

Szóste zwycięstwo z rzędu zanotował Raków Częstochowa, śrubując swoją najdłuższą serię wygranych w najwyższej polskiej lidze. Rozpiętość passy budzi respekt. Jeszcze bardziej imponuje jednak rozmiar ostatniego zwycięstwa. Z Wisłę Płock pokonał bowiem aż 7:1! To jego najbardziej o
W tym meczu do konfrontacji stanęły pierwszy i piąty zespół tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy. Od pierwszego gwizdka przewaga jednak należała do gospodarzy. W siódmej minucie Raków Częstochowa prowadził już dwa zero. Jeszcze przed przerwą zdołał nawet podwoić dorobek bramkowy, choć jednocześnie Nafciarze zdobyli się na pojedynczą odpowiedź. W drugiej połowie na łowy bramkowe stać było jednak już tylko graczy Marka Papszuna. Ostatecznie zdążyli jeszcze trzy razy pokonać Krzysztofa Kamińskiego. Łącznie dało to więc rezultat 7:1.
Raków został pierwszą drużyną z siedmioma golami strzelonymi w jednym spotkaniu najwyższej polskiej ligi od czasu Legii Warszawa w październiku 2019 roku, która wygrała 7:0 z Wisłą Kraków. Pierwszy raz od sezonu 2020/2021 odnotowano z kolei triumf różnicą sześciu goli. Wtedy to dla odmiany Wisła Kraków pokonała 6:0 PGE FKS Stal Mielec. Dla samego klubu najważniejsze dokonanie z historycznej perspektywy stanowi nowy rekord najwyższej wygranej w Ekstraklasie. Pierwszy raz Raków wygrał tak wysoko z przeciwnikiem na najwyższym szczeblu. Dotychczas najlepszy rezultat pochodził z grudnia 2021 roku, gdy Raków wygrał 5:0 z Jagiellonią Białystok.
Przy okazji częstochowianie wyśrubowali też inny ze swoich rekordów - najdłuższej serii zwycięstw na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Wygrana nad Wisłą Płock była bowiem już ich szóstym triumfem z rzędu w Ekstraklasie. Do startu tego sezonu ani razu ekipie spod Jasnej Góry nie udało się zaś przekroczyć bariery czterech kolejnych triumfów. Poprzednio takim rezultatem legitymował się Lech Poznań w sześciu końcowych kolejkach sezonu 2021/2022. Lepiej poszło zaś ostatnio Cracovii między grudniem 2018, a lutym 2019 roku. Wtedy to zapisała na swym koncie komplet punktów w siedmiu następujących po sobie potyczkach.
Osobne miejsce należy się Vladislavsowi Gutkovskisowi. Łotysz odegrał bowiem niepoślednią rolę w sukcesie, strzelając Wiśle Płock w sumie aż cztery gole. Jest on pierwszym zawodnikiem w Ekstraklasie, który zdobył więcej niż trzy bramki w pojedynczym spotkaniu od czasu Tomasa Pekharta przeciwko KGHM Zagłębiu Lubin na wiosnę 2021 roku. Wyczyn napastnika Rakowa Częstochowa jest jednak tym bardziej imponujący, że wszystkie swoje trafienia uzyskał przed przerwą! Ostatnio udało się to Marcinowi Robakowi (wtedy Pogoń Szczecin) w sezonie 2013/2014, który mierzył się z Lechem Poznań.