

Szósta kolejka LOTTO Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 zbiegła się w czasie z pierwszymi w bieżących rozgrywkach powołaniami Jacka Magiery do kadry U-20, przygotowującej się do mistrzostw świata w tej kategorii wiekowej. Selekcjoner sięgnął po ośmiu zawodników z najwyższego poziomu
W gronie tym znaleźli się: Radosław Majecki (Legia Warszawa), Bartosz Slisz (KGHM Zagłębie Lubin), Sebastian Strózik (Cracovia), Adrian Gryszkiewicz, Kacper Michalski (obaj Górnik Zabrze), Sebastian Walukiewicz i Adrian Benedyczak (obaj Pogoń Szczecin), a także Adam Chrzanowski (Lechia Gdańsk). Poza pierwszą dwójką, pozostałych sześciu graczy zaprezentowało się na boiskach LOTTO Ekstraklasy w minionej serii spotkań. Do tego doszedł też duet, który Jacek Magiera na razie pominął w nominacjach.
NAJMŁODSZY STRZELEC GOLA
Najwięcej powodów do zadowolenia z nich mógł mieć Chrzanowski. Skutecznie dobił on strzał Flavio Paixao w starciu z Pogonią Szczecin, co dało Lechii Gdańsk wynik 3:2. Prowadzenia tego już nie straciła i odniosła swe czwarte zwycięstwo w bieżących rozgrywkach, a zarazem awansowała na pozycję lidera. Sam Chrzanowski został zaś dzięki temu póki co najmłodszym strzelcem gola w bieżącym sezonie i jedynym reprezentantem rocznika 1999 lub młodszych, który tego dokonał. To już jego druga bramka w historii występów w Ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach znalazł się na 2. miejscu w klasykacji najmłodszych strzelców goli w tamtej kampanii. Obecnie znajduje się on też na czele lewych obrońców za cały sezon według uśrednionego wskaźnika InStat Index. Pod tym względem jego sytuację ułatwia jednak fakt, że rozegrał jak na razie dopiero dwa mecze, w tym jeden w pełnym wymiarze gry.
Niewiele zabrakło, aby w tym samym meczu gola strzelił też najmłodszy zawodnik całej kolejki – Adrian Benedyczak. Napastnik Pogoni Szczecin "główką" skierował piłkę w kierunku bramki przeciwników. O kilka centymetrów dalej stał jednak jego kolega z drużyny, Kamil Drygas i zmienił tor lotu piłki, w związku z tym trafienie zostało przypisane jemu. Jak na razie to właśnie Benedyczak w szeregach Portowców oddał najwięcej strzałów w tym sezonie (4). W minionej kolejce próbował dwa razy zaskoczyć Dusana Kuciaka. Był to w ogóle jego pierwszy w karierze występ w pełnym wymiarze gry w Ekstraklasie. Na razie ma na koncie siedem spotkań na tym szczeblu.
W starciu Pogoni z Lechią na boisku przez pełne dziewięćdziesiąt minut przebywał zaś w sumie trzech graczy urodzonych w 1999 roku lub młodszych. To pierwszy taki mecz tego sezonu. Poza Chrzanowskim oraz Benedyczakiem od początkowego do końcowego gwizdka grał również inny przedstawiciel Portowców, stoper Sebastian Walukiewicz. Znalazł się on na szesnastym miejscu w całej kolejce pod względem liczby podań (64) i na trzynastym w liczbie podań celnych (59). Jego skuteczność osiągnęła w tej kategorii 92%, co plasuje go na szóstej pozycji. On i Nikola Vujadinović mają jak na razie najwyższy wynik w całym sezonie w tym elemencie gry (93%) ze środkowych obrońców. Na osiemnastej lokacie znalazł się zaś w liczbie podań przyjętych (54).
KRAKOWSKI KWARTET
Kwartet zawodników z roczników 1999 lub młodszych pojawił się zaś na boisku w starciu Wisły Kraków z Górnikiem Zabrze. Trener Białej Gwiazdy, Maciej Stolarczyk, dał zadebiutować w Ekstraklasie urodzonemu w maju 2000 roku Marcinowi Grabowskiemu. Zastąpił on na boisku lewego obrońcę - Rafała Pietrzaka. W swym premierowym występie zaliczył dwa podania i oba dotarły do adresatów. Tyle samo razy przyjął zagrania kolegów. Obok Adama Chrzanowskiego z Lechii Gdańsk był jedynym przedstawicielem tej grupy wiekowej, który w szóstej kolejce wystąpił w zwycięskim spotkaniu swej drużyny.
Wisła bowiem pokonała aż 3:0 Górnika Zabrze. Trzy stracone bramki powędrowały zatem na konto defensywy, gdzie po bokach grają Adrian Gryszkiewicz oraz Kacper Michalski. Ten pierwszy miał czternasty wynik pod względem największej liczby odzyskanych piłek w szóstej kolejce (11) i czwarty w piłkach odzyskanych na połowie przeciwnika (7). Nikt w szeregach Górnika nie podawał także tak często jak on (45 razy, w tym 33 razy celnie). To on też okazał się najszybszym piłkarzem na boisku w tym sobotnim spotkaniu (32,99 km/h). Wykonał również najwięcej sprintów (21). Pod względem średniej liczby biegów z taką prędkością na mecz jest on obecnie jedenasty w klasyfikacji całego sezonu (14 sprintów/mecz).
