meczów, znajdował się też w TOP-10 indywidualnie w wygranych pojedynkach w obronie (maksymalnie - 1. miejsce), wygranych pojedynkach na ziemi (3.), wygranych pojedynkach ogółem (1.) i odzyskanych piłkach (3.). Dziś wraz z sześcioma innymi zawodnikami ex aequo plasuje się na 28. pozycji w liczbie wykonywanych sprintów w meczu (średnio - 12).
Zanotował też jedną asystę, oddał trzy strzały (w tym 1 celny). Średnio w jednym spotkaniu miał 33 podania (w tym 67% celnych). Łącznie popełnił jedenaście fauli i był siedmiokrotnie faulowany. Sędziowie trzy razy pokazali mu żółtą kartkę, w tym dwukrotnie w starciu z Jagiellonią Białystok co złożyło się na czerwień. W sumie na dwadzieścia rozegranych spotkań na najwyższym szczeblu w karierze już siedem razy (35%) oglądał kartoniki. Wśród lewych obrońców obecnie jest on klasyfikowany na 14. pozycji pod względem wskaźnika InStat Index.

RADOSŁAW KANACH
(Cracovia)
Symboliczny, liczący ledwie 21 minut występ pomocnika. To cały dorobek Radosława Kanacha w obecnych rozgrywkach na najwyższym szczeblu. Trener Michał Probierz dał mu zagrać w starciu 2. kolejki przeciwko Lechowi Poznań, potem zaś pomocnik ten przeniósł się do spadkowicza z najwyższej ligi – Sandecji Nowy Sącz. W swym jedynym spotkaniu w elicie zanotował dwanaście celnych podań na piętnaście prób (80%). Osiem z nich skierowanych było do przodu. Do tego wygrał oba stoczone przez siebie pojedynki i trzykrotnie przejął piłkę, raz natomiast ją stracił.
TYMOTEUSZ KLUPŚ
(Lech Poznań)
Jeden z siedmiu Polaków z kategorii U-20, który strzelił gola w tym sezonie i zarazem drugi w tym zestawieniu (po Łukaszu Porębie z KGHM Zagłębia Lubin), reprezentujący rocznik 2000. Był to jego jedyny celny - na trzy próby - strzał w bieżących rozgrywkach. Dołożył także do tego także asystę. To dorobek wypracowany w ciągu 283 minut (7 spotkań, w tym 3 w wyjściowym składzie). Za 19. kolejkę trafił on do najlepszej jedenastki weekendu.
Ponadto czterokrotnie faulował, ale dwa razy częściej częściej to jego rywale zatrzymywali nieprzepisowo. Zanotował skuteczność podań na poziomie 73% (średnio - 21/29 w meczu). Przeciętnie też w każdym spotkaniu pięć razy kierował futbolówkę w pole karne przeciwników. Wygrał 40% stoczonych pojedynków (średnio 8/19 w spotkaniu) i 44% w ataku. Co spotkanie sześć razy próbował zwieść przeciwników zwodem i połowa tych prób kończyła się powodzeniem. Wśród prawych pomocników w lidze sklasyfikowany jest na 13. miejscu według wskaźnika InStat Index. Znajduje się też na 55.-77. pozycji w liczbie sprintów na mecz (12).

KONRAD KUMOR
(Zagłębie Sosnowiec)
Najmłodszy zawodnik w szeregach Zagłębia Sosnowiec w trwającym sezonie i zarazem drugi najmłodszy po Rafale Pietrzaku (16 lat 97 dni w 2008 roku) w tym klubie w całym XXI wieku w Ekstraklasie. Valdas Ivanauskas wpuszczał go w ostatnich kwadransach meczów 18. i 19. kolejki jako prawego wahadłowego w systemie 3-5-2 w którym występuje beniaminek LOTTO Ekstraklasy. Łącznie zgromadził 29 minut gry na swoim koncie. Przez ten czas uzbierał 9 podań, w tym 7 celnych (77,8%). Dziewięciokrotnie zagrywali do niego też partnerzy z zespołu. Wygrał połowę (4 z 8) stoczonych pojedynków. Nie walczył natomiast jeszcze o piłkę w powietrzu. Zdarzyły mu się 4 straty piłki. Tyle samo razy podejmował próbę odbioru, z tego jedna zakończyła się pełnym powodzeniem. Raz obejrzał żółtą kartkę.
