

W piątej kolejce doszło do zmiany na pozycji lidera wśród najmłodszych strzelców gola w tej edycji rozgrywek. Na pierwszym miejscu obecnie w tej kategorii figuruje dwudziestoletni Karol Fila z Lechii Gdańsk. Na bramkę zawodnika z rocznika 1999 lub młodszego trzeba będzie jeszcze
To o dwóch więcej niż w poprzedniej serii spotkań. Każdy z nich otrzymał od swojego trenera szansę na pokazanie się przez co najmniej czterdzieści pięć minut, a pięciu wystąpiło w wyjściowych składach swych zespółów. W tym gronie ze zwycięstwa mógł się cieszyć jednak tylko Sebastian Szymański.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
ADRIAN GRYSZKIEWICZ
(Górnik Zabrze)
Po czerwonej kartce, otrzymanej w meczu poprzedniej kolejki, tym razem znów Adrian Gryszkiewicz zagrał od pierwszej do ostatniej minuty. Mecz ten zakończył sie jednak pierwszą porażką Górnika Zabrze w bieżącej edycji rozgywek. W starciu z Lechią Gdańsk lewy obrońca zanotował osiemnaście wygranych pojedynków z przeciwnikami, co było trzecim rezultatem całej serii spotkań. Pod względem zwycięstw w pojedynkach w obronie (15) ustąpił zaś miejsca tylko Mateuszowi Radeckiemu ze Śląska Wrocław. W skutecznych odbiorach (6) przewyższył go natomiast wyłącznie Jakub Czerwiński z Piasta Gliwice. Nikt nie był natomiast lepszy od niego w próbach wykonania tego elementu (11). Razem ze swym kolegą klubowym, Szymonem Żurkowskim, wygrał też klasyfikację wygranych pojedynków na ziemi (15).
Ponadto Gryszkiewicz odzyskał dwanaście piłek (7. miejsce w 5. kolejce) i wygrał trzy z siedmiu pojedynków powietrznych. W dokładności podań uzyskał rezultat 72% (31/43), co stanowiło trzeci wynik w szeregach Górnika. Z tego sześć z nich było zaadresowanych w pole karne (jedno dotarło do kolegi z zespołu). Popisał się też jednym celnym podaniem kluczowym. Sam przyjął dwadzieścia zagrań partnerów. Dwie z pięciu prób zwodów zakończyły się powodzeniem tego gracza. Dobre usposobienie w ofensywie pokazał też wykonując pięć dośrodkowań. Był to siódmy wynik minionej serii spotkań. Niestety tylko jedno z nich dotarło do partnera. Do niego należało również zwycięstwo w największej liczbie sprintów w meczu Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk (15). Łącznie przebiegł 11,18 km. Maksymalna prędkością w jego przypadku wyniosła 32,84 km/h, co stanowiło trzeci rezultat w zespole.
Adrian Gryszkiewicz jest aktualnym liderem klasyfikacji sezonowej wygranych pojedynków w obronie (58) i udanych odbiorów (31). Plasuje się ponadto na drugim miejscu pod względem wygranych pojedynków ogółem (74), na trzecim zaś w wygranych pojedynkach na ziemi (57). Miejsca w TOP-20 dzierży też w piłkach odzyskanych (11.).
DANIEL LISZKA
(Górnik Zabrze)
Po przerwie spowodowanej kontuzją, na boisku Ekstraklasy zameldował się znów Daniel Liszka. W 37. minucie starcia z Lechią Gdańsk trener Marcin Brosz wpuścił go za Macieja Ambrosiewicza. Pierwszy raz w tym sezonie zawodnik ten wcielił się w rolę zmiennika.
Osiemnastoletni pomocnik zabrzan zanotował czwarty wynik w swym zespole pod względem liczby strzałów. Łącznie próbował on dwa razy pokonać Dusana Kuciaka, ale żadna z tych prób nie trafiła w światło bramki. Piętnaście z dziewiętnastu jego podań dotarło do partnerów. Liszka przyjął zaś dwadzieścia jeden takich zagrań. Nie udała mu się jednak żadna z trzech prób zwodów. Do tego przegrał aż dziewięć z dziesięciu stoczonych pojedynków, w tym wszystkie w ataku. Jeden raz odebrał piłkę. Tyle samo wyniosła też jego statystyka przejęć. Trzykrotnie odzyskał straconą futbolówkę. Łącznie przebiegł 7,81 km. Wykonał jeden sprint, a maksymalna prędkość tego gracza wyniosła 32,78 km/h, co było czwartym wynikiem w drużynie Górnika.
KACPER MICHALSKI
(Górnik Zabrze)
Podobnie jak Adrian Gryszkiewicz już w piątej kolejce z rzędu znalazł się w wyjsciowym składzie Górnika ZZabrze. Po raz czwarty w tych rozgrywkach dotrzymał do końcowego gwizdka. Porażka z Lechią Gdańsk była pierwszą jaką odnotował w swej karierze w Ekstraklasie. Prawy obrońca Górnika Zabrze w tej kolejce zajął czwarte miejsce pod względem wykonanych dośrodkowań (8, w tym jedno celne), a także dziesiąte w klasyfikacji celnych podań w pole karne (4 z 8). Miał też 72% skuteczność w podaniach (26 z 36 zagrań tego gracza odebrali koledzy). Przyjął piętnaście podań.
