

Pierwsza połowa meczu Jagiellonia Białystok - Korona Kielce zakończyła się remisem 1:1. Gol dla przyjezdnych był efektem godnego pochwały gestu fair play wobec wcześniejszego nieporozumienia w szeregach Dumy Podlasia.
Minęły dwa kwadranse gry, gdy Marc Gual zasygnalizował faul w okolicy linii środkowej. Arbiter, Bartosz Frankowski, nie przychylił się do jego interpretacji. Piłkarze Korony Kielce zauważyli jednak, że Hiszpan nie bierze udziału w grze, więc zdobyli się na tak zwany "gest Garrinchy". Taką nazwę nosi przerwanie własnej akcji poprzez wykopanie piłki na aut. Słynny Brazylijczyk, dwukrotny mistrz świata, w 1960 roku wykonał takie zagranie w trakcie derbów Rio de Janeiro między Botafogo, a Fluminense. Dzięki temu można było udzielić pomocy niesprawnemu piłkarzowi.
W Białymstoku przeszło sześć dekad później sytuacja nie była równie poważna jak w Brazylii. Gual dość szybko pozbierał się z boiska. Do dobrego tonu należy jednak później oddanie takiej piłki rywalom. On zaś po otrzymaniu futbolówki z autu od Jakuba Lewickiego pognał sam w kierunku bramki zdezorientowanych przeciwników. Spóźnieni obrońcy Korony Kielce próbowali wywrzeć presję na Hiszpanie, lecz ten utrzymał się na nogach, a następnie podał do Jesusa Imaza. Jego strzał zatrzymał jeszcze Konrad Forenc, ale precyzyjna dobitka w wykonaniu Tomasa Prikryla, choć została wykonana z około 15 metrów, już przyniosła powodzenie.
Radość szybko ustąpiła nerwowej atmosferze. Piłkarze Korony Kielce energicznie zaprotestowali przeciwko takiemu zwrotowi akcji. Marc Gual tłumaczył się zaś, że nie widział momentu wykopu na aut i nie wiedział, że rywale wykonali "gest Garrinchy". Po konsultacji w gronie zawodników, kapitan Taras Romanczuk oraz trener Maciej Stolarczyk ostatecznie zaaprobowali oddanie bramki ekipie z województwa świętokrzyskiego. Po wznowieniu gry z linii środkowej nikt z graczy Jagi nie zatrzymywał biegnącego samotnie Jakuba Łukowskiego. Dzięki temu pomocnik ten wpisał się na listę strzelców w 3. meczu z rzędu. Tym razem jego gol miał wartość xG... 99,93%! To najwyższy rezultat przynajmniej w dwóch ostatni sezonach. Sam strzelec przyznał w wywiadzie w trakcie przerwy, że to zachowanie Jagiellonii Białystok, oczyściło atmosferę.
To przypuszczalnie pierwsze wykorzystanie tego gestu fair play w historii najwyższej polskiej ligi. W innych rozgrywkach zdarzały się już jednak podobne zagrania. Na przykład w lidze norweskiej Erik Mjelde z SK Brann przelobował golkipera przeciwników, Lillestroem, oddając im piłkę także po wykopie na aut. W tym meczu z decyzją swojego zespołu o "oddaniu" gola rywalom nie pogodził się zresztą znany z występów dla GKS Katowice, Górnika Zabrze, KGHM Zagłębia Lubin, czy... Korony Kielce - Piotr Leciejewski.