

Podobnie jak w drugiej kolejce, tak i tydzień później na boiskach LOTTO Ekstraklasy wystąpiło dziewięciu zawodników z rocznika 1999 lub młodszych. Zmienił się jednak skład osobowy tego grona kandydatów do udziału w mundialu U-20, który odbędzie się na przełomie maja i czerwca w P
Tym razem trenerzy odważniej postawili na urodzonych w ostatnim roku XX wieku. Na boiskach pokazali się bowiem: Adrian Benedyczak (Pogoń Szczecin), Tymoteusz Klupś (Lech Poznań), Daniel Liszka i Kacper Michalski (obaj Górnik Zabrze). Rocznik 1999 reprezentowali z kolei w 3. kolejce: Adam Chrzanowski, Mateusz Sopoćko (obaj Lechia Gdańsk), Sebastian Strózik (Cracovia), Sebastian Szymański (Legia Warszawa) i Adrian Gryszkiewicz (Górnik).
------------------------------------------------------------------------------------------------------
ADRIAN BENEDYCZAK
(Pogoń Szczecin)
W drugiej kolejce z rzędu to napastnik Pogoni Szczecin był najmłodszym zawodnikiem w lidze. On też nadal jest jedynym piłkarzem w bieżącej edycji rozgrywek, który zagrał przed ukończeniem 18. roku życia. W starciu z Zagłębiem Sosnowiec trener Kosta Runjaić wpuścił go na 23 minuty za Kamila Drygasa. Benedyczak wszedł przy stanie 0:1, ostatecznie jednak skończyło się porażką Portowców 0:3. Przez ten czas zanotował jedno (celne) podanie, sześciokrotnie przyjął zagrania kolegów. Niestety przegrał też wszystkie pięć pojedynków, jakie stoczył, a dwukrotnie rywale odebrali mu piłkę. Jeden raz sfaulował rywala.
Młody napastnik za to osiągnął bardzo dobre statystyki biegowe. Jego maksymalna prędkość wyniosła aż 32,85 km/h, co okazało się najlepszym wynikiem w szeregach Pogoni Szczecin w tym starciu. W sumie wykonał aż osiem sprintów, co przy jego niewielkim czasie gry, oznacza że średnio szybkość powyżej 25,2 km/h rozwijał co 2 minuty 53 sekundy! Nikt z innych zawodników na boisku nie legitymuje się tak dobrym wynikiem pod tym względem. Łącznie Benedyczak przebiegł 2,24 km.
ADAM CHRZANOWSKI
(Lechia Gdańsk)
Pierwszy występ tego zawodnika w bieżącym sezonie i jedenasty w karierze w LOTTO Ekstraklasie. Młody obrońca wszedł w 87. minucie za lewoskrzydłowego Lukasa Haraslina. Trener Piotr Stokowiec powierzył mu w końcówce zadanie wzmocnienia defensywy w starciu z mistrzami Polski. Ostatecznie skończyło się na remisie 0:0.
Chrzanowski pięć razy podawał do kolegów, ale tylko dwie próby wykonania tego elementu gry okazały się celne. Raz przyjął natomiast zagranie od partnerów. Wygrał dwa z trzech pojedynków z rywalami, w tym jeden w powietrzu. Zanotował też jeden skuteczny odbiór. Łącznie przebiegł on 0,93 km z maksymalną prędkością 26,28 km/h.
ADRIAN GRYSZKIEWICZ
(Górnik Zabrze)
Jedyny z kandydatów do gry na mundialu U-20 w 2019 roku, który ma jak na razie komplet rozegranych minut w sezonie 2018/2019 w LOTTO Ekstraklasie. Trener Marcin Brosz wystawia go w tych rozgrywkach regularnie na lewej obronie Górnika Zabrze, gdzie stanowi trudną do przejścia zaporę dla przeciwników. Potwierdzają to jego statystyki. Młody defensor ma na koncie najwięcej udanych odbiorów w całej edycji ligi (20). Pozycję lidera – ex aequo z Tarasem Romanczukiem z Jagiellonii Białystok – dzierży też pod względem wygranych pojedynków w obronie (34). W wygranych pojedynkach na ziemi (31) plasuje się jedną pozycję za podium, a w łącznej sumie pojedynków zakończonych sukcesem (42) ustępuje tylko sześciu graczom.
Pisanie o tym, że Żurkowski będzie przekotem, to już jest trochę banał, więc ja napiszę troszkę inaczej... Gryszkiewicz to też będzie potwór.