Nieco gorzej jednak wypadł w defensywnych kategoriach. Wygrał tylko sześć z czternastu pojedynków. W obronie ten wskaźnik wyniósł zaś ledwie - cztery zwycięstwa na dziesięć prób. W powietrzu przegrał z kolei dwa z trzech starć z rywalami. Dwie z pięciu prób odbiorów zakończyły się jego sukcesem. Sześć razy przejął piłkę, dziewięciokrotnie ją odzyskał. W meczu z Lechią zanotował trzeci rezultat pod względem liczby sprintów (11). Łącznie przebiegł 12,43 km, a jego maksymalna prędkość wyniosła 31,48 km/h.
Po spotkaniu z gdańszczanami awansował na 9. pozycję w liczbie wykonanych dośrodkowań w tym sezonie (16). W TOp020 znajduje się też pod względem prób odbiorów (16.), piłek odzyskanych (14.), przejęć piłek (13.).
TYMOTEUSZ PUCHACZ
(Zagłębie Sosnowiec)
Do drużyny Zagłębia Sosnowiec powrócił lewy obrońca Tymoteusz Puchacz. Po raz drugi w karierze wystąpił on od pierwszej do ostatniej minuty w Ekstraklasie. Razem z Piotrem Polczakiem stworzył dziesiątą parę pod względem największej liczby wymienionych podań w tej kolejce (23). Jego skuteczność w tym elemencie gry wyniosła jednak zaledwie 69%, co było najgorszym wynikiem z lewych obrońców w minionej serii spotkań. Do adresatów dotarło 37 z 54 jego zagrań. Żaden z jego kolegów z drużyny nie podjął jednak tyle prób w dograń. Puchacz przyjął też najwięcej podań z kolegów (35) w szeregach sosnowiczan. Nie powiodła się jednak żadna z dwóch jego prób wrzucenia piłki w pole karne. Jego konto obciąża też w dużej mierze bramka stracona przez Zagłębie na 2:1.
Wygrał on siedem z trzynastu pojedynków, w tym sześć z dziewięciu w obronie. Wykazał się przy tym dobrą formą w powietrzu, rozstrzygając na swą korzyść wszystkie trzy starcia z rywalami ponad ziemią. Zanotował też trzy udane odbiory, trzykrotnie przejmował piłkę, dziewięć razy ją tracił i dziesięć razy odzyskiwał. Łącznie przebiegł 9,61 km. Jego maksymalna peędkość wyniosła 32,33 km/h, co było czwartym rezultatem w szeregach sosnowiczan. Po Konradzie Wrzesińskim zanotował on natomiast drugie miejsce w liczbie sprintów (11).
SEBASTAIAN STRÓZIK
(Cracovia)
Na koncie tego zawodnika po piątej kolejce sezonu 2018/2019 znajduje się już równo dziesięć występów w Ekstraklasie. W czwartej serii rozgrywkowej z rzędu trener Michał Probierz desygnował Sebastiana Strózika do wyjściowego składu, powierzając mu rolę prawoskrzydłowego. W 67. minucie starcia z KGHM Zagłębiem Lubin został on zmieniony przez Mateusza Szczepaniaka.
Znalazł się on wśród piętnastu zawodników, którzy w piątej kolejce oddali więcej niż jeden celny strzał. W jego drużynie na taki wyczyn zdobył się jeszcze tylko Javi Hernandez. Obie próby Strózika zatrzymał jednak Dominik Hładun. Najpiękniejszą akcję w swoim wykonaniu zaprezentował on jeszcze w pierwszym kwadransie gry. Tuż za linią środkową otrzymał podanie, zwiódł znakomitym zwodem Sasę Balicia i wyszedł sam na sam z golkiperem rywali. Płaski strzał Hładun zdołał jednak ostatecznie odbić.
14' | Świetną okazję miał Sebastian Strózik, który stanął oko w oko z Hładunem, ale bramkarz @ZaglebieLubin wyszedł obronną ręką z tej sytuacji❗️#CRAZAG 0:0
— CRACOVIA (@MKSCracoviaSSA) 17 sierpnia 2018
Strózik był też wśród siedmiu graczy pod względem największej liczby celnych dośrodkowań w tej serii spotkań (2) i w TOP-15 w liczbie celnych podań w pole karne (4). Pod względem stoczonych pojedynków (26) uplasował się na 10. miejscu. Wygrał dwanaście z nich, co dało mu skuteczność 46%. Wszystkie one miały miejsce w fazie ataku. Dzięki temu ex aequo ze swym piątkowym rywalem, Patrykiem Tuszyńskim, zanotował najwięcej zwycięstw w pojedynkach w ataku w minionej serii spotkań. Jego nazwisko znalazło się też w TOP-20 pod względem wygranych pojedynków w powietrzu (5 z 9) oraz udanych zwodów (8, w tym 3 udane). Trzynaście z dwudziestu jeden wykonanych przez niego podań dotarło do kolegów. Dwa z nich osiągnęły status "podań kluczowych", z czego jedno okazało się celne. Przyjął zaś trzydzieści jeden zagrań kolegów. Dziewięć razy stracił piłkę, pięć razy ją odzyskał, cztery razy zaś przejął. Łącznie wykonał on siedemnaście sprintów, ustępując w szeregach Cracovii tylko Cornelowi Rapie. Drugie miejsce zajął też pod względem maksymalnej prędkości (32,42 km/h) - tym razem za Mateuszem Wdowiakiem. Przebiegł zaś 8,39 km.
