
Takie niedziele przypominają, że szansę na trafienie ma każdy z dwudziestu dwóch piłkarzy na boisku. Nawet, kiedy jego średnia pozycja w meczu to około piętnaście metrów od własnej bramki. W ten weekend gola strzelił bowiem bramkarz Warty Poznań - Adrian Lis.
Przed paru laty furorę w Polsce zrobiło graffiti z jednego z włoskich miast "Sei bella come un gol al 90", co oznacza miłosne wyznanie "Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie". A jak musi wyglądać euforia kibica, gdy trafienie na wagę punktów, uzyskuje w doliczonym czasie gry ten, którego w polu karnym rywala mało kto się spodziewa, czyli bramkarz? Doświadczyli tego w minioną niedzielę sympatycy Warty Poznań. Przez całe starcie rywale Zielonych, Górnik Łęczna, oddali zaledwie jeden strzał celny na bramkę. W dodatku według modelu goli oczekiwanych Opty nie miał on wielkich szans powodzenia (8,84%), a jednak przekroczył linię bramkową... Adrian Lis jednak wybrał najlepszy, acz nieoczekiwany sposób odkupienia win. Kiedy zegar wskazywał 94. minutę gry, wybrał się na pole karne przeciwników i niczym rasowy napastnik po dośrodkowaniu Łukasza Trałki skierował głową piłkę do bramki strzeżonej przez Macieja Gostomskiego!
Historia zna bramkarzy z dobrze wyregulowanym celownikiem. Mistrz świata z 2002 roku, Brazylijczyk Rogerio Ceni, strzelił nawet trzycyfrową liczbę goli. Z trudnych do zatrzymania strzałów słynęli też Paragwajczyk Jose Luis Chilavert, Meksykanin Jorge Campos albo Kolumbijczyk Rene Higuita. W Europie z kolei udawało się to choćby wielokrotnie Hans-Joergowi Buttowi. Ktoś może wspomni jeszcze Hiszpana Andresa Palopa. On wprawdzie w seniorskiej karierze tylko raz dokonał takiej sztuki, ale trudno o większą ekspozycję talentów snajperskich bramkarza niż faza pucharowa Pucharu UEFA i 94. minuta gry. Właśnie dzięki jego trafieniu Sevilla FC zdołała awansować do ćwierćfinału rozgrywek.
W Ekstraklasie w niedzielę Adrian Lis rozpoczął z kolei drugą "dziesiątkę" goli strzelonych przez bramkarzy. Jako pierwszemu udało się to Mieczysławowi Koczwarze z Podgórza Kraków w 1934 roku. W tym samym spotkaniu mógł on jeszcze podwyższyć swój dorobek, ale przy drugiej próbie jego "jedenastkę" obronił Józef Koszowski z Garbarni Kraków. Po wojnie dołączyli do pioniera zaś jeszcze Ignacy Uptas (Widzew Łódź, 1948 rok) i Tomasz Stefaniszyn (Garbarnia Kraków). Drugi z nich dokonał nawet tego, co nie uciekło sprzed nosa Koczwarze i dwukrotnie w sezonie 1950 roku, pokonał swoich kolegów po fachu z Ruchu Chorzów i Warty Poznań. Tylko on spośród golkiperów ma więcej niż jednego gola na koncie. W pierwszej z tych potyczek nawet 5 minut po trafieniu sam... obronił rzut karny wykonywany przez ojca chrzestnego Michała Probierza - Franciszka Tima.
STAN MECZU PO GOLU BRAMKARZA W EKSTRAKLASIE (WYNIK KOŃCOWY):
Potem bramki notowali także: Aleksander Dziurowicz (Zagłębie Sosnowiec) oraz trzej wybitni reprezentanci Polski - Jan Tomaszewski (ŁKS Łódź), Józef Młynarczyk (Widzew Łódź) i Artur Boruc (Legia Warszawa). Plejadę tę zamykają: Marian Kelemen (Śląsk Wrocław, 2011 rok), Sebastian Nowak (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 2016 rok) i właśnie Adrian Lis. Drużynowo najwięcej trafień posiadają więc ex aequo bramkarze Widzewa i Garbarnii (po 2), najczęściej takie strzały wpuszczała zaś Odra Opole (3). Nie ma natomiast żadnego bramkarza, który wpuściłby więcej niż jedną bramkę swego kolegi po fachu.
Na tej liście Lis i Nowak posiadają jednak pewien wyróżnik. Każdy z ich poprzedników bowiem na listę strzelców wpisywał się dzięki skutecznemu wyegzekwowaniu jedenastki. Oni dwaj zaś wykorzystali dośrodkowania partnerów - odpowiednio Dawida Plizgi oraz Łukasza Trałki - z rzutów rożnych. Piłkę zaś skierowali do bramek przeciwników strzałami głową. Nie było natomiast jeszcze bramkarza, który w najwyższej polskiej lidze, zdobyłby bramkę po strzale nogą, ale nie z "jedenastki".
Obecnie do rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy zgłoszeni są dwaj bramkarze z trafieniem na tym szczeblu. Poza Lisem takim dokonaniem legitymuje się bowiem także weteran zmagań - Artur Boruc z Legii Warszawa. Tak się złożyło, że do ich bezpośredniej potyczki dojdzie akurat w najbliższą niedzielę. Golkiper Warty Poznań zdobył bramkę w swym 45. spotkaniu w elicie. Były reprezentant Polski potrzebował do tego 42 meczów. Tyle, że bramkarz Wojskowych był wówczas wtedy ledwie po 24. urodzinach. Od Lisa (29 lat 254 dni) z kolei starsi byli wśród golkiperów z golem w Ekstraklasie jedynie Marian Kelemen i Sebastian Nowak.
NAJMŁODSI BRAMKARZE Z GOLEM STRZELONYM W EKSTRAKLASIE