

W Grupie B dla trzech zespołów to była kolejka marzeń, dla trzech - znajdujących się bezpośrednio "pod kreską" - kolejka z koszmaru. Wisła Kraków, Wisła Płock oraz KGHM Zagłębie Lubin solidarnie wygrały bowiem swoje starcia w 33. kolejce. Ich rywale z pozycji 14.-16. nie zdobyli zaś w tym czasie łącznie nawet jednego punktu. O ile w przypadku ŁKS Łódź, który matematycznie utracił możliwość utrzymania już przed tygodniem, taki obrót spraw niewiele zmienił w ogólnej sytuacji, to dla Korony Kielce, a także Arki Gdynia oznacza on dość znaczne podkopanie szans na zachowanie ligowego bytu.
???? @LegiaWarszawa zapewnia sobie medal w bieżących rozgrywkach, obie Wisły odpływają od miejsc zagrożonych spadkiem ???? pic.twitter.com/R1LgGQ1z19
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) June 27, 2020
Od 22. kolejki te trzy zespoły nieprzerwanie znandują się w strefie spadkowej. Dziś różnica między czternastą Arką Gdynia, a trzynastą Wisłą Kraków to osiem punktów. Korona traci zaś dystans do bezpiecznej lokaty jedenaście punktów. A do tego obie ekipy miały niższy dorobek w rundzie zasadniczej od bezpośrednich przeciwników w walce o utrzymanie, w związku z tym muszą ich przewyższyć końcowym rezultatem. Do zdobycia pozostaje zaś maksymalnie dwanaście punktów. Rachunek w grupie potocznie nazywanej "spadkową" jest zatem prosty - Raków Częstochowa i Górnik Zabrze mają zapewnione utrzymanie. KGHM Zagłębiu Lubin brakuje do tego celu zaledwie jednego remisu. Ligowy byt mogą sobie zagwarantować oprócz Miedziowych w najbliższy weekend także obie Wisły.
Stanie się tak, jeśli ekipa z Płocka utrzyma swoją przewagę nad Arką Gdynia (czyli musi zapunktować na takim samym poziomie lub lepiej co zespół z Trójmiasta), a Biała Gwiazda powiększy zapas posiadany nad tym rywalem. W takim przypadku i gdyńska drużyna i Korona Kielce definitywnie utracą szanse na utrzymanie. Wobec faktu, że w piątek ekipy z miejsc 15. i 14., a także 16. i 13. grają ze sobą bezpośrednio to już tego dnia będzie znane, czy ten scenariusz się ziścił.
Jeśli za tydzień @WislaKrakowSA powiększy swoją przewagę (minimum o punkt), a @ZaglebieLubin i @WislaPlockSA utrzymają swoje przewagi nad Arką Gdynia to już w 34. kolejce będą znani wszyscy spadkowicze z @_Ekstraklasa_ w sezonie 2019/2020.
— Wojtek Bajak (@WoBaj) June 27, 2020
Jeśli Arka przegra z Koroną, to nawet jeden punkt Wisły Kraków w starciu z ŁKS spowoduje degradację ekip z Gdyni i Kielc. W przypadku remisu między tym duetem, Biała Gwiazda będzie musiała wygrać z Rycerzami Wiosny, a Wisła Płock co najmniej podzielić sie punktami z Górnikiem Zabrze. Gdyby zaś triumf odniosła drużyna z Trójmiasta, to niezależnie od rezultatu meczów w Łodzi i Płocku najwcześniej pełen skład spadkowiczów będzie znany po 35. kolejce, ale Korona już w piątek wtedy definitywnie straci szanse na utrzymanie.
Nawet wygrana da Arkowcom margines na zaledwie jedno spotkanie bez punktów w końcówce terminarza. Koronę Kielce uratuje zaś wyłącznie seria czterech wygranych. W dodatku obie muszą w obu tych wariantach liczyć na kompletną indolencję dwóch Wiseł. Nic dziwnego zatem, że Paweł Mogielnicki z portalu 90minut.pl po zastosowaniu matematycznych modeli określił szanse na utrzymanie gdyńskiej drużyny na 1,25%, Korony Kielce zaś na 0,03% przy 98,97% u Wisły Kraków i 99,76% u jej płockiej imienniczki...
Ryzyko spadku z ESA. ⚽????????
— Paweł Mogielnicki (@mogiel90) June 27, 2020
ŁKS - 100%
Korona - 99,97%
Arka - 98,75%
Wisła - 1,03%
Wisła Płock - 0,24%
Zagłębie - 0,01%
W sześciu poprzednich sezonach zawsze to finałowa kolejka rozstrzygała o ostatecznym składzie spadkowiczów. Wcześniej niż przed końcowym gwizdkiem sezonu w dole tabeli, ta informacja była znana ostatnio w edycji 2013/2014, gdy w 35. serii spotkań solidarnie swoje szanse na utrzymanie utraciły KGHM Zagłębie Lubin, a także Widzew Łódź. Co najmniej na trzy kolejki przed końcem ostatnio więcej niż jeden spadkowicz wyłoniony był zaś w edycji 2002/2003 (Pogoń Szczecin i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - po 26 z 30 kolejek). Od rozgrywek 1993/1994 natomiast aż trzy zespoły nie straciły szansy na utrzymanie na tak wczesnym etapie zmagań, choć zdarzały się przecież sezony z czwórką degradowanych ekip.