— Marek (@maro_marunia) 5 sierpnia 2018
W zakończonym triumfem 3:1 starciu z Miedzią w Legnicy Gryszkiewicz zanotował siedem udanych odbiorów, co dało mu czwarte miejsce w całej minionej kolejce. Znalazł się też w TOP-20 pod względem wygranych pojedynków na ziemi (9 z 15). Ponadto wykonał dwadzieścia osiem podań z których 61% dotarło do adresatów. Jedno z nich – celne - InStat zakwalifikował do kategorii „podań kluczowych” (podanie do partnera, który jest w sytuacji bramkowej). Przyjął natomiast dwanaście zagrań partnerów. Do tego wygrał jedenaście z siedemnastu stoczonych pojedynków (prezentując w tej kategorii najlepszą skuteczność na boisku), w tym: dziewięć z dwunastu pojedynków w obronie i dwa z pięciu pojedynków w ataku. W powietrzu okazał stuprocentową skuteczność (2/2). Zaprezentował ponadto jeden udany zwód, sześć razy przejął piłkę i pięciokrotnie ją odzyskał (z czego raz na połowie przeciwnika). Popełnił jeden faul, sześciokrotnie stracił piłkę, a także – co niezwykłe jak na jego pozycję – dwukrotnie został złapany na spalonym! W sumie przebiegł 11,27 km, rozwijając maksymalną prędkość 32,16 km/h, co było drugim wynikiem w drużynie. Taką samą pozycję zajął też pod względem wykonanych sprintów (15).
TYMOTEUSZ KLUPŚ
(Lech Poznań)
Pierwszy raz w tym sezonie Tymoteusz Klupś znalazł się w wyjściowym składzie Lecha Poznań w meczu na poziomie LOTTO Ekstraklasy. I choć do rozgrywek 2018/2019 został zgłosozny jako napastnik, to trener Ivan Djurdjević wystawił go w starciu ze Śląskiem Wrocław na prawej pomocy.
Klupś ex aequo z Tomaszem Cywką zajął 2. miejsce w liczbie wykonanych zwodów w tym meczu (po pięć), ale tylko na dwa z nich rywale dali się nabrać. Przez 71 minut, zanim szkoleniowiec zmienił go na Kamila Jóżwiaka, wykonał dwadzieśca osiem podań z których dwadzieścia dwa dotarły do adresatów. Sam Klupś odebrał dwadzieścia pięć zagrań kolegów. Wygrał też pięć z siedemnastu pojedynków, z tego trzy (na pięć stoczonych) w powietrzu. Dużo gorzej poszło mu na ziemi (2/12). Do tego aż siedem razy stracił piłkę. Nie wyszła mu również żadna z trzech prób odbioru. Nikt z kolegów z klubu nie mógł się z nim za to równać pod względem maksymalnej szybkości (32,86 km/h). Łącznie przebiegł zaś 7,52 km.
???? - Walczymy do końca, nie poddajemy się. Pokazujemy, że każda minuta liczy się dla nas. W końcówkach spotkań pomimo zmęczenia jesteśmy zdeterminowani, żeby strzelać gole - mówi Tymoteusz Klupś ????????https://t.co/44YZDrxynL
— Lech Poznań (@LechPoznan) 6 sierpnia 2018
DANIEL LISZKA
(Górnik Zabrze)
Po kolejce absencji Daniel Liszka wrócił do wyjściowego składu Górnika Zabrze, ale niestety po dziewiętnastu minutach zakończył swój występ z powodu kontuzji. Przez ten krótki czas wykonał on sześć podań (trzy celne) i wygrał cztery z sześciu pojedynków. Do tego zaprezentował dwa udane odbiory. Mimo zaledwie kilkunastu minut spędzonych na boisku lepszy rezultat w tej kategorii zanotowali tylko dwaj koledzy z drużyny. Do tego Liszka zaliczył jedną stratą piłkę. Tyle samo razy był faulowany. Pomocnik Górnika Zabrze zdołał przebiec 2,25 km, zanim uległ kontuzji.
KACPER MICHALSKI
(Górnik Zabrze)
Trzeci mecz w karierze tego obrońcy w LOTTO Ekstraklasie i po raz trzeci rozegrany w wyjściowym składzie. Osiemnastoletni zawodnik wystąpił na prawej flance defensywy Górnika Zabrze. W porównaniu z Adrianem Gryszkiewiczem występującym na drugiej stronie, trochę gorzej wypadł pod względem skuteczności w pojedynkach (dziewięć wygranych na dwadzieścia stoczonych). W powietrzu okazał się zaś lepszy od rywali trzy razy, dwukrotnie natomiast przegrał te starcia. Zanotował też dwa odbiory (na osiem prób), cztery przejęcia i dwukrotnie odzyskał piłkę. Sam stracił ją natomiast aż siedmiokrotnie. Popełnił też dwa faule.
