

Ani poprzednie wyniki zespołu Marka Papszuna, ani rezultat do przerwy nie zwiastowały takiej różnicy klas w protokole meczowym. Częstochowianie bowiem na przełomie listopada i grudnia zaczęli grać bardzo nierówno. Pokaźny triumf 4:0 nad KGHM Zagłębiem Lubin, przedzielał w rejestrze spotkań porażki 0:1 z Cracovią i 1:3 z Lechią Gdańsk. Wygrana z Piastem Gliwice została osiągnięta w ostatniej akcji meczu, a w środę zaś Raków doznał pierwszej przegranej w roli gospodarza w trwającej kampanii.
I w sobotę także po 45 minutach gra częstochowian raczej nie zostałaby opisana w podręczniku pod tytułem "Jak pobić rekord". Zawodnicy z Rakowa mieli tylko jeden strzał celny w tym czasie i tyle samo strzałów co ich rywal (po 6). Trener Marek Papszun jednak nie zdecydował się na rewolucję w składzie. Do boju ruszyła ta sama "jedenastka", która zeszła na przerwę do szatni. Nie wiadomo, co dokładnie usłyszały ściany budynku klubowego w czasie kwadransa pauzy. W każdym razie wystarczyło to, do totalnej metamorfozy. Częstochowianie oddali łącznie aż dziewięć celnych strzałów, z tego pięć wpadło w sieci bramki Jagiellonii. Zaczął Fabio Sturgeon (pierwsza bramka w lidze) w 52. minucie. W dwanaście minut później wynik podwyższył jeszcze Andrzej Niewulis. Zabójczy okazał się jednak przede wszystkim okres po 79. minucie. Wtedy na liście kolejno gościli: Ivan Lopez (80'), w trzecim spotkaniu z rzędu Mateusz Wdowiak (82') i Zoran Arsenić (88'). Jagiellonii nie było stać na żadną odpowiedź w trakcie tej konfrontacji.
Wynik 5:0 pozwolił Rakowowi Częstochowa pobić swój rekord najwyższego zwycięstwa w Ekstraklasie. Poprzedni ustanowiony został dokładnie 26 lat i jeden miesiąc wcześniej. W dniu 18 listopada 1995 roku ekipa spod Jasnej Góry pokonała Lechię/Olimpię Gdańsk na swoim boisku 4:0. Później taki sam wynik osiągnęła jeszcze w listopadzie tego roku przeciwko KGHM Zagłębiu Lubin. W dwóch z czterech ostatnich starć na swoim terenie ekipa ta więc albo wyrównywała albo biła klubowy rekord w tej kategorii!
NAJWYŻSZE WYGRANE W EKSTRAKLASIE W OSTATNICH SEZONACH:
Także po raz pierwszy w historii występów w elicie Raków trafił więcej niż cztery razy do siatki przeciwników. Od występu Śląska Wrocław w maju 2017 roku przeciwko Ruchowi Chorzów nie było w Ekstraklasie też ekipy z co najmniej pięcioma golami strzelonymi w jednej połowie, jak w sobotę udało się częstochowianom. Zespół spod Jasnej Góry dzięki temu wynikowi wyrównał także najwyższy rozmiar zwycięstwa zarówno w tym sezonie, jak i w 2021 roku (oprócz nich też: 5-0 Śląska Wrocław z Wisłą Kraków i Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław). Ostatni raz przynajmniej tak wiele zwycięstw różnicą minimum pięciu goli zdarzyło się w edycji 2016/2017 (wtedy: 7), tyle że mowa tu o stanie na koniec zmagań.
W ostatnich 12 miesiącach poza Rakowem swój rekord najwyższej wygranej w Ekstraklasie wyrównywała dwukrotnie Wisła Płock (4:0 z KGHM Zagłębiem Lubin w 30. kolejce 2020/2021 i 4:0 również z KGHM Zagłębie Lubin w 5. kolejce 2021/2022). Nikomu natomiast jak dotąd nie udało się go pobić. Poprzednio przed częstochowianami dokonał takiej sztuki Piast Gliwice po 5:0 w grudniu 2020 roku z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Na własnym terenie natomiast Miedź Legnica we wrześniu 2018 roku (2:0 z KGHM Zagłębiem Lubin).
Po tym triumfie Raków Częstochowa potwierdził dodatkowo swój prymat w tabeli zbiorczej za cały 2021 rok. Zespół ten uzbierał 66 punktów, co jest o 5 punktów lepszym rezultatem od następnych w zestawieniu - Lecha Poznań i Pogoni Szczecin. Dodatkowo miał też najwięcej zwycięstw (19), meczów bez porażki (28) i goli strzelonych (55). W tej ostatniej kategorii wyprzedził Lechię Gdańsk dzięki kanonadzie urządzonej w finałowym starciu przed przerwą zimową. W klasyfikacji obecnej kampanii awansował zaś na 3. pozycję. Już siódmy raz w tej edycji zmagań trafił do siatki przeciwnika przynajmniej trzy razy, co stanowi najwyższy wynik w stawce.
"Ostatni raz przynajmniej tak wiele zwycięstw różnicą minimum pięciu goli zdarzyło się w edycji 2016/2017 (wtedy: 7), tyle że mowa tu o stanie na koniec zmagań."