

Tylko trzynaście goli padło w 20. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy. Łącznie od zakończenia przerwy zimowej odnotowano 53 trafienia, co nawet nie daje średniej dwóch bramek na mecz. Wydaje się, że taka zadyszka po wznowieniu rozgrywek to już tradycja.
Od dwóch bezbramkowych remisów rozpoczęła się druga połowa rozgrywek. Wygląda jakby te wyniki trochę naznaczyły dalszą część rywalizacji. W sumie bowiem zawodnicy tylko pięćdziesiąt dwa razy posłali piłkę do siatki przeciwników. To oznacza średnią 1,96 gola na spotkanie, co jest dużo niższym rezultatem niż wynik za cały ten sezon.
OBNIŻONA ŚREDNIA
Nie ma przypadków - tylko w czterech spotkaniach odnotowano więcej niż trzy gole (2x 2:2, 1x 3:2 i 1x 3:3). Tylko trzy razy jedna ekipa trafiała ponad dwa razy w spotkaniu - Legia Warszawa z Koroną Kielce (3:2) oraz Widzew Łódź i Pogoń Szczecin w bezpośrednim starciu (3:3). Wszystkie te występy miały miejsce w 18. kolejce. Pięć meczów nie przyniosło żadnego trafienia, pięć kolejnych maksymalnie jedno. Jedynie Warta Poznań, Korona Kielce, Cracovia i Legia Warszawa zdołały na wiosnę trafiać w każdym swoim spotkaniu. Raków Częstochowa, choć wchodził w ten etap rozgrywek z najlepszym wynikiem w golach strzelonych (35) po 17 kolejkach od Górnika Zabrze 2017/2018 (36), zdołał tylko dwukrotnie jak dotąd pokonać bramkarzy przeciwników. Wiceliderzy klasyfikacji strzeleckiej przed przerwą zimową - Pogoń Szczecin i Wisła Płock - zaliczyły już po dwa spotkania bez gola.
LICZBA BRAMEK W MECZACH PO PRZERWIE ZIMOWEJ:
Te różnice można mnożyć. Najważniejsze jednak, że wyniki te siłą rzeczy dość wyraźnie obniżyły średnią za cały sezon. Gdy rozegrano ostatnie mecze w 2022 roku wynosiła ona 2,59. Teraz spadła aż o 0,1. Gdyby piłkarze utrzymali średnią sprzed paru tygodni, minione kolejki powinny wnieść do puli 70 goli. Finalnie wyszło natomiast o siedemnaście trafień gorzej. To całkiem sporo w przekroju całych rozgrywek. Jeśli bowiem ten trend się utrzyma, to rozgrywki zostaną "pozbawione" mniej więcej 73 bramek. Przeszłość pokazuje jednak, że taka zadyszka jest typowa dla ostatnich lat i lada chwila wszystko wróci do normy.
POWTÓRKA Z ROZRYWKI
Słabsza forma przytrafia się bowiem w tym okresie regularnie od kilku sezonów. W poprzedniej edycji piłkarzom bardzo długo szło znakomicie pod bramką przeciwnika. Umowną jesień zakończyli z wynikiem 2,76 gola na spotkanie. Ostatecznie jednak w całej edycji współczynnik ten wyniósł 2,67. Kluczowy wpływ na spadek miał okres tuż po przerwie zimowej. W trzech pierwszych kolejkach piłkarze strzelili wtedy 62 gole, czyli niespełna średnio 2,3 gola, w sześciu pierwszych kolejkach wynik był nawet jeszcze gorszy - 2,07 gola.
Jeszcze wyraźniej zarysowało się to w edycji 2020/2021. Setny gol w całej kampanii został wówczas uzyskany już w 36. spotkaniu rozgrywek. To był najlepszy wynik pod tym względem od 2014/2015 (34. mecz). Potem trochę zawodnicy wytracili tempo, ale na przerwę zimową udawali się i tak z całkiem pokaźnym rezultatem - 2,73 gola na spotkanie. Zupełny spadek dyspozycji zaznaczył się dopiero w trzech pierwszych kolejkach po powrocie na boisko na wiosnę. W żadnej z nich nie udało się przekroczyć poziomu 2 trafień na mecz. Piłkarze pokonywali bramkarzy kolejno: 16, 16 i 12 razy. Wynik za ten okres był więc gorszy nawet niż obecnie i wyniósł 1,83 gola/mecz. Tak dużej wyrwy nie udało się już zatuszować i ostatecznie sezon przyniósł średnią zaledwie 2,45 gola/mecz.
