

Po wygranej z wicemistrzami Śląsk wybrał się w delegację do Krakowa na stadion Wisły. To goście otworzyli wynik przy Reymonta 22. Po błędzie w obronie podopiecznych Artura Skowronka, sędzia wskazał na wapno, a pewnym egzekutorem z linii 11 metrów okazał się Robert Pich. Kilka chwil później do wyrównania mógł doprowadzić debiutujący w lidze Yeaboah, lecz Matus Putnocky sparował futbolówkę na rzut rożny. Do remisu krakowianom udało się doprowadzić za sprawą samobójczego trafienia Mariusza Pawelca, od którego futbolówka odbiła się po strzale Ghańczyka.
Po zmianie stron oba zespoły stwarzały sytuacje, ale zabrakło wykończenia i kropki nad „i”. Wtem do ataku wyszli wrocławianie. Po asyście Mateusza Praszelika drugiego gola zdobył Robert Pich, a złudzeń Wisły pozbawił Waldemar Sobota wykorzystując jedenastkę.