

W pierwszej połowie przewaga była po stronie kielczan. Już w 4. minucie Wato Arweładze zaznaczył swoją obecność na boisku, gdy potężnie kopnął z dystansu, obijając poprzeczkę. Większość uderzeń gości to były właśnie próby zza szesnastki. W ten sposób dwukrotnie próbował strzelać Felicio Brown Forbes, tak Mateusza Lisa zaskoczyć chciał Ivan Marquez. Żadne z tych uderzeń nie przyniosło jednak Koronie gola.
W drugiej połowie na chwilę do głosu doszła Wisła i miało to kluczowe znaczenie dla końcowego rozstrzygnięcia. W 59. minucie sędzia wskazał bowiem na wapno, a do rzutu karnego podszedł Marko Kolar. Chorwat skorzystał z okazji, oddając przy tym jedyny celny strzał Białej Gwiazdy w tym spotkaniu - jak się okazało, to wystarczyło jej, by sięgnąć po komplet punktów.