DANIEL LISZKA
(Górnik Zabrze)
W tym sezonie pokazał się na boisku dziewięć razy, z czego ośmiokrotnie w wyjściowej jedenastce. Łącznie dało mu to dorobek w postaci 600 minut. Przez ten czas zanotował jedną asystę. Sam trzykrotnie usiłował zaskoczyć golkiperów rywali, ale każda z tych prób powędrowała poza światło bramki. Średnio w jednym spotkaniu notował 34 podania, w tym 75% celnych. Wygrywał też 8 z 18 pojedynków i 2,5 razy w ciągu spotkania silił się na zwody. Tylko 28% z nich zakończyło się jednak powodzeniem. Według InStat Index sklasyfikowany jest na 27. miejscu wśród lewych obrońców. Na tej pozycji wystąpił pięć razy (12.-16. kolejka). W pozostałych swoich meczach grywał na pomocy.
JAN ŁOŚ
(Arka Gdynia)
Trener Zbigniew Smółka wpuścił tego gracza tylko na końcówkę spotkania w ostatniej tegorocznej kolejce. Napastnik ten przebywał wtedy na boisku przez osiem minut. W tym czasie otrzymał jedno podanie. Dwukrotnie wszedł w pojedynki (oba przegrał). Dwa razy udało mu się też przejąć piłkę. Był to jego trzesi występ na najwyższym szczeblu w karierze.
RADOSŁAW MAJECKI
(Legia Warszawa)
Bramkarskie odkrycie tego sezonu. Zaczynał rozgrywki jako trzeci w kolejce do stanięcia między słupkami w szeregach Legii Warszawa, za bohaterem poprzedniej edycji zmagań Arkadiuszem Malarzem i jego etatowym zmiennikiem, doświadczonym Radosławem Cierzniakiem. Stopniowo dystansował jednak tych rywali, starszych od siebie o odpowiednio: 19 i 16 lat, choć rozgrywa swój debiutancki sezon w najwyższej lidze.
W siedmiu ostatnich spotkaniach 2018 roku właśnie jemu Ricardo Sa Pinto powierzył funkcję "ostatniej instancji". W tym czasie aż pięć razy zachował czyste konto, notując wówczas nawet serię 383 minut bez straconego gola! Dłużej "zero" na koncie nieprzerwanie utrzymywał w tych rozgrywkach jedynie Michal Pesković z Cracovii (405). Wraz ze Słowakiem są też ex aequo na drugiej pozycji w liczbie meczów bez straty gola (po 5). Majecki wpuścił jak na razie cztery gole. Oznacza to, że rywale pokonują go co 157,5 minuty. Obronił on 15 z 19 strzałów (79%). To piąta najwyższa skuteczność wśród golkiperów. Gdyby jednak odliczyć z tego grona zawodników, którzy zagrali mniej niż siedem razy, to Radosław Majecki zajmowałby trzecią pozycję, w tym najlepszą z polskich zawodników na tej pozycji.
W sumie 94% jego wyjść z bramki na przedpole zakończyło się powodzeniem. Zanotował też 79% w skuteczności podań. Wśród bramkarzy figuruje na 3. pozycji według wskaźnika InStat Index. To najlepszy wynik z Polaków. Golkiper Legii był już też wyróżniony - jako jedyny w tej grupie wiekowej - nagrodą Młodzieżowca Miesiąca PKO Banku Polskiego. Zdobył ją w grudniu. Ubiegał się o nią także w listopadzie. Pod względem nominacji z zawodników urodzonych w 1999 roku lub później ustępuje tylko Sebastianowi Walukiewiczowi (2:3).

TOMASZ MAKOWSKI
(Lechia Gdańsk)
Jedno z odkryć końcowki 2018 roku. W czterech ostatnich meczach przed przerwą zimową zawsze Piotr Stokowiec wystawiał go w pierwszym składzie i ściągnął go tylko raz, na minutę przed końcem. W sumie zaś wystąpił siedmiokrotnie, przebywając na murawie przez 402 minuty. Pięć z tych meczów Lechia Gdańsk wygrała, dwa zremisowała i nie poniosła ani jednej porażki! A że jest to jego debiutancki sezon w Ekstraklasie, na razie cieszy się statusem gracza bez przegranej na koncie.
