

Mikael Ishak (Lech Poznań), Ivan Lopez (Raków Częstochowa), czy Karol Angielski (Radomiak Radom)? A może duet albo nawet tercet? Ostatnia kolejka zdecyduje o tym, kto zostanie królem strzelców sezonu 2021/2022 w PKO Bank Polski Ekstraklasie.
Na 90 minut przed końcem rozgrywek w tabeli najlepszych strzelców przewodzą Mikael Ishak i Ivan Lopez. Każdy z nich zdobył po osiemnaście bramek. W trakcie 26. kolejki Hiszpan wyprzedził przeciwnika ze Szwecji. Teraz jednak przybysz ze Skandynawii dzięki serii czterech spotkań z trafieniem znów zrównał się z konkurentem. A w dodatku w minioną niedzielę dzięki hat-trickowi z Wisłą Kraków bardzo mocno zbliżył się do nich lider ofensywy Radomiaka Radom - Karol Angielski. Obecnie ma na koncie już siedemnaście trafień. Co triumf każdego z nich, będzie oznaczał dla tabel historycznych?
SCENARIUSZ I - IVAN LOPEZ
Mikael Ishak kończy swą passę czterech spotkań ze zdobyczą bramkową, a Ivan Lopez przynajmniej raz pokonuje golkipera Lechii Gdańsk, z kolei Karol Angielski strzela maksymalnie jednego gola. Taki rozwój wydarzeń jest możliwy, bo to właśnie ten piłkarz najczęściej oddaje strzały na bramkę przeciwników (91), w tym celne (58). Sprawi on, że to Hiszpan będzie samodzielnym zwycięzcą klasyfikacji najlepszych strzelców sezonu 2021/2022. Zostanie wtedy pierwszym w historii zdobywcą tego lauru z szeregów Rakowa Częstochowa. Zespół spod Jasnej Góry stanie się zaś 29. klubem w historii z minimum jednym wyróżnionym graczem. W XXI wieku wcześniej na tej liście pojawiły się: Korona Kielce (Grzegorz Piechna - 2005/2006), Jagiellonia Białystok (Tomasz Frankowski - 2010/2011), Podbeskidzie Bielsko-Biała (Robert Demjan - 2012/2013), Piast Gliwice (Kamil Wilczek - 2014/2015) i Lechia Gdańsk (Marco Paixao - 2016/2017). Jednocześnie trzeci raz w historii koronę założy na swoje skronie zawodnik z Hiszpanii. Wcześniej udało się to Carlitosowi (2017/2018) i Igorowi Angulo (2018/2019). Będzie również pierwszym pomocnikiem na szczycie zestawienia snajperów w pojedynczym sezonie od Adama Kompały 1999/2000. Wówczas gracz drugiej linii Górnika Zabrze 19 razy pokonał bramkarzy przeciwników. Już teraz Lopez jest najskuteczniejszym piłkarzem na tej pozycji w jednej edycji rozgrywanej w obecnym stuleciu.