SEBASTIAN SZYMAŃSKI
(Legia Warszawa)
To był już trzydziesty piąty występ w Ekstraklasie pomocnika Legii Warszawa, w tym siedemnasty w wyjściowym składzie i dziewiąty rozegrany od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Wojskowym Sebastian Szymański pomógł w odniesieniu wygranej 2:1 z Zagłębiem Sosnowiec. Był on jedynym z kandydatów do gry w kadrze Jacka Magiery, którego zespół zwyciężył w ostatni weekend.
Współczynnik InStat Index daje mu miejsce w TOP-10 bocznych pomocników za piątą kolejkę. To między innymi zasługa wysokiej skuteczności podań. Trzydzieści trzy z czterdziestu jego zagrań dotarły do kolegów, co oznacza wynik na poziomie 83%. Zanotował przy tym dwa celne podania kluczowe. Dwukrotnie celnie posłał piłkę w pole karne rywali. Wyszły mu trzy z pięciu wykonanych zwodów, co było najlepszym wynikiem na boisku, choć ex aequo z trzema innymi graczami. Wygrał on ponadto osiem z trzynastu pojedynków (62%), w tym pięć z dziewięciu w ataku (56%). Przegrał za to swe jedyne starcie w powietrzu. Do tego zanotował trzy udane odbiory. Trzykrotnie też przejął piłkę, osiem razy ją odzyskiwał, a siedem razy tracił. Zanotował jeden faul i tyle samo razy przeciwnicy jego zatrzymali nieprzepisowo. Raz sędzia odgwizdał też spalony w jego wykonaniu.
Był on również najszybszym piłkarzem na boisku w meczu Legii Warszawa z Zagłębiem Sosnowiec (33,31 km/h). Przebiegł także największą liczbę kilometrów w swym zespole (11,27 km).
SEBASTIAN WALUKIEWICZ
(Pogoń Szczecin)
Tak jak w 2. i 3. kolejce, tak i w ostatniej serii spotkań najmłodszym zawodnikiem na boiskach Ekstraklasy był przedstawiciel Pogoni Szczecin. Tym razem w tej roli zamiast Adriana Benedyczaka wystąpił jednak środkowy obrońca - Sebastian Walukiewicz. Po dwóch pierwszych spotkaniach osiemnastolatek stracił miejsce w podstawowym składzie Portowców. Z ławki zaczął też starcie przeciwko Śląskowi Wrocław. Od początku II połowy tego spotkania zastąpił jednak Laszę Dwalego.
Osiągnął on szósty najwyższy współczynnik InStat Index wśród stoperów w piątej kolejce. Jego średnia w tej punktacji daje mu aktualnie trzecią lokatę na swojej pozycji w całym sezonie i piętnaste miejsce ze wszystkich piłkarzy, którzy wystąpili w bieżących rozgrywkach. W ostatnim starciu był pod tym względem trzeci w swym zespole.
Walukiewicz w rywalizacji ze Śląskiem Wrocław popisał sie wyborną dokładnością podań. Tylko jedno z dwudziestu sześciu takich zagrań wykonanych przez niego nie dotarło do kolegów. Dało mu to skuteczność na poziomie 96%. Z piłkarzy, którzy zagrywali piłkę więcej niż dwadzieścia razy w minionej serii spotkań pod tym względem lepiej od niego wypadli tylko bramkarz Miedzi Legnica - Anton Kanibołoćkyj i pomocnik KGHM Zagłębia Lubin - Adam Matuszczyk. Wygrał on też wszystkie pięć pojedynków, które stoczył w obronie. W ataku ta statystyka wyniosła 1/3. Także w powietrzu okazał się zaporą dla rywali (5/5). Czterokrotnie przejął piłkę i pięć razy ją odzyskał. Piętnaście razy odebrał podania kolegów i raz stracił kontrolę nad futbolówką. Pod koniec spotkania znakomitym wybiciem uchronił swój zespół od straty gola. Łącznie przebiegł 5,42 km, osiągając maksymalną prędkość 30,39 km/h. Wykonał też dwa sprinty.
Robak minął Załuskę, ale piłkę zmierzającą do bramki wybija Walukiewicz! Walczysz, Śląsku, jeszcze można to wygrać!
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 20 sierpnia 2018
___
83' #ŚLĄPOG 0:0