Występujący na środku pomocy - czasem jako członek ofensywnej części tej formacji, czasem nieco bardziej z tyłu - nie zanotował jednak jeszcze gola ani asysty. Natomiast już czterokrotnie usiłował zaskoczyć bramkarzy rywali strzałami, w tym dwa razy zmusił ich do interwencji. Średnio notuje 75% celnych podań w jednym spotkaniu i wygrywa połowę stoczonych pojedynków (39% w ataku). Dobrze radzi sobie też w powietrzu, gdzie okazał się lepszy od przeciwników w 75% starć, co stanowi jeden z najlepszych wyników na jego pozycji. Według InStat Index sklasyfikowany jest na 20. miejscu wśród ofensywnych środkowych pomocników.

FILIP MARCHWIŃSKI
(Lech Poznań)
Najmłodszy zawodnik, który wystąpił w tym sezonie, jedyny urodzony w 2002 roku (drugi zawodnik w historii z tego rocznika po Danielu Piku, występującym w poprzednich rozgrywkach). Stał się zarazem najmłodszym strzelcem gola w tej edycji zmagań (i zarazem pierwszym w historii ze swojego rocznika). Daje mu to jednocześnie 6. miejsce na liście najmniej wiekowych zdobywców bramek w całej historii Ekstraklasy i drugie (za plecami Ariela Borysiuka) w obecnie trwającym stuleciu. Prowadzi także w klasyfikacji wszech czasów Lecha Poznań w tej kategorii
???? #ZSOLPO 0:6
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 17 grudnia 2018
Trzech wychowanków z pierwszymi golami w #Ekstraklasa i najwyższe wyjazdowe zwycięstwo @LechPoznan w historii. Skrót meczu⤵https://t.co/b4MWjgIqVz
Marchwińskiemu wystarczyło do tego zaledwie 20 minut gry. Z trójki trenerów Lecha Poznań w bieżącym sezonie szasnę występu dał mu bowiem tylko Adam Nawałka w przedostatnim starciu 2018 roku. W tym meczu zanotował ponadto jeszcze 5 udanych podań na 7 prób. Cztery razy przejmował piłkę (w tym raz na połowie rywala), ale też trzykrotnie ją stracił. Przegrał też oba pojedynki przez siebie stoczone.
KACPER MICHALSKI
(Górnik Zabrze)
W kilku meczach tego sezonu boki obrony Górnika Zabrze tworzyli dwaj gracze z roczników w kategorii wiekowej U-20. Na lewej flance występował bowiem Adrian Gryszkiewicz (rzadziej także mieszczący się w tym przedziale wiekowym Daniel Liszka), na prawej zaś Kacper Michalski. Tak jak jego klubowy kolega, zagrał w jedenastu z dwudziestu dotychczasowych kolejek, gromadząc na swoim koncie 824 minuty (4. miejsce w tej grupie wiekowej) i także dziesięciokrotnie był także desygnowany przez trenera Marcina Brosza do wyjściowej jedenastki. Nie opuścił pierwszego składu przez sześć pierwszych kolejek.
Póki występował regularnie mieścił się w TOP-20 klasyfikacji indywidualnych: odzyskanych piłek (maksymalnie 6.), przejętych piłek (13.), dośrodkowań (9.), prób odbiorów (12.). W 6. kolejce zajął czwartą pozycję w całej lidze w odzyskanych piłkach. W 12. kolejce z kolei był najlepszy - ex aequo - z trzema innymi zawodnikami w liczbie celnych dośrodkowań oraz znalazł się w TOP-8 pod względem celnych podań w pole karne. Michalski przodował jednak także w mniej chlubnych klasyfikacjach. Po 15. kolejce był na 5.-7. miejscu w największej liczbie pomyłek skutkujących utratą bramki. To właśnie wt tamtej serii miał miejsce jego najsłabszy występ. Wyraźnie nie dawał sobie rady z grą przeciwko ofensywnym zawodnikom Śląska Wrocław. Stał się też jednym z winowajców utraty bramki. Najpierw nabrał się na zwód Michała Chrapka, a potem nie dał rady odebrać mu piłki, pomimo rozpaczliwych prób i ostatecznie pomocnik Śląska zmieścił futbolówkę w sieciach bramki strzeżonej przez Tomasza Loskę. Trener Marcin Brosz w przerwie zmienił Michalskiego zaś na Macieja Ambrosiewicza.
