

Dla obu rywali był to 600. mecz w Ekstraklasie w XXI wieku. I na pewno zapamiętają go równie długo, choć w diametralnie różnych odcieniach. Legia Warszawa po siedmiu strzelonych golach Wiśle Kraków znalazła się w... siódmym niebie, jak frazeologia określa stan najwyższej możliwej
Natchnieni Wojskowi średnio co niespełna cztery minuty ostrzeliwali bramkę Wisły Kraków. Z tego aż trzynaście razy zmusili do interwencji golkipera rywali, trafiając w przestrzeń między słupkami. To najwyższe wyniki w bieżącym sezonie w pojedynczym spotkaniu. Biała Gwiazda w tym czasie oddała tylko jedną celną próbę. W niedzielę wystąpiła więc olbrzymia różnica klas. Zdarzająca się wyjątkowo rzadko, zwłaszczs w rywalizacji dwóch najlepszych drużyn - tak w tabeli wszech czasów, jak i w obecnym stuleciu...
DEKLASACJA.
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) October 27, 2019
???? #LEGWIS 7:0 pic.twitter.com/dKdDtBn0Ym
JEDYNY DUBEL
Brakowało sekundy do końca pierwszej minuty tego spotkania, gdy Legia Warszawa po najszybszym golu rozgrywek - autorstwa Luquinhasa - już objęła prowadzenie. Wynik podwyższył Jose Kante chwilę po upływie pierwszego kwadransa. Gdyby zawodnicy Wojskowych utrzymali takie tempo (gol co 9 minut), to wygraliby aż 10:0. Zabrakło im do tego celu w sumie zaledwie trzech trafień. Ostateczny efekt jednak i tak zapewnia im poczesne miejsce w kronikach rozgrywek.
Ostatnie miesiące przyniosły sporo niecodziennych rozstrzygnięć w Ekstraklasie. Od maja bowiem w lidze padły między innymi wyniki 4:4 i 5:4, co nie zdarzyło się odpowiednio od: 2014 i 2005 roku. Teraz po piętnastu latach i jedenastu dniach przerwy w rozgrywkach odnotowany został rezultat 7:0. Poprzednio w końcowym protokole meczowym figurował on w sezonie 2004/2005, gdy KGHM Zagłębie Lubin ograło GKS Katowice. Poza tym i niedzielnym spotkaniem więcej takich przypadków w całym XXI wieku już nie było. W sumie od początku stulecia zdarzyło się zaś ledwie jedno zwycięstwo odniesione większą różnicą bramek. Dokonał tego w kwietniu 2003 roku Górnik Zabrze, który aż 9:0 rozprawił się z Pogonią Szczecin. Wczorajszy wynik wprowadził więc Wojskowych na podium tego zestawienia.
Również od czasu snajperskiego popisu Miedziowych przeciwko Gieksie aż do wczorajszej kanonady w wykonaniu Legii nie było zespołu z więcej niż sześcioma trafieniami w spotkaniu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Od stycznia 2001 roku taka skuteczność jednej z drużyn zdarzyła się zaś już w sumie sześciokrotnie. Wojskowi są jednak w tym gronie pierwszym zespołem, który w XXI wieku aż dwa razy potrafił strzelić co najmniej siedem goli w meczu Ekstraklasy. Tyle trafień zanotowali bowiem też w derbowym starciu z Polonią w edycji 2003/2004, ale rywal wtedy zdołał odpowiedzieć jeszcze dwiema bramkami.
DRUŻYNY Z CO NAJMNIEJ SIEDMIOMA STRZELONYMI GOLAMI W JEDNYM MECZU W XXI W.
| MECZ | KOLEJKA |
| Górnik Zabrze 9:0 Pogoń Szczecin | 20. kolejka 2002/2003 |
| Pogoń Szczecin 1:7 Odra Wodzisław Śląski | 23. kolejka 2002/2003 |
| Legia Warszawa 7:2 Polonia Warszawa | 16. kolejka 2003/2004 |
| KGHM Zagłębie Lubin 1:7 Wisła Kraków | 7. kolejka 2004/2005 |
| KGHM Zagłębie Lubin 7:0 GKS Katowice | 9. kolejka 2004/2005 |
| Legia Warszawa 7:0 Wisła Kraków | 13. kolejka 2019/2020 |
ZMIANA BIEGUNÓW
Mają widać zatem rację ci, którzy ufają powiedzeniu: "kilka miesięcy w piłce to epoka". W marcu Wisła Kraków ograła wszak Legię Warszawa aż 4:0, co stanowiło wyrównanie rekordu największej ligowej przegranej Wojskowych w XXI wieku. Poprzednio równie wysoki wymiar niepowodzenia zanotowała ona zresztą także w starciu z Białą Gwiazdą. Krakowski zespół jako jedyny potrafił więc pokonać Legionistów w tym okresie różnicą większą niż trzy trafienia. Upłynęło kilka miesięcy i te dwa kluby przeszły na odwrotne bieguny.