Do niego należy ponadto prowadzenie w klasyfikacji największej liczby skutecznych odbiorów (33) w całej stawce ligowej. Na pierwszym miejscu plasuje się również pod względem wygranych pojedynków w obronie (60), a na trzecim w wygranych pojedynkach na ziemi (59). W ogólnej liczbie zwycięskich pojedynków jest zaś sklasyfikowany na czwartej lokacji (76). W TOP-10 znajduje się ponadto w odzyskanych piłkach.
Jego kolega z prawej flanki defensywy, Kacper Michalski, przebiegł natomiast najdłuższy dystans w tym spotkaniu (12,27 km). Średnio pokonuje on w tym sezonie 12,43 km/mecz, co daje mu ósme miejsce pod tym względem. Defensor Górnika był czwartym zawodnikiem tej kolejki w liczbie odzyskanych piłek (14). Zmieścił się również w TOP-20 wykonanych dośrodkowań (4). Za cały sezon znajduje się w tym gronie w przejętych piłkach (14. miejsce), odzyskanych piłkach (7. miejsce), dośrodkowaniach (12. miejsce), próbach odbiorów (12. miejsce).
Kacper Michalski i Adrian Gryszkiewicz są jedynymi przedstawicielem tej grupy wiekowej, którzy zagrali w wyjściowych składach we wszystkich meczach swej drużyny w bieżącym sezonie LOTTO Ekstraklasy. Obaj też zostali wybrani przez Jacka Magierę na najbliższe spotkania kadry U-20 z Włochami i Szwajcarią. Na swoją szansę musi jeszcze zapracować natomiast ich kolega klubowy – Daniel Liszka. Przeciwko Wiśle Kraków zagrał tylko w I połowie. W tym czasie zanotował on dwanaście celnych podań na osiemnaście prób, w tym trzy dokładne dogrania w pole karne. Wygrał też cztery z trzynastu pojedynków - wszystkie one miały miejsce w fazie ataku. Dwukrotnie okazywał się lepszy od rywali w starciach w powietrzu i w sumie ani razu nie przegrał takiego pojedynku. Miał jednak też aż pięć strat piłki. Po przerwie zmienił go Daniel Smuga. Był to dziesiąty występ Liszki w Ekstraklasie.
CELOWNIK NA POLE KARNE
Po trzech kolejkach z rzędu do roli rezerwowego powrócił natomiast urodzony w 1999 roku napastnik Cracovii - Sebastian Strózik. Trener Michał Probierz dał mu zagrać dopiero od 58. minuty, wprowadzając za Sergeia Zenjova. Wówczas czasie rywale prowadzili już 2:0, ostatecznie zaś skończyło się na rezultacie 3:1 dla Piasta Gliwice. Strózik tym razem nie zdołał oddać strzału. Zanotował pięć celnych podań na siedem prób. Trzy z nich powędrowały w pole karne i wszystkie dotarły do adresatów. Pod tym względem w całej kolejce ustąpił miejsca tylko siedemnastu zawodnikom, ale każdy z nich zagrał co najmniej dwukrotnie dłużej od napastnika Pasów. W drugiej kolejce z rzędu uzyskał on maksymalną prędkość powyżej 32 km/h. Tym razem wynik 32,84 km/h dał mu pierwsze miejsce ze wszystkich graczy w starciu Cracovii z Piastem Gliwice. Jego najlepszy wynik - z trzeciej kolejki - 33,04 km/h plasuje go na razie pod koniec TOP-100 najlepszych sprinterów.
Jak na razie szansy gry w całym sezonie nie dostali dwaj inni piłkarze powołani przez Jacka Magierę – Radosław Majecki (Legia Warszawa) oraz Bartosz Slisz. Z kolei z graczy, którzy już wystąpili na tym poziomie selekcjoner – oprócz wymienionych już Daniela Liszki i Marcina Grabowskiego - pominął przy nominacjach Tymoteusza Klupsia (Lech Poznań), Tymoteusza Puchacza (Zagłębie Sosnowiec), Mateusza Młyńskiego (Arka Gdynia), Mateusza Sopoćkę (Lechia Gdańsk), Radosława Kanacha (Cracovia), Patryka Plewkę (Wisła Kraków). Brakuje także Sebastiana Szymańskiego, ale on został powołany do drużyny narodowej U-21. W poprzedniej kolejce nie zagrał.
Łącznie w sezonie 2018/2019 jak na razie wystąpiło piętnastu zawodników urodzonych w 1999 roku lub w późniejszyhc latach. Najwięcej (3) w barwach Górnika Zabrze.