

Pierwsza kolejka po przerwie zimowej przyniosła zmianę na ostatniej pozycji między dwójką beniaminków - Miedź Legnica wyprzedziła Koronę Kielce, oddając jej miano "czerwonej latarni". Upłynął jednak ledwie tydzień, a Złocisto-Krwiści odzyskali swój stan posiadania. Udało im się zarazem skrócić dystans do bezpiecznej pozycji - z siedmiu do czterech punktów. Nie mają też już mało chlubnego wpisu w rejestrze "drużyna z najmniejszą liczbą wygranych". Wszystko dzięki poniedziałkowemu triumfowi 2:1 nad Cracovią.
Z wielkim animuszem przystąpiła Korona do tej rywalizacji z Pasami. Już po pierwszym kwadransie prowadziła pod względem oddanych strzałów 2:0, do trzydziestej minuty ta przewaga wzrosła w stosunku 7:2, a w strzałach celnych nawet 4:0. Jeden z nich przyniósł powodzenie zawodnikom Kamila Kuzery. Piotr Malarczyk wykorzystał dośrodkowanie Adama Dei z rzutu rożnego i głową skierował piłkę do bramki Cracovii. Wynik udało się podwyższyć po faulu Jewhena Konoplanki w 55. minucie. Skutecznie wyegzekwował "jedenastkę" Jakub Łukowski. Zdobył tym samym swoją 8. bramkę i awansował na 1. miejsce w liczbie goli strzelonych w klasyfikacji Polaków (ex aequo z Kamilem Grosickim oraz Szymonem Włodarczykiem).
Cracovię stać było tylko na odpowiedź po strzale z "wapna" Karola Knapa. Łącznie w całej potyczce Korona Kielce próbowała 17 razy zaskoczyć Karola Niemczyckiego, przy 12 okazjach rywali. W strzałach celnych przewyższyli rywali trzykrotnie (6:2). Ekipa z województwa świętokrzyskiego osiągnęła też swój najwyższy wynik pod względem drużynowego xG w tym sezonie. Wyniósł on 3,13, co stanowi szósty najlepszy rezultat ze wszystkich ekip w trwającym sezonie. Poza rzutem karnym między innymi Bartosz Śpiączka zmarnował sytuację wycenioną na 0,8678.
Dzięki tej wygranej Korona Kielce zakończyła serię jedenastu meczów bez wygranej. To najdłuższa taka passa ze wszystkich ekip w stawce w trwającym sezonie. Licznik bez pełnej puli bił więc od 27 sierpnia, gdy drużyna ta pokonała 2:0 Radomiaka Radom. Upłynęły zatem 163 dni. W tym czasie tylko dwukrotnie zresztą gracze tego klubu zdobywali punkty, remisując z Miedzią Legnica (2:2) i Piastem Gliwice (1:1). Ba! Przez ten czas także dwukrotnie wyszli w ogóle na prowadzenie, dzięki bramkom Łukowskiego przeciwko gliwczanom i Górnikowi Zabrze. Wygrywali jednak w tym czasie łącznie zaledwie 90 minut z 990 rozegranych.
To zarazem premierowe zwycięstwo w Ekstraklasie trenera Kamila Kuzery. Zastąpił on na przełomie października i listopada Leszka Ojrzyńskiego na ławce Korony. Początek przyniósł jednak trzy kolejne porażki (2:3 z Lechem Poznań, 0:1 z Widzewem Łódź i 2:3 z Legią Warszawa). Dopiero potyczka z Cracovią potrafiła przełamać ten niekorzystny trend. To jeden z sześciu szkoleniowców, którzy w trakcie tego sezonu zadebiutowali w Ekstraklasie. Dłużej od niego na pierwszą wygraną z tego grona czekali: John van den Brom (w 5. meczu) i Wojciech Łobodziński (w 6. meczu).