Regularnie bywał też na podium kolejkowych rankingów fitnessowych. W TOP-100 wyników pod względem największego pokonanego dystansu w jednym spotkaniu ma az pięć rezultatów (14., 41., 52., 77. oraz 86.). W 5., 12. i 13. kolejce meldował się na drugim miejscu wśród wszystkich graczy, w 3. kolejce znalazł się zaś na trzeciej pozycji.
Ponadto:
- 1 celny strzał
- 9 fauli, 7 razy faulowany (1 żółta kartka)
- Średnio 41 podań/mecz (w tym 28 celnych)
- wygrał 54% pojedynków (w tym 50% w obronie)
- 77% wygranych pojedynków w powietrzu
- 4,7 próby odbioru na spotkanie.
- 27. miejsce w lidze wśród prawych obrońców według InStat Index.
MATEUSZ MŁYŃSKI
(Arka Gdynia)
Po trzech pierwszych spotkaniach w Ekstraklasie w karierze miał na koncie dwa punkty w klasyfikacji kanadyjskiej: za asystę oraz za gola ze Śląskiem Wrocław. Było to pierwsze trafienie w historii Ekstraklasy uzyskane przez zawodnika urodzonego w obecnie trwającym stulecie. Tym samym w najwyższej polskiej lidze bramki zdobywali już przedstawiciele trzech stuleci (XIX, XX, XXI). Młyński zanotował je dzięki błyskotliwemu rajdowi. Został wówczas też najmłodszym w historii strzelcem gola dla Arki Gdynia w elicie. Jak ciężko było zatrzymać tego zawodnika przekonał się też tydzień wczesniej Adrian Gryszkiewicz, który wyleciał z boiska po czerwonej kartce za faul na siedemnastolatku.
Pierwsze gole strzelone w @_Ekstraklasa_ przez zawodników urodzonych w:
— Wojtek Bajak (@WoBaj) 20 października 2018
- XIX w.: Józef Cieszyński (03.04.1927 TKS #Toruń 4:3 Polonia W.)
- XX w.: Paweł Gumowski (03.04.1927 TKS 4:3 Polonia)
- XXI w.: Mateusz Młyński (20.10.2018 Śląsk W. 1:2 @ArkaGdyniaSSA). #ŚLĄARK
W tym sezonie łącznie wystąpił w siedmiu spotkaniach, w tym trzech jako członek wyjściowego składu, przebywając na boisku przez 322 minuty. Zanotował trzy strzały. Obecnie sklasyfikowany jest na 11. Miejscu wśród prawych pomocników ligi według wskaźnika InStat Index.
PATRYK PLEWKA
(Wisła Kraków)
Kolejny z debiutantów z szeregów Wisły Kraków w bieżących rozgrywkach. W czterech ostatnich kolejkach regularnie wstawiany przez Macieja Stolarczyka do boju. Łącznie wystąpił on sześć razy, w tym dwukrotnie w wyjściowym składzie. Dało mu to 232 minuty gry. Obecnie legitymuje się 82% celnością podań (średnio 29 z 36 w meczu). Dwukrotnie zagrywał już w pole karne przeciwników i obie te próby okazały skuteczne. Dodatkowo wygrał 46% pojedynków (w tym 47% w ataku). Ma też 57% skuteczność zwodów. Raz sfaulował. Sam natomiast był aż pięć razy zatrzymywany w ten sposób przez rywali. Na razie InStat Index plasuje go jednak na ostatniej (54. lokacie) wśród defensywnych środkowych pomocników. Na tej pozycji zazwyczaj ustawiał go Stolarczyk.
