

Prawie 60% wszystkich goli w tej kolejce padło w dwóch meczach - Bruk-Betu Termalica Nieciecza ze Śląskiem Wrocław oraz Jagiellonii Białystok z Piastem Gliwice. W obu starciach decydujące trafienia o podziale puli punktowej zostały uzyskane już w doliczonym czasie gry.
W sobotniej rywalizacji Bruk-Betu Termalica Nieciecza ze Śląskiem Wrocław najdłużej utrzymał się wynik 1:1. Taki stan widniał na tablicy świetlnej jednak w sumie tylko przez 27 minut (27,5% łącznego czasu gry). Poza tym jeszcze 25 minut trzeba było czekać na przejście od 3:1 do 3:2. Interwały między pozostałymi zmianami rezultatu wyniosły maksymalnie 11 minut, a zdarzyło się nawet niespełna 180 sekund! Łącznie drużyny w tym starciu zaaplikowały siedem bramek, dzięki czemu wyrównany został rekord sezonu (4:3 było też w starciu Piasta Gliwice z Wisłą Płock).
Zaczęło się od prowadzenia Śląska Wrocław po bramce Roberta Picha już w 5. minucie gry, ale nie upłynął jeszcze kwadrans gry, a za sprawą Samuela Stefanika doszło do wyrównania. Następny cios zadały tuż po przerwie Słonie i to nawet podwójnie, bo między 50., a 59. minutą trafili i Muris Mesanović i Kacper Śpiewak. Dwubramkowa przewaga nie okazała się jednak wystarczającym buforem bezpieczeństwa, wszak dla odmiany rezerwowy Śląska, Adrian Łyszczarz w ciągu siedmiu minut od wejścia skompletował dublet. W doliczony czas gry drużyny te weszły więc z wysokim wynikiem 3:3. Decydujący cios zadał jednak w 98. minucie Mateusz Grzybek, dzięki czemu pełną pulę zapisał ostatecznie na swoim koncie Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Słonie w swym 123. meczu w najwyższej polskiej lidze pierwszy raz uzyskały więcej niż trzy bramki. Do tej pory rekord zespołu spod Tarnowa stanowiły trzy gole, co zdarzyło im się jedenastokrotnie.

Trochę inny scenariusz miał rollercoaster z Białegostoku. Tu bowiem jeden z uczestników zmagań ani razu nie musiał gonić wyniku. I tu jednak zakończyło się ostatecznie pokaźną liczbą goli (6), drużyna utraciła dwubramkowe prowadzenie, zaś decydujący cios został zadany w doliczonym czasie gry. Nawet maksymalna różnica czasowa między zmianą stanu meczu była nieco mniejsza niż w Niecieczy. Od rozpoczęcia meczu do gola na 0:1 upłynęły bowiem 22 minuty. Na kolejne wpisy w protokole meczowym już ani razu nie trzeba było czekać tak długo. Po otwierającym wynik spotkania trafieniu Arkadiusza Pyrki jeszcze przed przerwą z rzutu karnego prowadzenie gliwiczan podwyższył Damian Kądzior. Tyle, że pierwsze 18 minut drugiej połowy przyniosło z kolei aż dwa gole Jagiellonii. A mogło być nawet lepiej, ale okazało się, że trzecie trafienie zostało uzyskane po spalonym. Zamiast 3:2 dla Dumy Podlasia, zrobiło się za to 3:2 dla gliwiczan dzięki Michałowi Chrapkowi. Ale na tym worek z bramkami się jeszcze nie skończył. Wyrównującą bramkę w 98. minucie zdobył bowiem Bartosz Bida!
Trzynaście goli z tych dwóch meczów to 59% wszystkich trafień z tej kolejki. Ostatni raz wyższy wynik został odnotowany w 22. kolejce edycji 2020/2021 (7 z 11 goli w meczach Cracovii z Lechem Poznań i Rakowa Częstochowa z Legią Warszawa, czyli 63,6%). Dwa spotkania w jednej kolejce, w których każdy z uczestników trafiał przynajmniej trzykrotnie zdarzyły się zaś poprzednio w 26. serii spotkań poprzedniej edycji. Zresztą wtedy zgadzała się nawet połowa drużyn w parach. Śląsk Wrocław wywalczył wszak wtedy wygraną 4:3 nad Podbeskidziem Bielsko-Biała, a Jagiellonia Białystok zremisowała 3:3 z PGE FKS Stalą Mielec.
Ale nie tylko w Białymstoku i Niecieczy kibice ujrzeli trzymające w napięciu rollercoastery. Także w rywalizacji Cracovii z Radomiakiem Radom oraz Warty Poznań z Lechią Gdańsk, goście strzelili zwycięskie gole po 90. minucie. Choć akurat w bieżącej odsłonie zmagań zdarzyła się już nawet kolejka (7.) z pięcioma meczami, w których gole na wagę zwiększonej liczby punktów padły w tym czasie.
KOLEJKI Z NAJWIĘKSZĄ LICZBĄ GOLI OD 90. MINUTY W SEZONACH 2014/2015-2021/2022: