

W 28. kolejce do bezpośredniej konfrontacji stanęły 2. i 3. zespół rozgrywek - Legia Warszawa oraz Lech Poznań. Zarazem te dwie drużyny liderowały pod względem najdłuższych serii ze strzelonym golem. Niedzielne starcie przyniosło remis 2:2, a ostateczny wynik został ustalony tuż
Gdyby ułożyć tabelę medalową od sezonu 2009/2010, to na czele znalazłaby się Legia Warszawa z siedmioma złotymi, dwoma srebrnymi i dwoma brązowymi medalami. Drugie miejsce należy się w tym zestawieniu natomiast Lechowi Poznań. W tym czasie Kolejorz trzy razy skończył ligę na pierwszej pozycji, taka sama liczba figuruje po stronie wicemistrzostw tej ekipy, a dwukrotnie finiszował na najniższym stopniu podium. Czterokrotnie przez ten czas wspólnie plasowały się w TOP-2 ostatecznej klasyfikacji rozgrywek. W całej historii zdarzyło im się to w pięciu edycjach, co stanowi najwyższy wynik w stawce (ex aequo z Legią i Wisłą Kraków). W sumie już 127. raz stanęły naprzeciwko siebie w elicie. Choćby z tego względu ten klasyk niesie ze sobą sporo emocji. Tym bardziej, że również teraz obie drużyny walczą o mistrzostwo Polski, zajmując lokaty na "pudle", miały największe posiadanie piłki, największą celność podań i dwóch liderów klasyfikacji kanadyjskiej w swoich szeregach (Josue oraz Mikael Ishak).
Przebieg rywalizacji tym razem szedł w parze z historycznymi wyliczeniami i przyniósł kilka ciekawostek w statystykach. Wynik otworzył już w 13. minucie Tomas Pekhart. To trochę zaskakujące, bo wraz z Koroną Kielce Legia Warszawa miała najmniej goli strzelonych w pierwszych kwadransach (po 1). Z drugiej strony akurat ten napastnik zna się na tym, jak otwierać wynik spotkania. Właśnie on w 4 z 6 ostatnich meczów strzelał gole na 1:0. Z tym wynikiem drużyny udały się na przerwę. Legia do tego momentu miała sporą przewagę w oddanych strzałach (6:2, w tym 3:1 w celnych). Lech Poznań jednak przebudził się w II połowie. Sześćdziesiąt siedem sekund od wznowienia gry Dominika Hładuna zaskoczył Afonso Sousa. Nieco ponad dwadzieścia minut później dorzucił jeszcze drugie trafienie. Jak wyliczyli twórcy WikiLech - Encyklopedia Lecha Poznań był on pierwszym graczem poznaniaków z dubletem w stolicy od czasu Kazimierza Bednarka w... 1949 roku!
Dzięki temu Kolejorz znalazł się na prowadzeniu. Przed tym starciem rywalizacja między tym duetem legitymowała się jednak serią pięciu spotkań, w których żaden klub nie prowadził przynajmniej dwiema bramkami. W niedzielę ta passa została przedłużona, a wynik 2:1 nie pozwolił ostatecznie na zdobycie pełnej puli ekipie Johna van den Broma. W samej końcówce spotkania bowiem bramkę na wagę remisu zdobył Paweł Wszołek. Piłkarz Legii uzyskał w tym sezonie już 7 goli z 20 strzałów niezablokowanych i 11 strzałów celnych. Wojskowi w drugim meczu z rzędu tak późno uratowali punkty. W Lany Poniedziałek rezultat 2:2 osiągnęli z Miedzią Legnica dzięki strzałowi Josue z rzutu karnego.
Ten wynik zakończył serię dziesięciu spotkań między nimi w Warszawie bez remisu. Do tego momentu Legia wygrała siedmiokrotnie, Kolejorz pełną pulę zdobył w trzech podejściach. Potwierdziło się też, że obie te drużyny mają dobrze nastawione celowniki w ostatnim czasie. Do rywalizacji przystępowały z najdłuższymi seriami ze strzelonym golem w stawce. Obie pokonywały bramkarzy rywali w każdym z dziesięciu ostatnich spotkań. Dzięki wynikowi 2:2 każda z nich przedłużyła też swą passę spotkań z przynajmniej dwoma trafieniami. Legia ma już pięć kolejnych takich meczów, Lech - cztery. Drużyny w tym starciu oddały może nie tak dużo strzałów, bo łącznie siedemnaście, ale blisko połowa z nich (8) powędrowała w światło bramki.
Potwierdziło się, że w tym sezonie spotkania w obrębie czołowej "trójki" - Raków Częstochowa, Legia i Lech - przynoszą sporo goli. W czterech z pięciu dotąd rozegranych starć między nimi padały minimum 3 gole (w trzech - 4 gole). O ile jednak z dorobku bramkowego i Wojskowi i Kolejorz chyba mogą być zadowoleni, to w tabeli ich sytuacja nieco się pogorszyła. Przede wszystkim wzrosła przewaga lidera nad tym duetem, odpowiednio do ośmiu i siedemnastu punktów. Stratę doń zmniejszyła natomiast czwarta Pogoń Szczecin. Szczególnie w przypadku poznaniaków oddech Portowców jest mocno odczuwalny. Różnica między nimi to dziś zaledwie jeden punkt. Wobec rezultatu 2:2 przy 0:0 w pierwszym spotkaniu między Legią, a Lechem, w razie równości punktowej na koniec sezonu, rozstrzygnie bilans bramkowy z całych rozgrywek (obecnie +15 vs +13 dla Legii). Kolejorz ma jednak aż dziewięć punktów do odrobienia w sześciu ostatnich kolejkach.