W 18. kolejce Patryk Plewka wyróżnił się 13. wynikiem w lidze pod względem podań celnych (56) oraz 9. w liczbie podań przyjętych (59). Wraz z Jakubem Bartkowskim stworzył też wtedy 8. parę najczęściej wymieniającą się piłką. Jego wynik pod względem uzyskanej prędkości z meczu z poprzedniej serii spotkań plasuje go zaś na 50.-53. miejscu w przekroju całych rozgrywek (33,97 km/h). W tym sezonie szybciej od niego w szeregach Białej Gwiazdy poruszali się tylko Rafał Pietrzak i Jakub Bartosz.
ŁUKASZ PORĘBA
(KGHM Zagłębie Lubin)
Pierwszy w historii Ekstraklasy strzelec gola urodzony w 2000 roku. Trafienie zanotował w swoim drugim występie w karierze - i pierwszym w wyjściowym składzie - na poziomie Ekstraklasy, 7 grudnia 2018 roku, gdy pokonał bramkarza Piasta Gliwice. Debiut na tym szczeblu nastąpił z kolei prawie trzy miesiące wcześniej. To były na razie jego jedyne mecze w najwyższej lidze. Łącznie ten środkowy pomocnik uzbierał 97 minut.
Bramkę przyniósł mu jedyny strzał oddany jak dotąd w Ekstraklasie. W sumie zaś wykonał w tych spotkaniach 40 podań, z czego 32 (80%) dotarło do adresatów. Ze znakomitą skutecznością pod tym względem zagrał ze Śląskiem Wrocław (94% - 17/18). Czternaście jego wszystkich zagrań (35%) skierowanych zostało do przodu, z tego dziesięć odebrali koledzy klubowi. Poręba wygrał w sumie jednak tylko 3 z 12 (25%) stoczonych pojedynków. Wszystkie one miały miejsce w fazie ataku. Udało mu się też dokonać trzech przejęć piłek oraz jeden zwód (na dwie próby).

TYMOTEUSZ PUCHACZ
(Zagłębie Sosnowiec)
Podobnie jak Radosław Kanach z Cracovii, jeszcze latem zmienił barwy klubowe, odchodząc z LOTTO Ekstraklasy. Obecnie gra w I-ligowym GKS Katowice. Występujący nominalnie na na lewej obronie, Puchacz zagrał w bieżących rozgrywkach elity dwukrotnie: w 1. i 5. kolejce. W obu przypadkach w pełnym wymiarze gry.
Łącznie zanotował on w tym czasie 90 podań, w tym 68 celnych (76%). Dwa z nich wyprowadziły jego kolegów z ofensywnych formacji na pozycję spaloną. Wygrał 57% stoczonych pojedynków. W fazie obrony jego skuteczność w tym elemencie była nawet nieco wyższa - 60%. Okazał się ponadto bezbłędny w pojedynkach powietrznych. Dobrze spisywał się też pod względem odbiorów - 71% prób wykonania tego elementu ze strony Tymoteusza Puchacza zakończyło się powodzeniem. Przeciętnie notował on jedenaście sprintów w spotkaniu, co daje mu w tym momencie 35-54. miejsce. Ma też 55.-57. wynik w największej osiągniętej prędkości (33,89 km/h).
Po 5. kolejce był jednak notowany na ostatniej pozycji wśród lewych defensorów według wskaźnika InStat Index. W tamtej serii spotkań wyraźnie zawinił przy utracie bramki przez klub znad Brynicy.
PIOTR SAMIEC-TALAR
(Śląsk Wrocław)
Jedyny w Ekstraklasie posiadacz dwuczłonowego nazwiska wśród polskich zawodników. Na boisku zaprezentował się tylko przez 4 minuty - w starciu z Miedzią Legnica w 13. kolejce. Ma dzięki temu swój udział w wyrównaniu najwyższego wyjazdowego zwycięstwa przez Śląsk Wrocław w historii występów w najwyższej lidze. Starcie to bowiem zakończyło się wygraną 5:0 jego zespołu. Młody napastnik zmienił w tej potyczce przedstawiciela Klubu 100 - Marcina Robaka. Dawało mu to wtedy pierwsze miejsce na liście najmłodszych zawodników sezonu. Potem wyprzedził go jednak Filip Marchwiński i dziś plasuje się już na drugiej pozycji.
BARTOSZ SLISZ
(KGHM Zagłębie Lubin)
Za czasów trenera Mariusza Lewandowskiego odgrywał marginalną rolę w drużynie. Były reprezentant Polski dał mu wystąpić tylko dwukrotnie - raz wprowadzając go na ostatnie dwie minuty, raz zmieniając w przerwie spotkania. Cztery ostatnie spotkania 2018 roku, już pod wodzą Bena van Daela, zawsze rozpoczynał jednak w wyjściowym składzie i rozegrał 357 z 360 minut w tym okresie. Łącznie więc jego licznik wskazuje 404 minuty.
Zawodnik urodzony w 1999 roku ustawiany jest na pozycji środkowego defensywnego pomocnika obok Adama Matuszczyka lub dwa lata starszego od siebie Filipa Jagiełły. Jak na razie oddał on trzy strzały, z których jeden powędrował w światło bramki rywali. Przeciętnie wykonuje 39 podań w meczu z celnością na poziomie 83%. Wygrywa także 60% stoczonych pojedynków. W powietrzu jego wynik pod tym względem wynosi 54%. Wykonuje średnio 1,7 zwodu na mecz (63% udanych) i 6 prób odbiorów (61% udanych). Według InStat Index na swojej pozycji sklasyfikowany jest na 28. miejscu.
To on wygrywał rankingi pod względem największego dystansu przebiegniętego w 18. i 19. kolejce. Jego wyniki wyniosły za te serie spotkań odpowiednio: 12,86 oraz 12,76 km. Są to dwa najlepsze rezultaty w całym KGHM Zagłębiu Lubin, a także 8. i 12. w całej lidze. W TOP-100 plasuje się on też na 44. pozycji (za 17. kolejkę). Tylko on, Żarko Udovicić, Jarosław Kubicki oraz Szymon Żurkowski zanotowali więcej niż jeden mecz w którym przebiegli powyżej 12,75 km.
HUBERT SOBOL
(Lech Poznań)
Król strzelców Centralnej Ligi Juniorów w sezonie 2017/2018 dostał szansę debiutu w najwyższej polskiej lidze w ostatnim tegorocznym spotkaniu. W doliczonym czasie gry przeciwko Wiśle Kraków wszedł on za Joao Amarala. Przez ten krótki czas występów zdołał tylko raz odzyskać piłkę. Popełnił też jeden faul.
MATEUSZ SOPOĆKO
(Lechia Gdańsk)
W 3. kolejce tego sezonu zadebiutował w Ekstraklasie. Nieco ponad trzy tygodnie później miał już za sobą premierowy występ w wyjściowym składzie. Był to jego jedyny mecz w pełnym wymiarze gry. W trzech pozostałych pełnił rolę zmiennika. Łącznie uzbierał 139 minut gry. Trener Piotr Stokowiec ustawiał go na środku pomocy.
Brakuje mu jeszcze na koncie liczb w klasyfikacji kanadyjskiej. Legitymuje się natomiast średnią 71% w skuteczności podań (16 z 22 na spotkanie), z tego 1,2 podania w meczu skierowanych było w pole karne (połowa z nich okazała się celna). Wygrał też 31% pojedynków. Dobrze prezentuje się jego rezultat zwodów (67% skuteczności). Średnio zaś 2,4 razy w spotkaniu podejmuje próbę odbioru i połowa z nich kończy się powodzeniem.
KAROL STANEK
(Piast Gliwice)
Najmłodszy zawodnik, który wystąpił w barwach Piasta Gliwice w tym sezonie. Tylko dzięki niemu klub z Okrzei 20 znalazł się na liście drużyn z zawodnikiem U-20 w bieżących rozgrywkach. Jego udział w wynikach ekipy prowadzonej przez Waldemara Fornalika ograniczył się jednak tylko do wejścia w 89. minucie starcia z Legią Warszawa za innego napastnika - Piotra Parzyszka. W tym czasie zaliczył jedno podanie (celne) i raz stracił piłkę. Sam zaś dwukrotnie otrzymał zagrania kolegów.