Niedzielna wygrana 7:0 pozwoliła Legii Warszawa pobić rekord swego najwyższego zwycięstwa w Ekstraklasie w XXI wieku. Triumf ten przesunął w dół tejże klasyfikacji mecze Wojskowych z Widzewem Łódź (2003/2004) i Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (2016/2017). Na równie wysoką wygraną stłeczna ekipa w elicie czekała zaś w sumie od 51 lat (7:0 z ŁKS Łódź).
Wisła Kraków z kolei swoje dwie najdotkliwsze porażki w obecnym stuleciu poniosła właśnie z Legią Warszawa. Niedzielny rezultat 0:7 zastąpił na szczycie najbardziej niechlubnych przegranych od 2001 roku u Białej Gwiazdy 0:5 zanotowane z tym samym przeciwnikiem w kampanii 2013/2014. Poprzednio wyższą stratę do przeciwnika w jednym starciu zaś ekipa spod Wawelu osiągnęła także z Legią - w 1956 roku. Wtedy skończyło się aż na 0:12. Potem, aż do niedzieli, jeszcze tylko raz, w 1957 roku z ŁKS Łódź, przyjęła od rywala więcej niż sześć goli w ligowej potyczce.
. @LegiaWarszawa pierwszą drużyną, która w meczu @_Ekstraklasa_ strzeliła minimum 7 goli od Zagłębia Lubin (16.10.2004, 7:0 z GKS Katowice)#LEGWIS
— Wojtek Bajak (@WoBaj) October 27, 2019
PIĄTY HAT-TRICK SEZONU
Oprócz Luquinhasa pojedyncze trafienia w tym meczu zaliczyli jeszcze: Paweł Wszołek (pierwszy gol w Ekstraklasie od 10 maja 2013 roku), Arvydas Novikovas oraz wprowadzony na zmianę Jarosław Niezgoda. Najlepszą dyspozycją strzelecką z warszawskiego zespołu wykazał się jednak przeciwko krakowskiej ekipie Jose Kante. W niedzielny wieczór trafił on do siatki Wisły Kraków bowiem aż trzy razy.
Dzięki temu lista hat-tricków w bieżącym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy zawiera już pięć pozycji. Rejestr ten pierwszy raz od edycji 2005/2006 jest tak pokaźny po zaledwie trzynastu kolejkach. W bieżącym stuleciu nie zdarzył się jeszcze wyższy rezultat pod tym względem. Nie było natomiast w XXI wieku przedtem przypadku, by jeden klub miał aż dwóch zdobywców hat-tricka na takim etapie rozgrywek. Udało się to dopiero Legii Przed reprezentantem Gwinei dokonał bowiem tego w trwającym sezonie również inny z napastników Legii - Jarosław Niezgoda. Wcześniej zdarzało, się że klub notował dwa, czy nawet trzy "trójpaki" w ciągu trzynastu kolejek, ale zawsze dokonywał tego za sprawą tylko jednego snajpera, jak w 2002/2003 - Wisła Kraków dzięki Maciejowi Żurawskiemu i 2004/2005 - dzięki Tomaszowi Frankowskiemu, 2003/2004 - Lech Poznań dzięki Piotrowi Reissowi, 2007/2008 - Górnik Zabrze dzięki Dawidowi Jarce i 2017/2018 - dzięki Igorowi Angulo, czy 2011/2012, kiedy to autorem trzech hat-tricków dla Kolejorza został Artjoms Rudnevs.
DEKLASACJA.
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) October 27, 2019
???? #LEGWIS 7:0 pic.twitter.com/dKdDtBn0Ym
Ten triumf pozwolił Legii osiągnąć najlepszy bilans bramkowy w stawce (+9) w bieżącym sezonie. I w tej siódemkowej beczce miodu znajduje się tylko odrobina dziegciu. Jej przyczyną jest zresztą także sam Jose Kante. Jego trzeci gol padł bowiem z dobitki po niewykorzystanym wcześniej przez siebie samego rzucie karnym. Była to pierwsza zmarnowana "jedenastka" przez graczy Wojskowych w Ekstraklasie od maja 2017 roku, kiedy przestrzelił Miroslav Radović. Po tym pudle nastąpiła seria czternastu bramek zdobytych po strzałach z "wapna", co stanowiło najlepszy wynik wśród wszystkich zespołów Ekstraklasy. Jednak wobec pomyłki Kante prymat w tej kategorii przeszedł w ręce Śląska Wrocław (12 z rzędu).
Wojciech Bajak