Tak samo edycja 2019/2020. Tu zdarzyła się nawet kolejka z jedenastoma bramkami, czyli średnią 1,38 gola/mecz, co jest najgorszym rezultatem we wszystkich tych czterech ostatnich kampaniach. Średnia po powrocie wyniosła zaledwie 2,17 gola/mecz przy 2,65 przed przerwą zimową. By znaleźć sezon, w którym przeciętnie w trzech pierwszych wiosennych kolejkach piłkarze zdobywali powyżej 2,5 bramki/mecz trzeba się cofnąć aż do edycji 2017/2018 z wynikiem 2,67 gola na spotkanie. To nawet o 0,03 lepszy wynik niż wypadł na koniec tamtego sezonu. W tym momencie rejestr zawiera zatem pięć kolejnych kampanii, w których średnia bramkowa trzech pierwszych kolejek na wiosnę wyniosła maksymalnie 2,3/mecz. W każdej z czterech poprzednich kampanii wynik odbiegał też od 0,4 do nawet 0,62 od średniej na koniec sezonu. Jeszcze większe rozbieżności były między średnią na koniec umownej rundy jesiennej, a wznowieniem rozgrywek: od 0,46 do 0,9 gola różnicy! Trwająca kampania mieści się mniej więcej w środku tej skali (0,62 gola różnicy).
NIECH ŻYWI NIE TRACĄ NADZIEI
Potem jednak maszyna wracała na dobre tory. Świadczy o tym fakt, że przecież ostatecznie na koniec każdego z tych czterech sezonów poprzedzających bezpośrednio obecną odsłonę średnia wychodziła znacznie lepiej od tego okresu tąpnięcia tuż po przerwie zimowej. W 2021/2022 następne wiosenne kolejki aż po finał zmagań przyniosły już wynik 2,61 gola/mecz, choć po prawdzie na przebudzenie trzeba było czekać do 26. serii spotkań, gdy gracze Ekstraklasy trafili dwadzieścia cztery razy. W 2020/2021 - 2,3; czyli niemal 0,5 gola na mecz więcej od okresu bezpośrednio po wznowieniu. W 2018/2019 i 2019/2020 wzrastała zaś do 2,79 gola/mecz.
W pierwszej kolejce po przerwie zimowej trwających rozgrywek piłkarze PKO Bank Polski Ekstraklasy rzeczywiście oddali zauważalnie mniej strzałów (212, czyli średnio 23,6/mecz) niż w dotychczasowym przebiegu sezonu (26,6/mecz). Później jednak szwankowała raczej skuteczność. W 19. kolejce konwersja strzałów na gole wyniosła 6,1%, w następnej zaś ledwie 5,6%. To najgorsze wyniki w całej edycji zmagań. To tłumaczy skąd tak nikłe wyniki bramkowe, mimo że w każdej z tych trzech kolejek współczynnik goli oczekiwanych przekraczał poziom "20". Piłkarze jednak nie potrafili wykorzystywać tych sytuacji. Jeśli więc poprawią celowniki - droga do poprawy wyników strzeleckich, stanie się otwarta.
Dlaczego jednak tak się dzieje? Może sprzyja temu dość wczesny start rozgrywek i mityczne "ciężkie nogi"? Może zmiana warunków treningowych oraz meczowych w porównaniu z obozami w okresie przygotowawczym? Może zmiany kadrowe? Ligę opuścili przecież współliderzy zestawienia strzelców - Davo i Said Hamulic (po 9 goli). Nowi piłkarze nie zdążyli się z kolei być może zgrać z nowymi piłkarzami, albo nie objawili swoich możliwości w pełni. Z uprawnionych zimą 59 nowych piłkarzy jeszcze żaden nie wpisał się na listę strzelców!
"Z uprawnionych zimą 59 nowych piłkarzy w PKO Bank Polski Ekstraklasie, jeszcze żaden nie wpisał się na listę strzelców!"