SEBASTIAN STRÓZIK
(Cracovia)
Trener Michał Probierz regularnie dawał szansę gry temu zawodnikowi. Wystąpił on w siedemnastu z dwudziestu spotkań tego sezonu (85%). To trzeci wynik spośród graczy U-20. Ani razu jednak nie udało mu się zaliczyć pełnych 90 minut. Cztery razy został zmieniony (w tym raz jeszcze przed przerwą), trzynastokrotnie zaś sam pełnił funkcję zmiennika. Najdłużej na boisku miał okazję się zaprezentować w 3. kolejce przeciwko Arce Gdynia (83 minuty). Dwie serie spotkań później był z kolei w TOP-15 pod względem liczby celnych strzałów, celnych podań, stoczonych pojedynków, a także wygrał w największej liczbie pojedynków w ataku
Swego jedynego - zarazem debiutanckiego - gola strzelił jednak, gdy zaczynał spotkanie na ławce rezerwowych – w 19. kolejce z Pogonią Szczecin. Występował jako napastnik lub prawoskrzydłowy. Oddał on dziewięć strzałów (w tym cztery celne), średnio notował 20 podań (w tym 13 celnych na mecz). Został sklasyfikowany na 24. miejscu według wskaźnika InStat Index wśród prawych pomocników.
Osiągnął on najwyższą prędkość 9. kolejki (34,12 km/h). Dziś plasuje go to na 33.-35. miejscu w klasyfikacji ogólnej. Jest także 78.-96. pod względem średniej liczby sprintów na mecz (9). .
SEBASTIAN SZYMAŃSKI
(Legia Warszawa)
Najbardziej doświadczony ze wszystkich zawodników urodzonych w 1999 roku lub młodszych. Brakuje mu zaledwie jednego spotkania do tego, aby mieć na koncie już pół setki meczów w najwyższej polskiej lidze. W bieżącej edycji rozgrywek z kolei ze wszystkich kandydatów do kadry trenera Jacka Magiery rozegrał - ex aequo z Sebastianem Walukiewiczem najwięcej meczów (po 18). Pod względem minut spędzonych na boisku (1450) znajduje się zaś na drugim miejscu. Raz znalazł się w jedenastce kolejki, dwukrotnie natomiast był już w gronie nominowanych do nagrody Młodzieżowca Miesiąca PKO Banku Polskiego.
Od czasu pojawienia się na ławce trenerskiej Ricardo Sa Pinto opuścił zaledwie jeden mecz. W pozostałych zawsze Portugalczyk desygnował go do podstawowej jedenastki, najczęściej jako środkowego ofensywnego pomocnika, operującego zaraz za napastnikiem. Na listę strzelców wpisał się w tym czasie raz (przeciwko Koronie Kielce). Dzięki temu jest to już trzeci sezon z rzędu w którym trafił minimum raz. Stał się on pierwszym zawodnikiem z taką serią przed 20. urodzinami od czasu Dawida Kownackiego.
Szymański do swojego dorobku dołożył także dwie asysty. W tym momencie, ex aequo z Michałem Janotą znajduje się na 7. miejscu w całej lidze pod względem wykonanych podań kluczowych (35), na 5. miejscu w liczbie podań w pole karne (131, średnio - aż 8 na mecz) i 7. w liczbie celnych podań w pole karne (63). Wykonywał także już 63 razy rzuty wolne i rzuty rożne, adresowane w pole karne rywala i 57% tych zagrań dotarło do kolegów z zespołu.
Ponadto:
- 35 strzałów na bramkę (5 celnych)
- średnio 33 podania/mecz (24 celne)
- wygrał 38% pojedynków (37% w ataku)
- średnio 4,4 zwodów na mecz (50% udanych)
- 13. miejsce wśród ofensywnych środkowych pomocników według InStat Index.

MACIEJ ŚLIWA
(Wisła Kraków)
Jeden z pięciu zawodników urodzonych w XXI wieku, który zagrał w tym sezonie w LOTTO Ekstraklasie. Trener Maciej Stolarczyk dał mu zadebiutować na najwyższym szczeblu w ostatniej kolejce 2018 roku, wpuszczając w 86. minucie za trzy lata starszego Kamila Wojtkowskiego na prawą pomoc. Zanotował jedno podanie (celne) i tyle samo razy odebrał zagranie. Wygrał też jeden z dwóch stoczonych pojedynków i to z nie byle kim, bo najbardziej obecnie doświadczonym graczem w lidze - Łukaszem Trałką. Spróbował raz zwodu, ale zakończyło się to niepowodzeniem, za to dwukrotnie odzyskał futbolówkę.
