

W obecności nowego inwestora i ponad 20 tysięcy kibiców, ale już bez Zdenka Ondraska na boisku Biała Gwiazda podejmowała znajdującego się w coraz lepszej formie Kolejorza. Napędzani przez swoją publiczność gospodarze lepiej weszli w to spotkanie. Wiele ich akcji wyglądało bardzo dobrze... aż do linii pola karnego. Brakowało wykończenia, lepszej decyzji lub celnego ostatniego podania, na przerwę jednak Wiślacy mogli schodzić optymistycznie nastawieni przed drugą połową.
Problem w tym, że Kolejorz ani myślał zmieniać swoją strategię na ten mecz. Brzmiała ona: "Przede wszystkim nie stracić" i to udawało się zawodnikom Nawałki znakomicie. W końcu wyprowadzili oni akcję, która zadecydowała o końcowym wyniku. Pierwszy strzał Joao Amarala został zablokowany, jednak nadbiegający Pedro Tiba zza pola karnego umieścił piłkę w siatce.
Mimo kwadransa, jaki pozostał do końca meczu Wisła nie zdążyła wyrównać i rok na swoim stadionie zakończyła porażką.