

Gospodarze pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 8. minucie. Pol Llonch wypatrzył, że na rogu pola karnego niepilnowany stoi Jesus Imaz i zagrał mu piłkę. Ten miał dużo czasu, ale źle pocelował. Kielczanie odpowiedzieli w 20. minucie. Dośrodkowanie dotarło do Marcina Cebuli, który zgrał piłkę do Jacka Kiełba. Skrzydłowy Korony bez namysłu uderzył i Korona objęła prowadzenie. Stracony gol podrażnił piłkarzy Wisły. W 35. minucie w pole karne wpadł Rafał Boguski, po czym został sfaulowany. Do jedenastki podszedł Carlitos, lecz Zlatan Alomerović odczytał jego intencje i odbił piłkę.
Wiślacy postawili jednak na swoim i to już sześćdziesiąt sekund później. Po świetnej akcji Pola Lloncha piłkę przejął Jesus Imaz i tym razem kopnął celnie, doprowadzając do wyrównania. Podwyższyć mogli w 65. minucie, gdy minimalnie niecelny strzał zza szesnastki oddał Rafał Boguski. Na kwadrans przed końcem czerwoną kartkę obejrzał Elhadji Pape Diaw, więc Korona musiała grać w osłabieniu. Nie wpłynęło to jednak na końcowy rezultat, choć krakowianie byli blisko gola, szczególnie w 82. minucie, gdy Carlitos trafił w poprzeczkę.