SCENARIUSZ II - MIKAEL ISHAK
Rozpędził się Mikael Ishak w końcówce sezonu. Jeśli w sobotę pokona także golkipera KGHM Zagłębia Lubin, to wyrówna rekordową serię spotkań z trafieniem z tej edycji, należącą obecnie do Kamila Grosickiego (5). Szwed posiada najwyższy współczynnik goli oczekiwanych (16,28), co oznacza, że najczęściej znajduje się w dogodnych sytuacjach. Stopień konwersji ma o sześć procent większy od swojego głównego kontrkandydata. Jeśli ostatecznie go wyprzedzi w sobotę, a nie da się dogonić także Karolowi Angielskiemu, zostanie pierwszym przedstawicielem swojej nacji z takim laurem. Przed Szwedami triumfowali jeszcze: Czech (Tomas Pekhart), Duńczyk (Christian Gytkjaer), Hiszpanie (Igor Angulo i Carlitos), Portugalczyk (Marco Paixao), Węgier (Nemanja Nikolić), Słowak (Robert Demjan), Łotysz (Artjoms Rudnevs), Zimbabwejczyk (Takesure Chinyama), a także liczne grono Polaków. Łącznie daje to na razie dziewięć narodowości. Jednocześnie o ile Ivan Lopez może być pierwszym graczem Rakowa Częstochowa, z takim triumfem, to dla przedstawicieli Lecha Poznań to nie pierwszyzna. Łącznie zdobyli już dwanaście takich koron. Wcześniej udawało się to: Teodorowi Aniole (trzykrotnie), Mirosławowi Okońskiemu, Andrzejowi Juskowiakowi, Jerzemu Podbrożnemu (dwukrotnie), Piotrowi Reissowi, Robertowi Lewandowskiemu, Artjomsowi Rudnevsowi, Marcinowi Robakowi oraz - przed dwoma laty - Christianowi Gytkjaerowi. Na razie pozwala to Kolejorzowi na zajmowanie 2. miejsca w klasyfikacji wszech czasów, ex aequo z Legią Warszawa. Sukces Ishaka pozwoli więc wyprzedzić tę drużynę. Do pierwszej w tabeli Wisły Kraków strata wynosi sześć tytułów. Jednocześnie Kolejorz stanie się drugą drużyną po Legii Warszawa dla której po sukces sięgali przedstawiciele minimum trzech narodowości (Polska, Łotwa, Szwecja).
SCENARIUSZ III - KAROL ANGIELSKI
A może klasyczna puenta z cyklu "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta"? Karol Angielski w przeciwieństwie do dwóch rywali, w tym sezonie zdążył już zapisać na swym koncie hat-tricka. Dokonał tego w ostatniej kolejce, dzięki czemu włączył się do rywalizacji o koronę króla strzelców. Do dwóch liderów traci obecnie jednego gola. Jeśli zatem zanotuje dublet w starciu z Piastem Gliwice, a duet kontrkandydatów nie powiększy swej zdobyczy, to on znajdzie się samodzielnie na szczycie. W tym momencie ma on najwięcej goli strzelonych lewą nogą w całej stawce (13). Jest również najskuteczniejszym egzekutorem rzutów karnych w trwających rozgrywkach (9 razy). Gdyby rzeczywiście zdobył przynajmniej dwie bramki, a jedna pochodziłaby od strzału z "wapna", to byłby pierwszym królem strzelców, który ponad połowę bramek uzyskał dzięki "jedenastkom" w XXI wieku. Jako pierwszy po Tomaszu Dziubińskim 1990/199 uzyskałby też dwucyfrowy wynik tylko po takich trafieniach. Już teraz praktycznie zapewnił sobie wygraną wśród Polaków. Jeśli zaś dokończy dzieło i rzeczywiście wygra całe zestawienie, to będzie pierwszym rodzimym zawodnikiem na szczycie od Marcina Robaka 2016/2017. Wtedy napastnik Lecha Poznań połowę bramek zdobył po wejściu z ławki rezerwowych. A i teraz to właśnie Angielski jest najlepszym zmiennikiem w stawce (5 goli, tyle samo: Adrian Łyszczarz ze Śląska Wrocław). Od zwycięstwa Grzegorza Piechny w 2005/2006 nie było natomiast sukcesu piłkarza beniaminka w tej klasyfikacji. Przed nim oczywiście nie wygrał też żaden z przedstawicieli Radomiaka Radom.
