

Patrząc na miejsca zajmowane w tabeli, to Lechia Gdańsk była faworytem przed spotkaniem w Płocku. Podopieczni Piotra Stokowca jako pierwsi zagrozili bramce przeciwnika już na początku starcia. Najpierw uderzył Lukáš Haraslín, później dobił Rafał Wolski, ale refleksem między słupkami popisał się Bartłomiej Żynel. Kilka minut później stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Michał Nalepa, posyłając piłkę głową prosto w słupek. W 37. minucie Nico Varela świetnie dośrodkował z lewego skrzydła, Dominik Furman oddał strzał - futbolówka znalazła się ponad bramką.
Nie minęło kilkanaście sekund drugiej połowy, Karol Angielski mógł jako pierwszy wpisać się na listę strzelców w tym meczu - ostatecznie piłkę złapał Zlatan Alomerović. Po tym jak Ricardinho faulował przeciwnika w polu karnym rywala, sędzia wskazał na wapno, jednak jedenastki po raz drugi w tym sezonie nie wykorzystał Flávio Paixão. Na kwadrans przed końcem Dominik Furman znakomicie wrzucił futbolówkę, a Karol Angielski wślizgiem pokonał golkipera gości, dając prowadzenie Wiśle. Biało-Zieloni dążyli do wyrównania, lecz dwudziestoletni bramkarz płocczan nie dał się zaskoczyć.