

Po siedmiu wygranych z rzędu Legii Warszawa nad Lechem Poznań na swoim boisku, tym razem klasyk z udziałem dwóch najlepszych drużyn minionej dekady zakończył się wygraną Kolejorza. Dzięki triumfowi 1:0 zespół ze stolicy Wielkopolski potwierdził dzierżoną pozycję lidera.
Do tego meczu z jednej strony Lech Poznań przystępował uskrzydlony pozycją lidera, z największą liczbą zwycięstw (6), meczów bez porażki (9), goli strzelonych (22), czy meczów bez straty konta (5) oraz najlepszym bilansem bramkowym w stawce (+16). Z drugiej strony na jego drodze stała Legia Warszawa. Faktycznie - ostatnio w lidze notująca wyniki poniżej swego zwyczajnego poziomu (4 porażki w 5 meczach), ale jednak wciąż w roli urzędującego mistrza Polski, a w dodatku z atutem własnego boiska. Kolejorz nie wygrał tu przecież siedmiu poprzednich starć w Ekstraklasie. Ostatnią wygraną odniósł w październiku 2015 roku po golu... przyszłego piłkarza Legii - Kaspera Hamalainena. Nikt spośród aktualnych zawodników obu klubów nie grał w tamtej potyczce.
Tymczasem aktualna sytuacja w tabeli znalazła odzwierciedlenie w końcowym wyniku. Choć w I połowie nawet Wojskowi strzelili gola, ale autor trafienia - Artur Jędrzejczyk - na moment przed posłaniem piłki do siatki pomógł sobie ręką. Wobec tego sędzia Tomasz Musiał nie uznał tej próby. Do przerwy więc utrzymał się bezbramkowy remis, z większym posiadaniem piłki dla Legii (52-48%), ale też z większą liczbą strzałów po stronie Lecha (7-4). Obie drużyny zaledwie po jednym razie "zatrudniły" golkiperów rywali. W II połowie jednak wyraźnie to Kolejorz obrał kurs na wygraną. Po rozegraniu rzutu wolnego gola strzelił Mikael Ishak, wpisując się już 8. raz w tym sezonie na listę strzelców. Miał szansę jeszcze na podwyższenie tego rezultatu. Szwed bowiem w końcówce spotkania podszedł do rzutu karnego. Jego intencje wyczuł jednak Kacper Tobiasz. Ostatecznie więc w protokole znalazł się rezultat 1:0. Legia Warszawa w całej II połowie nie oddała już celnego strzału. Zatem w całej rywalizacji jej dorobek pod tym względem ograniczył się do pojedynczej próby Mahira Emreliego posłanej w światło bramki Kolejorza. Lech więc znów udowodnił swoją biegłość w defensywnej sztuce. W 4 ostatnich meczach rywale oddali tylko 4 celne strzały w starciach z poznańską ekipą. W całym sezonie zaś zaledwie 25 (średnio - 2,27/mecz)
Nigdy dotąd Lech Poznań nie miał tak długiej przerwy między dwoma kolejnymi spotkaniami przy Łazienkowskiej 3, ze zdobyczą punktową, jak zakończona w minioną niedzielę. Poprzedni rekord wynosił pięć meczów z rzędu w latach 2003-2006. Już dość blisko również było do najdłuższej pauzy między dwoma kolejnymi zwycięstwami Lecha Poznań. Ten rekord ustanowiony został w latach 1996-2006 i wynosi 10 spotkań z rzędu. W odstępie kilku tygodni to kolejna passa zakończona na tym obiekcie. Wcześniej po sześciu porażkach pierwszą wygraną odniósł Raków Częstochowa. Z obecnych klubów Ekstraklasy najdłuższą serię bez zwycięstwa na stadionie Wojskowych ma Śląsk Wrocław, który nie zdołał zapisać na swe konto pełnej puli w dziesięciu kolejnych spotkaniach tu rozegranych (ostatnia - 21 sierpnia 2011 rok). Najdłuższą serię porażek notuje natomiast Warta Poznań, która w sześciu meczach z rzędu na tym obiekcie, kończyła rywalizację z "zerem" na koncie. Lech Poznań z kolei najdłużej na wygraną czeka na obiekcie Jagiellonii Białystok, gdzie trzech punktów nie dopisał w dziesięciu meczach z rzędu (od 29 kwietnia 2013 roku). Z każdym rywalem natomiast przynajmniej raz w trzech ostatnich potyczkach wyjazdowych zdobywał punkty.
Dla Lecha Poznań ta wygrana to symboliczny kres długiej passy. Ale przede wszystkim pozwoliła mu potwierdzić swoje panowanie w rozgrywkach ligowych. Lech Poznań przewodzi stawce, wyrównując najlepszy rezultat po 11 kolejkach (24 punkty) od edycji 2015/2016 (Piast Gliwice - 27 punktów). Ma najwięcej bramek zdobytych (23, średnio - 2,1/mecz), a ostatnim zespołem, który na tym etapie rozgrywek miał tak jak Lech maksymalnie 6 straconych goli (średnio jedna na 165 minut) był... Kolejorz w kampanii 2017/2018. Lepszy bilans bramkowy (+17) poprzednio miała zaś Wisła Kraków w edycji 2007/2008 (+25). Poznański zespół legitymuje się też najlepszą liczbą w kategorii zwycięstw (7), meczów bez porażki (10, tyle samo: Lechia Gdańsk) i meczów bez straty bramki (6 z 11 rozegranych).
"Lech Poznań ma najlepszy bilans bramkowy (+17) po jedenastu rozegranych kolejkach od Wisły Kraków w edycji 2007/2008 (+25)"