SEBASTIAN WALUKIEWICZ
(Pogoń Szczecin)
Jeden z najlepszych zawodników - nie tylko w tej grupie wiekowej, ale w ogóle w lidze - na środku obrony w tym sezonie. Dowodzą tego między innymi dwie nominacje do jedenastki kolejki (10. i 18. kolejka), nominacje do nagrody Młodzieżowca Miesiąca PKO Banku Polskiego w trzech edycjach z rzędu (wrzesień - listopad), czy nominacja do nagrody Piłkarza Października 2018 w LOTTO Ekstraklasie.
Pod względem stoczonych (226) i zwycięskich (142) pojedynków w obronie znajduje się na 7. miejscach. W TOP-10 mieści się też w popełnionych faulach (31). Został za to już trzykrotnie "obdarowany" przez arbitrów żółtymi kartkami. Ma on najwięcej spotkań (18, tyle samo - Sebastian Szymański z Legii) oraz najwięcej minut rozegranych (1559) spośród zawodników U-20. Od szóstej kolejki opuścił zaledwie siedemnaście minut! Siedemnastokrotnie był wyznaczany przez Kostę Runjaicia do wyjściowej "jedenastki".
Dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Mateusz Janiak przytoczył opinię trenera Kosty Runjaicia według, którego Walukiewicz i jego kolega klubowy, Lasza Dwali, to dwaj najlepiej wyprowadzający stoperzy w LOTTO Ekstraklasie. Te słowa potwierdza między innymi jedna asysta, ale też siódme miejsce w nabywaniu piłki (przejmowaniu po którym można zaninicjować szybką akcję). Z kolei wydawca Ekstraklasa.tv, Konrad Mazur zacytował Radosława Majewskiego: - Ma to co Tomasz Frankowski, tyle że w swoim polu karnym - piłka go "szuka", jest zawsze tam, gdzie powinien. Z Miedzią w super stylu wybronił nam dwie setki. Do tego mega dynamika i prowadzenie piłki. To będzie super piłkarz. Nie dziwi zatem, że został już wykupiony przez włoskie Cagliari. Wiosnę spędzi jednak jeszcze w Polsce.
Dotąd siedmiokrotnie strzelał na bramkę przeciwników, a trzy z tych trafień powędrowały w światło bramki. Walukiewicz wyróżnia się także wysoką skutecznością podań - 85% (średnio 36 z 42 w meczu). Wygrał on 64% pojedynków. W powietrzu jego skuteczność wynosi z kolei 63%. Średnio w każdym meczu podejmuje 1,8 prób odbiorów i tyle samo zwodów. Sześć razy w trakcie spotkania przejmuje piłkę. Mimo tego według InStat Index znajduje się dopiero na 25. miejscu wśród środkowych obrońców.
Pogoń Szczecin i @CagliariCalcio uzgodniły warunki transferu definitywnego @SebaWalukiewicz. Jednocześnie podpisana została umowa wypożyczenia zawodnika do Pogoni Szczecin. Walukiewicz pozostanie na Twardowskiego do końca obecnego sezonu.
— Pogoń Szczecin (@PogonSzczecin) 15 stycznia 2019
Więcej ➡️ https://t.co/aHXE76mzuZ pic.twitter.com/yjn0xNgRod
MARCEL ZAPYTOWSKI
(Wisła Płock)
Najmłodszy - i jedyny urodzony w XXI wieku - golkiper z tego sezonu Ekstraklasy. Wystąpił w dwóch meczach. W 8. kolejce na jedenaście minut przed ostatnim gwizdkiem zastąpił Thomasa Dahne w bramce Nafciarzy, nie przepuszczając w nim gola. W następnym spotkaniu stał już między słupkami od początku do końca. Wtedy jednak rywale trzykrotnie trafili w sieci jego bramki. Łącznie obronił on osiem strzałów, z tego trzy z bliska (poniżej 10 metrów od linii bramkowej). Legitymuje się także wskaźnikiem 77,5% celnych podań. Wyłapał piętnaście dośrodkowań.