

W połowie sierpnia po czterech rozegranych meczach bilans Lecha Poznań zupełnie nie licował z jego statusem obrońcy mistrzostwa Polski. Jeden punkt za remis 1:1 z KGHM Zagłębiem i trzy porażki - z PGE FKS Stalą Mielec (0:2), Wisłą Płock (1:3) i Śląskiem Wrocław (0:1). A przecież trzech z tego kwartetu rywali w edycji 2021/2022 figurowało na miejscach 13-15. w tabeli końcowej rozgrywek! Był on pierwszym zespołem, który w sezonie po złotym medalu w XXI wieku nie zdołał ugrać pełnej puli na tym etapie zmagań.
Te dokonania przywodziły nieco na myśl bezpośrednich poprzedników Kolejorza na 1. miejscu w klasyfikacji finałowej, czyli Legię Warszawa 2021/2022. W następnej edycji przerwę zimową Wojskowi spędzali nawet w strefie spadkowej, by ostatecznie finiszować z 10. pozycją w stawce. Zdaje się jednak, że Kolejorz nieco wcześniej doznał "przebudzenia" i jego renesans rozpoczął się już w drugim miesiącu meczowym rozgrywek.
Przed startem 7. kolejki tylko ekipa Johna van den Broma oraz Miedź Legnica nie miały na koncie żadnego zwycięstwa. Obu udało się przełamać właśnie w tamten weekend. Drużyna ze stolicy Wielkopolski ograła skromnie 1:0 Piasta Gliwice. W kolejną środę dorzuciła przekonujące 3:0 nad Lechią Gdańsk. W ostatnią niedzielę odprawiła zaś Widzew Łódź wygrywając 2:0 na własnym boisku. W ciągu siedmiu dni więc zwiększyli swoje konto o dziewięć punktów i przedostali z 18. na 8. miejsce.
Od 4. pozycji oddziela ich w tym momencie jedynie jedna wygrana. A sytuacja prezentuje się jeszcze lepiej, gdyby wziąć pod uwagę średnią punktową. Kolejorz bowiem w zanadrzu posiada jeszcze zaległe spotkanie z 2. kolejki z Miedzią Legnica. Ich aktualny wynik (1,43 punktu/mecz) stawia ich obecnie na 7. miejscu wśród wszystkich zespołów. Mają też najdłuższą obecnie serię zwycięstw w stawce. Kolejorz to też jeden z dwóch zespołów (wraz z Górnikiem Zabrze) bez porażki na wyjeździe. W roli gościa jednak na razie zagrał tylko dwukrotnie. Udało im się także wyjść delikatnie na plus jeśli chodzi o bilans bramkowy (+1).