

Zaczęło się od dobrej szansy dla Śląska. W zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Igor Tarasovs i mocno uderzył, myląc się o kilkadziesiąt centymetrów. W odpowiedzi niezłą akcję przeprowadził Jesus Imaz, lecz jego strzał został zablokowany przez Tima Riedera. Po upływie kwadransa bez powodzenia z atakiem ruszyli Arkadiusz Piech i Robert Pich. Wreszcie w 20. minucie, po zagraniu ręką jednego z obrońców wrocławian, sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł po raz drugi w tym roku Carlitos i tym razem się nie pomylił.
Jeszcze przed przerwą goście doprowadzili do wyrównania za sprawą Igora Tarasovsa, który popisał się świetną główką w 37. minucie spotkania. Był to dla niego pierwszy gol w barwach Śląska. Po godzinie gry Wisła znów wyszła na prowadzenie. Stało się to po kapitalnej solowej akcji Carlitosa, który ustrzelił dublet. Kilkadziesiąt sekund później wynik mógł być jeszcze wyższy, ale Jesus Imaz nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Tym samym nikt nie skradł show Carlitosowi, a ten w 80. minucie dołożył jeszcze jednego gola, kompletując hat-tricka i ustalając końcowy wynik.