SCENARIUSZ IV - WYGRANA DUETU
Ivan Lopez i Mikael Ishak zdobywają po jednej bramce albo nie zdobywają żadnej albo jeden z nich trafia, jednak równocześnie dublet notuje Karol Angielski. Każde z tych rozwiązań sprawi, że w ostatecznej klasyfikacji strzeleckiej sezonu 2021/2022 na szczycie znajdzie się dwóch zawodników. W Ekstraklasie poprzednio zdarzyło się to w kampanii 2016/2017, gdy najwięcej goli zgromadzili ex aequo Marco Paixao i Marcin Robak. Akurat wtedy obaj nie powiększyli swojego dorobku w ostatniej kolejce. Ponadto jeszcze w sezonach 2008/2009 (Paweł Brożek, Takesure Chinyama), 1991/1992 (Jerzy Podbrożny, Mirosław Waligóra), 1982/1983 (Mirosław Okoński, Mirosław Tłokiński), 1954 (Henryk Kempny, Ernest Pohl) i 1936 (Teodor Peterek, Ernest Wilimowski) wygrywało równocześnie dwóch piłkarzy. Zawsze w tej parze był przynajmniej jeden Polak. Jeśli zatem ostatecznie wspólnie triumf odniosą Mikael Ishak i Ivan Lopez to pierwszy raz koroną podzieli się dwóch obcokrajowców. Dotychczas przy takich dubletach największą liczbę trafień osiągnęli Podbrożny oraz Waligóra. Przed trzydziestu laty obaj zdobyli po 20 bramek.
SCENARIUSZ V - WYGRANA TERCETU
A gdyby tak Ivanowi Lopezowi i Mikaelowi Ishakowi zablokowały się celowniki i jednego gola strzelił Karol Angielski? Albo napastnik Radomiaka Radom dwukrotnie pokonałby golkipera Piasta Gliwice, zaś Hiszpan oraz Szwed po razie trafili do siatki przeciwników. Wtedy każdy z nich miałby po 18 lub 19 goli. Korona króla strzelców jest zaś podzielona między trójkę zawodników. Nawet i tak rzadkie przypadki jednak zdarzały się już w Ekstraklasie. Rejestr zawiera jednak tylko dwie takie historie - obie jeszcze z XX wieku. W kampanii 1997/1998 Arkadiusz Bąk (Polonia Warszawa), Sylwester Czereszewski (Legia Warszawa) i Mariusz Śrutwa (Ruch Chorzów) zdobyli po czternaście bramek. Zresztą o jedno trafienie od nich był wtedy jeszcze Radosław Jasiński z KGHM Zagłębia Lubin, który... w ostatniej kolejce sezonu zmarnował rzut karny w rywalizacji z Legią Warszawa! Na szczycie przed finałem rozgrywek wspólnie znajdowali się Czereszewski i Śrutwa. Obaj jednak nie powiększyli wtedy swego dorobku, podczas gdy Bąk dorzucił do swego konta dublet przeciwko Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Drugi z takich przypadków to już znacznie odleglejsza historia. W kampanii 1963/1964 Lucjan Brychczy (Legia Warszawa), Józef Gałeczka (Zagłębie Sosnowiec) i Jerzy Wilim (Szombierki Bytom) zdobyli po osiemnaście bramek. Następny w stawce - Joachim Marx - stracił do nich dwa trafienia. Wilim i Brychczy spotkali się zresztą wtedy w bezpośrednim boju w ostatniej kolejce rozgrywek. Gracz Wojskowych zdobył bramkę, Wilim odpowiedział mu dubletem. A miał szansę nawet na hat-tricka, ale w 27. minucie trafił w słupek z rzutu karnego. Dwa trafienia zanotował też równolegle Gałeczka przeciwko Pogoni Szczecin, co dało triumwirat w klasyfikacji króla strzelców.
SCENARIUSZ VI - INNE ROZWIĄZANIE
Wyjątkowo nikłe szanse prawdopodobieństwa mają inne rozwiązania na szczycie klasyfikacji strzelców. Za tym tercetem znajdują się wszak Joao Amaral i Łukasz Zwoliński ze stratą czterech bramek do prowadzącego duetu. Obaj musieliby więc jako pierwsi gracze w tym sezonie zaliczyć czteropak. Poprzednio dokonał tego Tomas Pekhart w kampanii 2020/2021. A i tak dałoby im to jedynie wyrównanie dorobku z Ivanem Lopezem i Mikaelem Ishakiem. Przy każdym trafieniu kogokolwiek z nich, musieliby dorzucić do swojego dorobku jeszcze jedną bramkę.