

Jagiellonia Białystok została pierwszym zespołem w XXI wieku, który w jednym spotkaniu Ekstraklasy zmarnował dwa rzuty karne! W niedzielnym starciu z Górnikiem Zabrze swoich szans nie wykorzystali bowiem Jesus Imaz oraz Taras Romanczuk.
W całym tym sezonie zawodnicy pomylili się z rzutów karnych ledwie 7 razy przy 48 próbach. Blisko trzydzieści procent całej sumy pomyłek pochodzi więc... z ostatniego meczu kończącego się roku. Najpierw Jesus Imaz posłał piłkę obok bramki. Później zaś wojnę nerwów z Tarasem Romanczukiem wygrał Martin Chudy.
Dwa zmarnowane karne w jednym spotkaniu to nader rzadkie wydarzenie we współczesnej historii Ekstraklasy. Dość powiedzieć, że w całym XXI wieku miało to miejsce ledwie czterokrotnie. Przed starciem Górnika Zabrze z Jagiellonią Białystok stało się tak w konfrontacji Śląska Wrocław z Wisłą Płock (23 października 2017), Górnika Zabrze z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (13 kwietnia 2002) i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (16 marca 2002 roku).
Ten pan jest w tej chwili bohaterem wszystkich kibiców @GornikZabrzeSSA ????#GÓRJAG 2:0 pic.twitter.com/ZhT7dCjFbN
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) December 21, 2019
Rzecz jednak w tym, że wtedy pudła w tych starciach dzieliły się pomiędzy oba zespoły biorące udział w konfrontacji. Jagiellonia Białystok została więc pierwszą ekipą, która w jednym meczu w obecnym stuleciu zanotowała aż dwie pomyłki przy próbach z "wapna".
Poprzednio taki niechlubny wyczyn zaliczyła Polonia Warszawa w sierpniu 1998 roku w rywalizacji z Wisłą Kraków. Wówczas jednak golkiper Białej Gwiazdy, Jakub Wierzchowski, nawet przebił Martina Chudego, bo obronił aż dwie "jedenastki" wykonywane przez graczy Czarnych Koszul (Arkadiusza Bąka i Grazvydasa Mikulenasa). Był to debiut tego gracza w Ekstraklasie. Ale mimo piorunującego wejścia okazał się on jednym z zaledwie trzech meczów tego golkipera w barwach Wiślaków w najwyższej lidze.
Jagiellonia Białystok w ogóle nie ma najlepszej serii w tym elemencie. Do osiemnastej kolejki jako jedyna w stawce w tym sezonie nie miała w ogóle okazji podejść do "wapna". Pierwszą "jedenastkę" w obecnych rozgrywkach dla niej wykorzystał Jesus Imaz przeciwko Lechii Gdańsk. W poprzednim sezonie zaś gracze Dumy Podlasia - w obu przypadkach był to Hiszpan - spudłowali dwa swoje ostatnie rzuty karne. W czterech ostatnich próbach ich skuteczność w tym elemencie to zatem... zaledwie 25%!
Górnik Zabrze natomiast długo czekał na sukces w bronieniu karnych. W poprzednich rozgrywkach był jedynym zespołem w którego meczach wykorzystano wszystkie rzuty karne - zarówno dla tej drużyny, jak i przeciwko. Poza nimi tylko Pogoń Szczecin ani razu nie cieszyła się z niewykorzystanej "jedenastki" przeciwników.
Poprzednim golkiperem w barwach tej drużyny, który zatrzymał strzał z "wapna" był Tomasz Loska we wrześniu 2017 roku, gdy stanął naprzeciwko Adama Gyurcso z Pogoni. Po nim osiem kolejnych prób zawsze wpadało w sieci bramki zabrzan. Obecnie to właśnie oni wysunęli się na pierwsze miejsce w liczbie karnych niewykorzystanych przez przeciwników w tym sezonie (2).