Okazał się natomiast aktywniejszy od Gryszkiewicza w ofensywie. Wykonał dwadzieścia cztery udane podania (na trzydzieści dziewięć prób), w tym jedno celne podanie kluczowe i jedno celne podanie w pole karne (na dwie próby). Miał też jedno udane dośrodkowanie. Ponadto przyjął dwadzieścia jeden zagrań kolegów.
Nikt w meczu Górnika Zabrze z Miedzią Legnica nie wyprzedził go natomiast pod względem przebiegniętego dystansu. Na jego koncie znalazło się aż 12,21 km. W całej kolejce lepszy rezultat od niego osiągnął w tej kategorii wyłącznie Żarko Udovicić. Maksymalna prędkość w jego przypadku wyniosła 31,43 km/h.
MATEUSZ SOPOĆKO
(Lechia Gdańsk)
Jedyny debiutant wśród kandydatów do gry w kadrze Jacka Magiery na MŚ U-20 na przełomie maja i czerwca. Jego premierowe spotkanie w Ekstraklasie przypadło na rywalizację Lechii Gdańsk z mistrzami Polski – Legią Warszawa. Mimo dużego kalibru gatunkowego trener Piotr Stokowiec posłał w bój „świeżaka” na osiemnaście minut jako zmiennika Patryka Lipskiego na pozycji środkowego pomocnika. Przez ten czas zanotował on cztery udane podania na sześć prób. Sześć razy przyjął zagrania partnerów, dokonał jednego przejęcia i dwukrotnie odzyskał piłkę, z czego raz - na połowie przeciwnika. Przegrał jednak wszystkie trzy swoje pojedynki. Tyle samo razy stracił również piłkę. Łącznie przebiegł 2,34 km.
SEBASTIAN STRÓZIK
(Cracovia)
Pierwszy raz w karierze Sebastian Strózik zagrał w wyjściowym składzie w meczu LOTTO Ekstraklasy. Po siedmiu występach w roli zmiennika, trener Michał Probierz dał mu zaprezentować swoje umiejętności od początku zremisowanego bezbramkowo starcia z Arką Gdynia. Na boisku trzymał go do 83. minuty. W tym czasie miał on jedenaście celnych (na dziewiętnaście prób) podań. Spróbował też raz podania kluczowego, ale nie było ono dokładne. Jedno z trzech jego zagrań skierowanych w pole karne dotarło do adresata. Sam odebrał dwadzieścia osiem podań od kolegów. Często wikłał się w pojedynki (szesnaście razy), ale tylko trzy z nich zakończył na swoją korzyść. Przegrał wszystkie starcia z przeciwnikami w powietrzu. Dwa razy odebrał piłkę rywalom, ale aż jedenaście razy ją stracił. Łącznie przebiegł 10,59 km i osiągnął największą prędkość ze wszystkich zawodników na boisku (33,04 km/h).
SEBASTIAN SZYMAŃSKI
(Legia Warszawa)
Najbardziej doświadczony zawodnik tego rocznika w Ekstraklasie, tym razem wystąpił od pierwszej do ostatniej minuty. Jako jedyny z kandydatów do gry w kadrze Jacka Magiery w minionej kolejce oddał strzał. Udało się go jednak zatrzymać golkiperowi Lechii Gdańsk - Dusanowi Kuciakowi. Miał też najwięcej w całym meczu prób podań kluczowych (3), lecz tylko jedna z nich dotarła do adresata. Ex aequo z Michałem Kucharczykiem wygrał zaś klasyfikację w swoim klubie w największej liczbie zwodów (4). Nikt spośród kolegów nie mógł się z nim też równać wykonanymi sprintami w tej rywalizacji (18).
Sebastian Szymański rozegrał dzisiaj 50 oficjalny mecz w barwach @LegiaWarszawa
— Wojciech Frączek (@WojtekFraczek1) 4 sierpnia 2018
Ogółem dwadzieścia trzy z jego trzydziestu sześciu podań dotarły do adresatów. Aż dziewięć z nich skierował w pole karne przeciwników, co było piątym rezultatem w całej minionej serii zmagań. Sam zaś w sumie przyjął trzydzieści dwa zagrania kolegów. Wygrał pięć na czternaście pojedynków. Wszystkie zwycięstwa w tych starciach odniósł na ziemi, w powietrzu natomiast trzykrotnie lepsi okazali się przeciwnicy. Zanotował dwa odbiory piłki, trzykrotnie przejął piłkę (za każdym razem na połowie rywala) i sześć razy ją odzyskał (czterokrotnie na połowie rywala). Dziewięć razy musiał jednak pogodzić się ze stratą posiadania kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Ogółem przebiegł 11,11 km.